Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przetwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przetwory. Pokaż wszystkie posty

16 marca 2014

Lemon curd.

Lemon curd był dla mnie zagadką. Nigdy nie jadłam ani domowego, ani kupnego, nie miałam pojęcia jaki ma smak. Odkąd prowadzę bloga, widuję go na innych stronach średnio raz w tygodniu. Nie mogłam się zdecydować na jego zrobienie, aż zobaczyłam wpis Anny Marii, która podobnie jak ja nie miała z nim dotąd do czynienia. Skorzystałam z jej przepisu i powstała świetna baza do wielu wypieków i deserów. Przygotujcie sobie słoiczek albo dwa, bo kolejny przepis będzie wymagał jego użycia :) Napisałam o lemon curdzie jako bazie, dodatku do słodkości, bo prawdę mówiąc nie jestem przekonana do zajadana go łyżeczką :) To nie mój smak, zostanę jednak przy kremie orzechowym :) 


Składniki (2 słoiki po ok. 300 g):
  • skórka i sok z 3 cytryn
  • 170g cukru pudru
  • 100g masła
  • 3 jajka
  • 1 żółtko
  • 1 płaska łyżka mąki ziemniaczanej
W garnku z grubym dnem umieszczamy skórkę i sok z cytryny, dodajemy cukier i pokrojone w kostkę masło, podgrzewamy, stopniowo mieszając trzepaczką od czasu do czasu, aż masło się rozpuści. Mieszamy jajka i żółtko, a następnie dodajemy do mieszaniny. Gotujemy przez około 5 minut, a następnie dodajemy mąkę. Zdejmujmy z ognia i mieszamy od czasu do czasu, aż ostygnie. Przekładamy do wyparzonych słoiczków.*

Smacznego! :)

* podobno można przechowywać w lodówce do 2 tygodni (nie sprawdzałam :))

31 grudnia 2013

Konfitura pomarańczowa z wanilią. I co przyniósł mi rok 2013.

Kończę ten rok na blogu dość przewrotnie. Po "szale" świątecznych wypieków pojawia się przepis na konfiturę. Można powiedzieć, że zupełnie nie w sezonie na mieszanie w garach owoców. Bo kto to słyszał, żeby zimą robić konfitury?! Ale jednak te z pomarańczy da się zrobić, a mało tego powinno, bo przecież to właśnie teraz cytrusów mamy dostatek i mają przystępną cenę :) Konfitura z pomarańczy ma specyficzny smak, bo nie jest bardzo słodka, ma za to lekko gorzkawy posmak, ale czyni to ją dość oryginalnym smakołykiem :) Dodałam do niej wanilię, ponieważ lubię jej dodatek w przetworach i mogę śmiało powiedzieć, że pomarańcze świetnie się z nią "dogadały" ;)

Konfitura miała zdążyć przed Gwiazdką, jako pomysł na jadalny prezent, ale się nie wyrobiła ;) Mam jednak nadzieję, że za rok ten przepis zostanie "odkopany" i być może ktoś z Was podaruje bliskiej osobie pomarańczowy słoiczek w prezencie :)

A jeśli już mowa o prezentach i podsumowaniu mijającego roku, to ja od staruszka o imieniu 2013 dostałam wielki prezent - BLOGA. I oby jego młodszy kolega 2014 nie zabrał mi weny do jego prowadzenia :) Bo ten prezent (który poniekąd sama sobie sprawiłam ;)) dał (i daje) mi wiele radości i wspaniałych znajomości :) Ale roczek "kończymy" za tydzień i to wtedy przyjdzie czas na większe podsumowania :)

WSZYSTKIEGO NAJSŁODSZEGO W NOWYM ROKU! :)

