Zawzięłam się i w końcu upiekłam ciastka! Bo latem przecież też można piec ciasteczka, a nie tylko robić lekkie desery na zimno. Była ku temu szczególna okazja, bo w ostatnich dniach lato przestało być prawdziwym latem i bardziej niż lodów, czy sernika na zimno z kawą mrożoną, chciało się ciepłych ciastek na maśle z gorącą herbatą (i nie przywołuję w ten sposób jesieni ;))
A że "urodził się" w mojej głowie pomysł na magdalenki z hibiskusowym pudrem, to nie musiałam się długo zastanawiać nad ich zrobieniem, kiedy aura wprost sprzyjała. Jednak od początku, dlaczego hibiskus? Ładnych parę miesięcy temu zobaczyłam go u
Anny Marii i przepadłam, wiedziałam, że jak tylko stanie na mojej drodze ten piękny, suszony kwiat, to będzie mój i będę go mielić na puder. No i wpadł mi w ręce na targu, leżał pośród setek innych przypraw, wprawdzie poszłam tylko po wanilię, ale on też musiał znaleźć się w koszyku :)
No i zmieliłam, dodałam do magdalenek z malinami, żeby było maślano i podwójnie kwaśnie :) I myślę, że choć jeden Francuz skusiłby się na taką, kiedy zobaczyłby ten uroczy fiolet na ladzie w cukierni :)
Składniki (12 sztuk):
- 2 małe jajka
-
65 g cukru
-
100 g mąki
- 5 g proszku do pieczenia
-
10 g hibiskusowego cukru pudru (ok. 5 kwiatów hibiskusa mielimy w młynku z 50 g cukru pudru, intensywność koloru zależy od ilości kwiatów)
-
10 g miodu
-
30 ml mleka
- 100 g masła (rozpuszczonego i wystudzonego)
+ hibiskusowy cukier puder
do posypania
Jajka ubić z cukrem. Mąkę, proszek do pieczenia i hibiskusowy cukier puder
wymieszać razem w osobnej misce. Miód wymieszać z mlekiem i schłodzonym, rozpuszczonym masłem. Następnie dodać do jajek i dokładnie wymieszać. W dwóch częściach dodać mąkę. Wszystko zakryć folią i odstawić do lodówki na kilka godzin lub całą noc. Po upływie kilku godzin (u mnie 3h) lub następnego dnia rozgrzać piekarnik do 190C, natłuścić blaszkę na
magdalenki i nakładać łyżką (najlepiej tak aby nie wychodziły poza
muszelkę). Piec 5 minut w 190 stopniach, następnie wyłączyć na 1 minutę (wyłączenie powinno nadać tradycyjne pęknięte
kształty) i ponownie włączyć na
5 minut, ale ustawić na 160 stopni. Jeszcze ciepłe wyjmujemy z foremki i
studzimy na kratce. Najlepiej smakują zaraz po upieczeniu :)
Smacznego! :)