Składniki:
  • 4 pomarańcze
  • 1 cytryna
  • 2 czubate szklanki cukru
  • 3 szklanki wody
  • 1 laska wanilii  
Pomarańcze i cytrynę dokładnie myjemy i parzymy wrzątkiem. Osuszamy papierowym ręcznikiem. Kroimy każdego pomarańcza i cytrynę na 4 części. Każdą cząstkę z miąższem oddzielamy od skórki, a skórkę oddzielamy od białej części (albedo). Skórkę i miąższ kroimy na drobną kostkę i wrzucamy do garnka. Laskę wanilii przekrawamy wzdłuż i wydrążamy ziarenka. Wrzucamy ziarenka i laskę do pomarańczy. Zalewamy to wszystko wodą i gotujemy na małym ogniu przez ok. 1,5 h. Odstawiamy na 10 - 12 h (lub na całą noc).
Drugiego dnia znów gotujemy owoce na małym ogniu, ale już z dodatkiem 1 szklanki cukru, doprowadzamy do wrzenia. Wyławiamy laskę wanilii. Odstawiamy na 1 - 2 h.
Po upływie tego czasu dodajemy kolejną szklankę cukru, zagotowujemy. Konfitura powinna mieć już odpowiednią gęstość. Przekładamy ją do wyparzonych, czystych słoiczków i odstawiamy do góry nogami (możemy też pasteryzować).

Smacznego! :)

14 października 2013

Konfitura z owoców dzikiej róży.

Róża to nie tylko wdzięczny piękny, kwiat, ale też produkt, z którego można wyczarować smakowitości. Tarte płatki róż wymagały dużo uwagi i cierpliwości, sorbet różany robiony bez maszynki to też było małe wyzwanie, ale konfitura z owoców dzikiej róży to już naprawdę duży sprawdzian dla nerwów :) Mam tylko nadzieję, że praca w nią włożona "odpłaci się" za jakiś czas, gdy otworzę słoiczek i nałożę ją na ciepłą brioszkę. Pewnie nie będę pamiętała już wtedy o walce, którą stoczyłam z owocami przy przecieraniu :))

Inspiracja: Magazyn Kuchnia, Trochę Inna Cukiernia

Składniki:
  • 500 g wypestkowanych owoców dzikiej róży
  • 500 g cukru
  • 1 szklanka wody
  • 1 pomarańcza
  • 1 małe jabłko 
Wodę zagotować z cukrem i do wrzącego syropu wrzucić owoce. Zagotować i odszumować. Gotować, aż miąższ zmięknie. Odstawić do wystudzenia, po czym przetrzeć przez sito (w celu pozbycia się mnóstwa pestek - wymaga to anielskiej cierpliwości :)) . Dodać sok z pomarańczy (wrzucamy też kilka skórek) oraz pokrojone jabłko (tu też wrzucamy kilka obierek). Ponownie zagotować, wyjąć skórki i obierki, ewentualnie odparować i doprowadzić do gładkiej konsystencji za pomocą blendera. Przełożyć do wysterylizowanych słoików i zapasteryzować.

Smacznego! :)

26 września 2013

Przetwory śliwkowe. Klasyczne powidła śliwkowe, korzenny duet śliwki i figi oraz mirabelka z amaretto.

Koniec lata i początek jesieni to niewątpliwie czas śliwek. Można powiedzieć, że śliwka to owocowa królowa jesieni. Fioletowe, różowe i żółte robią się drzewka, zaraz po nich kolorowe od różnych odmian śliwek są stragany na naszych targach i ryneczkach. Szczęśliwi posiadacze ogrodów i sadów oraz mieszkańcy małych mieścin (tak jak ja :)) zbierają je z własnych drzewek, czy też dzikich, rosnących gdzieś na uboczu ("bezołowiowych" :)), które obrodziły w mirabelki :)

OTO TRIO :)


Jeśli chodzi o klasyczny, znany z dawien dawna przepis na powidła wystarczy powiedzieć tylko słowo: cierpliwości, cierpliwości i jeszcze raz cierpliwości :) A będą wyjątkowe, własne i pyszne :)



Powidła śliwkowe
  • 1 kg śliwek (waga bez pestek)
  • ok. 1/2 szklanki cukru lub więcej (wszystko zależy do tego jaką słodkość lubimy oraz jaka będzie gęstość naszych powideł)
1 dzień.
 
Śliwki myjemy, przepoławiamy i usuwamy pestki. Wkładamy śliwki do garnka z grubym dnem i smażymy na bardzo małym ogniu, od czasu do czasu mieszając drewnianą łyżką/szpatułką. Trzymamy je na ogniu ok. 1 godziny (powinny się całkowicie rozpaść i być dość gęste). Zdejmujemy z ognia i odstawiamy do całkowitego wystudzenia (najlepiej na noc).

2 dzień.
 
Śliwki ponownie smażymy na małym ogniu (dużo więcej mieszamy, żeby już dość gęsta masa nie przypalała się). Trzymamy je na ogniu ok. 0,5 - 1 godziny (będą jeszcze bardziej gęste). Zdejmujemy z ognia i odstawiamy do całkowitego wystudzenia (znów najlepiej na noc). 

3 dzień.
 
Śliwki ostatni raz smażymy na małym ogniu (dużo więcej mieszamy, żeby już dość gęsta masa nie przypalała się). Trzymamy je na ogniu ok. 0,5 h, po tym czasie dodajemy cukier, smażymy jeszcze kilka minut, nieustannie mieszając żeby uniknąć przypalenia (sprawdzamy czy są dla nas odpowiednio słodkie i ew. dodajemy więcej cukru). Gorące powidła przekładamy do wyparzonych słoików i mocno zakręcamy (ew. pasteryzujemy).


Moja Mama sceptycznie podchodziła do przetworów z mirabelek, bo twierdziła, że będą kwaśne, że to nic specjalnego. Możecie sobie wyobrazić jaka była zdziwiona, gdy posmakowała dżemu widocznego poniżej :)


Dżem mirabelkowy z amaretto (inspiracja: mirabelki z amaretto Insuliny)
  • ok. 500 g mirabelek
  • ok. 400 g cukru lub więcej (mirabelki są bardzo wymagające)
  • 100 ml amaretto lub więcej (zależy od gustu)
Mirabelki zasypujemy cukrem i gotujemy na małym ogniu aż się rozpadną (co jakiś czas mieszamy żeby się nie przypaliły). Przecieramy owoce przez sito z grubymi oczkami w celu pozbycia się pestek (można wypestkować oczywiście przed i od razu gotować sam miąższ). Wrzucamy owoce do garnka, dolewamy amaretto i ew. dodajemy więcej cukru.  Gotujemy do uzyskania złocistego, gęstego dżemu. Przekładamy do wyparzonych słoiczków (ew. pasteryzujemy).

Połączenie fig i śliwek w cieście było tak dobre, że warto było ten zestaw zamknąć też w słoiczku na zimę. A żeby jeszcze bardziej Panie do siebie pasowały, uzupełniłam ten zgrany duet przyprawą korzenną. Jeśli macie ochotę na konfiturę z samych fig, znajdziecie ją tu klik.


Powidła śliwkowe z figą i przyprawą korzenną 
  • 1 kg śliwek (waga bez pestek)
  • 4 - 5 fig
  • ok. 1/2 szklanki cukru lub więcej (wszystko zależy do tego jaką słodkość lubimy oraz jaka będzie gęstość naszych powideł) 
  • przyprawa korzenna (ilość dowolna ok. 1 łyżeczki u nas wystarczyło)
1 dzień.
 
Śliwki myjemy, przepoławiamy i usuwamy pestki. Wkładamy śliwki do garnka z grubym dnem i smażymy na bardzo małym ogniu, od czasu do czasu mieszając drewnianą łyżką/szpatułką. Trzymamy je na ogniu ok. 1 godziny (powinny się całkowicie rozpaść i być dość gęste). Zdejmujemy z ognia i odstawiamy do całkowitego wystudzenia (najlepiej na noc).

2 dzień.
 
Figi myjemy i kroimy na małe kawałki, dodajemy do śliwek i ponownie smażymy na małym ogniu (dużo więcej mieszamy, żeby już dość gęsta masa nie przypalała się). Trzymamy owoce na małym ogniu ok. 0,5 - 1 godziny (będą jeszcze bardziej gęste). Zdejmujemy z ognia i odstawiamy do całkowitego wystudzenia (znów najlepiej na noc). 

3 dzień.
 
Powidła ostatni raz smażymy na małym ogniu (dużo więcej mieszamy, żeby już dość gęsta masa nie przypalała się). Trzymamy je na ogniu ok. 0,5 h, po tym czasie dodajemy cukier oraz przyprawę korzenną do smaku, smażymy jeszcze kilka minut, nieustannie mieszając żeby uniknąć przypalenia (sprawdzamy czy są dla nas odpowiednio słodkie i ew. dodajemy więcej cukru). Gorące powidła przekładamy do wyparzonych słoików i mocno zakręcamy (ew. pasteryzujemy).

Smacznego! :)

2 września 2013

O jeżynach i malinach. Frużelina i sok z jeżyn oraz maliny w syropie rumowym.

Powiem szczerze, że po jeżyny w lesie byłam po raz pierwszy. Zawsze las kojarzył mi się z jagodami, a jeżyny były nieco "egzotyczne" i niedostępne :) Tym razem mały lasek, nad jeziorem, niedaleko domu "obrodził" w jeżyny. Uzbieraliśmy ich sporo i niestraszne były nam ich małe, zdradliwe kolce :) A maliny, to dar ciocinego ogrodu, tam za to jest istny malinowy gaj! :) Krzaki uginały się od ilości tych dojrzałych, i tych, które miały nabrać koloru :)


Frużelina jeżynowa

Składniki:
  • 500 g jeżyn
  • 2 szklanki cukru
  • 1 - 1,5 łyżki dżem - fixu
Jeżyny zasypujemy 1 szklanką cukru (najlepiej od razu w garnku w którym będziemy je gotować) i zapominamy o nich na ok. 30 min. 
Stawiamy garnek na ogniu i doprowadzamy do zagotowania. Po zagotowaniu, gotujemy jeszcze ok. 10 - 15 min (cały czas obserwując żeby za bardzo się nie rozpadły). Wsypujemy dżem - fix. Gotujemy, aż frużelina zgęstnieje. Żeby sprawdzić czy już jest gotowa tj. czy ma odpowiednią konsystencję, na talerzyk wykładamy 1 łyżkę frużeliny i wkładamy na ok. 10 min do lodówki, jeśli ma pożądaną konsystencję, przekładamy do wyparzonych słoiczków i mocno zakręcamy. Jeśli nie, dodajemy jeszcze 0,5 - 1 łyżeczkę dżem - fixu i doprowadzamy do zagotowania, przekładamy do słoików.




Sok jeżynowy

Składniki:
  • ok. 700 g jeżyn
  • 2 - 3 szklanki cukru
Jeżyny gotujemy z 1,5 szklanki cukru, po zagotowaniu przecieramy przez sito -> "przecier" to dżem jeżynowy (można go wykorzystać np. do tortu klik albo zamknąć w słoiczku i zachować na zimę). Sok zagotowujemy, dodajemy resztę cukru (jeśli będzie za kwaśny dosypujemy jeszcze) i chwilę gotujemy aż się rozpuści. Gorący sok przelewamy do butelek.


Maliny w syropie rumowym (inspiracja klik)

Składniki:
  • 300 g malin
  • 1 szklanka wody
  • 1 szklanka cukru
  • 100 ml białego rumu
Maliny układamy w słoiku. Z wody i cukru przygotowujemy syrop, gotujemy go kilka minut, aż lekko zgęstnieje. Dodajemy alkohol, szybko gotujemy. Zalewamy wrzątkiem owoce. Słoiki szczelnie zakręcamy i ewentualnie pasteryzujemy.

Wszystko odstawiamy do spiżarni i pałaszujemy zimą :)))


28 sierpnia 2013

Przetwory morelowe. Morela z lawendą i białym rumem, morela z jeżyną i marsalą.

Kilka lat temu natknęłam się w Interencie na przepis, który wymagał użycia do ciasta glazury z konfitury morelowej. Zrezygnowałam z upieczenia, bo nie wiedziałam skąd wziąć takie cudo. Po jakimś czasie znów spotkałam się z tym terminem, tym razem w książce kucharskiej Julii Child. I już tak łatwo się nie poddałam, bo był przepis jak taką glazurę zrobić. Jako, że nie był to czas, kiedy morele były w naszym kraju szczególnie łatwo dostępne i popularne (bynajmniej nie w moim mieście), poradziłam sobie robiąc glazurę.. brzoskwiniową :) Gdy przeniosłam się do dużego miasta, zobaczyłam, że w sklepach bez problemu można dostać konfiturę z moreli :) Ale po co iść na "łatwiznę", skoro można zrobić taką samodzielnie i dodać do niej jeszcze inne składniki? :) Poniżej dwie morelowe propozycje dla tych, którzy chcą spróbować zrobić konfiturę w domu. Pomimo, że oba z dżemy są z moreli, są zupełnie inne. I nie chodzi tu tylko o smak, ale też o ich wygląd. Dlatego też pokazuję je "w parze", pomimo, że nie robiłam ich równocześnie.

Na pierwszy rzut idzie morela z lawendą i białym rumem. Morela komponuje się z lawendą tak dobrze jak brzoskwinia, a dodatek białego rumu dodaje jej odrobinę swoistej ostrości. Dodatki nie zmieniły koloru dżemu (czy też konfitury jak kto woli), który wygląda jak klasyk, ale już jak klasyk nie smakuje ;)


Konfitura morelowa z lawendą i białym rumem.

Składniki:
  • ok. 300 g moreli
  • 3 szklanki cukru
  • 1 - 2 gałązki suszonej lawendy
  • ok. 50 ml białego rumu
Morele myjemy, osuszamy, następnie polewamy wrzątkiem i obieramy ze skórki. Każdą morelkę pozbawiamy pestki i kroimy na kawałki. Wrzucamy pokrojone owoce do garnka, zasypujemy cukrem i smażymy, aż puszczą sok. Wrzucamy wymytą i osuszoną lawendę. Dalej smażymy, cały czas mieszając, aż do uzyskania dość gęstej konfitury z kawałkami owoców. Pod koniec dodajemy rum. Smażymy jeszcze chwile, aż alkohol wyparuje. Wyławiamy lawendę (można też zostawić). Gorącą konfiturę przekładamy do wyparzonych słoiczków. Zakręcamy. Stawiamy do góry nogami lub ew. pasteryzujemy.

Smacznego! :)




Drugą morelową kombinacją jest połączenie moreli z jeżynami i marsalą. Patrząc na zdjęcie nie ma już pewności, że w słoiczku są morele, bo poprzez dodanie jeżyn straciły swój kolor :) Tak samo jak w przypadku białego rumu, tu też marsala dodała delikatnej ostrości. Na pewno nie można powiedzieć, że któraś z konfitur jest mdła ;)



Konfitura morelowa z jeżynami i marsalą.

Składniki:
  • ok. 300 g moreli
  • ok. 150 g jeżyn
  • 3 - 4 szklanki cukru
  • ok. 50 ml marsali
Morele myjemy, osuszamy, następnie polewamy wrzątkiem i obieramy ze skórki. Każdą morelkę pozbawiamy pestki i kroimy na kawałki. Wrzucamy pokrojone owoce do garnka, zasypujemy cukrem i smażymy, aż puszczą sok. Dodajemy jeżyny. Dalej smażymy, cały czas mieszając, aż do uzyskania dość gęstej konfitury z kawałkami owoców. Pod koniec dodajemy marsalę. Smażymy jeszcze chwile, aż alkohol wyparuje. Gorącą konfiturę przekładamy do wyparzonych słoiczków. Zakręcamy. Stawiamy do góry nogami lub ew. pasteryzujemy.

Smacznego! :)




Inspiracją do zrobienia konfitur była strona beawkuchni.com

17 sierpnia 2013

Konfitura brzoskwiniowa z lawendą.

W którymś zaułku mojej głowy siedziała konfitura brzoskwiniowa. Podczas pobytu w Italii nadarzyła się idealna okazja do jej zrobienia. Wizyta na miejscowym targu z ekologicznymi owocami i warzywami, kupujemy świeże, pachnące brzoskwinie, część do zjedzenia od razu, a część do przetworzenia i zabrania do kraju. Zapaliła się jednak w zaułku lampka: same brzoskwinie, czy coś do nich dodać? Skoro do fig dodałaś rozmaryn, to może do brzoskwiń też? Niee, jakoś mi to nie grało. Może lawenda! Chyba dobrze będzie się komponować? Dorzuciłam gałązkę do smażącej się konfitury. Wyszło aromatycznie, z delikatną, ale wyczuwalną lawendową nutą. Mam Italię zamkniętą w słoiczku brzoskwiń z lawendą.


Składniki (1 słoiczek 250 ml):
  • 7 - 8  dojrzałych brzoskwiń
  • 1 gałązka lawendy
  • sok wyciśnięty z 1/2 cytryny
  • 3 szklanki cukru
Brzoskwinie myjemy, osuszamy. Kroimy w kawałki. Wrzucamy na rozgrzaną patelnię, skrapiamy sokiem z cytryny. Smażymy aż puszczą dość dużo soku (tak jak na zdjęciu poniżej). Wrzucamy wymytą i osuszoną lawendę. Dalej smażymy, cały czas mieszając, aż do uzyskania dość gęstej konfitury z kawałkami owoców. Wyławiamy lawendę (można też zostawić). Gorącą konfiturę przekładamy do wyparzonych słoiczków. Zakręcamy. Stawiamy do góry nogami lub ew. pasteryzujemy.

Smacznego! :)


Tak powstawała. O robieniu konfitur we włoskiej kuchni więcej możecie przeczytać tu.
 

8 sierpnia 2013

Frużelina wiśniowa z cynamonem.

Najpierw zrobiłam mały garnuszek na próbę. Z dosłownie 200 g wiśni, może trochę więcej. Chciałam sprawdzić jak w roli dodatku do nich spisze się cynamon. Dodawałam po trochu, aż wyjdzie taki smak jakiego oczekuję od tego połączenia. Do momentu zrobienia tej frużeliny myślałam, że cynamon najlepiej uzupełnia się z jabłkami (taki standard ;)), a jak zrobiłam, to przekonałam się, że bardzooo się myliłam. Bo równie dobrze współgra z wiśniami i jeszcze okazało, że także ze śliwkami (ale o tym już niebawem ;)) A tak więc przetestowałam, wersję testową wciągnęliśmy w momencie i trzeba było zrobić wersję pełną, już z kilograma :)


Składniki:
  • 1 kg wydrylowanych wiśni
  • 2 szklanki cukru
  • 2,5 łyżki dżem - fixu
  • 1,5 łyżki mielonego cynamonu 
 Wydrylowane wiśnie zasypujemy 1 szklanką cukru i cynamonem (najlepiej od razu w garnku w którym będziemy je gotować) i zapominamy o nich na ok. 30 min. 
Stawiamy garnek na ogniu i doprowadzamy do zagotowania. Po zagotowaniu, gotujemy jeszcze ok. 10 - 15 min. Wsypujemy dżem - fix. Gotujemy, aż frużelina zgęstnieje. Żeby sprawdzić czy już jest gotowa tj. czy ma odpowiednią konsystencję, na talerzyk wykładamy 1 łyżkę frużeliny i wkładamy na ok. 10 min do lodówki, jeśli ma pożądaną konsystencję, przekładamy do wyparzonych słoiczków i mocno zakręcamy. Jeśli nie, dodajemy jeszcze 0,5 - 1 łyżkę dżem - fixu i doprowadzamy do zagotowania, przekładamy do słoików.

Smacznego! :)

30 lipca 2013

Konfitura figowa z rozmarynem. Prosto z Włoch. Toskania od kuchni.

Dobrze jest pojechać do Włoch i mieć własną kuchnię, za oknem widzieć ogród ze świeżymi ziołami, a idąc drogą na spacer napotkać na drzewo figowe z mnóstwem owoców nadających się do przetworzenia. I tak nazrywaliśmy fig, w ogrodzie skubnęłam gałązkę rozmarynu, a w mieszkaniu wyjęłam patelnię i smażyłam na najprawdziwszym włoskim Smeg'u, najprawdziwszą konfiturę z fig z rozmarynem, która wylądowała w uroczych słoiczkach Bormioli Rocco! :) 

Figi nie są we Włoszech tak popularne jak chociażby na Chorwacji (widziałam tam zdecydowanie więcej drzew figowych), a jednak koszt słoiczka konfitury we włoskim markecie był niższy (ok. 15 zł, przy prawie 20 zł w zeszłym roku na Chorwacji). Koszt zrobienia własnego wyrobu jest o wiele niższy, gdyż kosztuje nas tylko cukier, cytryna i zużyta energia oraz oczywiście słoiczek (Bormioli są ogólnodostępne w sklepach gospodarczych oraz większych marketach - ceny od 0,7 euro w górę sztuka + cena pokrywek 0,7 euro za 2-3 sztuki, w zależności od wielkości), czemu nie kosztują nas figi? Bo rosną dziko przy ścieżkach (z dala od ulicy) oraz w ogrodach, gdzie możemy je po prostu zerwać.*

*przykładowo, kiedy chcemy robić to we Włoszech :)


W krajach śródziemnomorskich możemy napotkać na figi zielone i ciemne, ja wykorzystałam te pierwsze, bo takie drzewko miałam w pobliżu, nadają się one jednak tylko do suszenia i przetworów, do zjedzenia na surowo są ciemne. Po przesmażeniu zielone też nabierają ładnego, bursztynowego koloru :)

Składniki (2 słoiczki 250 ml):
  • ok. 500 - 600 g fig 
  • 1 gałązka rozmarynu
  • 1 - 1,5 szklanki cukru (nie wymagają dużo cukru, gdyż są bardzo słodkie, a gęstnieją dzięki własnej, naturalnej pektynie)
  • sok wyciśnięty z 1/2 cytryny
Figi myjemy, osuszamy. Odcinamy końcówki. Owoce kroimy w kawałki. Wrzucamy na rozgrzaną patelnię, skrapiamy sokiem z cytryny. Smażymy aż puszczą dość dużo soku (tak jak na zdjęciu poniżej). Wrzucamy wymyty i osuszony rozmaryn. Dalej smażymy, cały czas mieszając, aż do uzyskania dość gęstej konfitury o bursztynowym kolorze. Wyławiamy rozmarynową gałązkę. Gorącą konfiturę przekładamy do wyparzonych słoiczków. Zakręcamy. Stawiamy do góry nogami lub ew. pasteryzujemy.

Smacznego! :)

Początek smażenia może przerażać, bo zawartość patelni w ogóle nie przypomina produktu finalnego :) Ale bez obaw, w trakcie smażenia nabiera odpowiedniego koloru :) Akurat na tym zdjęciu nie widać jak prezentował się "mój Smeg", ale przedstawi się przy kolejnej konfiturze ;) Sprawował się nieźle, mimo tego, iż nie był pierwszej młodości. Możecie sobie wyobrazić w jaki zachwyt wpadłam kiedy zobaczyłam na płycie ten słynny napis ;) Wielu może pomyśleć, że to szaleństwo: robić słoiki na wakacjach, ale jak tu nie skorzystać z okazji kiedy tyle dobra jest po prostu "pod nosem" :) No i.. może pierwszy i ostatni raz korzystałam ze Smeg'a ;)


Jeden z krzaczków (choć to bardzo delikatne określenie :)) rozmarynu, rosnących w ogrodzie, a z którego mogłam zerwać gałązkę do mojego "figowego szaleństwa", przechodząc koło niego, aż chciało się potrząsnąć gałązką, żeby poczuć jego zapach :)


Inspiracją do stworzenia "czapeczki" dla słoiczka z listka figowego był artykuł o figach w sierpniowym Sale&Pepe.

Podsumowując, tydzień to za mało, żeby zobaczyć wszystko to, co chciałoby się zobaczyć, żeby zrobić, posmakować, obejrzeć gazety, książki i sklepy. Trzeba byłoby zrobić sobie wyprawę w 100% kulinarną, kursując od rana do nocy i chłonąć wszystko co się da :) Warto nie zaszywać się w klasycznym hotelu, wtedy nie ma możliwości zobaczenia włoskiej kuchni, zrobienia czegoś z tamtejszych sezonowych składników, które są na wyciągnięcie ręki.

Jeśli macie jakieś pytania, piszcie, w miarę możliwości i wiedzy odpowiem :) 


28 lipca 2013

Dżem z agrestu i kiwi.

Na początek napiszę: wróciłam. Cała, zdrowa, z włoskich wojaży. Na dniach pojawi się toskańska relacja, dlatego, że to region "bardzo kulinarny" i warto napisać o nim kilka słów (choć nie tylko o tym, ale też o innych kwestiach związanych z kulinarią, takich jak smażenie konfitury z fig we włoskiej kuchni ;)) A teraz już wracam do głównego tematu, czyli kolejna propozycja z serii przetwory na mrozy :)) Inspiracją do zrobienia tego połączenia był dżem, który pojawił się na sklepowych półkach. Chciałam zrobić to samo, dla porównania :) Może nie jest idealnie zielony, ale jest idealnie niechemiczny :) Smaczne połączenie, godne polecenia, jeśli macie jeszcze w ogródkach agrest, to warto zrobić chociaż słoiczek na spróbowanie :)

Składniki:
  • 600 - 700 g oczyszczonego agrestu zielonego
  • 3 - 4 obrane i pokrojone na kawałki kiwi
  • 500 - 600 g cukru lub więcej
  • 1/2 soku z cytryny
Agrest i kiwi zasypujemy szklanką cukru. Odstawiamy na ok. 10 min "aż puszczą sok". Gotujemy na małym ogniu. Dosypujemy kolejna szklankę cukru oraz dodajemy sok z cytryny. Doprowadzamy do wrzenia. Studzimy ok. 0,5 h, rozdrabniamy dżem za pomocą blendera (nie trzeba tego robić jeśli agrest jest bardzo dojrzały i rozpadnie się podczas gotowania). Ponownie zagotujemy. Jeśli dżem będzie już dość gęsty i słodki, przekładamy gorący do wyparzonych słoiczków i szybko zakręcamy, jeśli nie, to dosypujemy jeszcze szklankę cukru i postępujemy analogicznie.

Smacznego! :)


19 lipca 2013

Dżem z czerwonej porzeczki.

Zrobiłam go z myślą o pleśniaku. "Jak w grudniu zachce mi się pleśniaka to zrobię go z tymi porzeczkami!". Ale lubię go nie tylko za to, że będzie dobrym dodatkiem do ciasta :) Lubię go też za kolor i za to, że dobrze smakuje jedzony prosto z rondelka, taka porzeczkowa galaretka z owcami :))

Składniki:
  • 500 g porzeczek
  • 400 g cukru (regulujemy wg. gęstości i kwaskowości, można dać mniej lub więcej, pamiętając, że do zgęstnienia porzeczka "potrzebuje" dość dużo cukru, bo "lubi" :))
  • sok z 1/2 cytryny
+ ew. 1 łyżeczka żelatyny rozpuszczona w niewielkiej ilości gorącej wody (dodajemy, gdy dżem wydaje się za rzadki - ale raczej nie będzie takiej konieczności)
Porzeczki zasypujemy szklanką cukru. Odstawiamy na ok. 10 min "aż puści sok". Gotujemy na małym ogniu. Dosypujemy kolejna szklankę cukru oraz dodajemy sok z cytryny. Doprowadzamy do wrzenia. Odczekujemy ok. 0,5 h, jeśli będzie już dość gęsty i słodki, zagotowujemy ponownie i przekładamy gorący do wyparzonych słoiczków i szybko zakręcamy, jeśli nie, to dosypujemy kolejną szklankę cukru i postępujemy analogicznie.

Smacznego! :)

15 lipca 2013

Frużelina czereśniowa.

Tym razem w domu nie pojawił się woreczek czereśni, a wiaderko :) Nie miałam pomysłu ani chęci na ciasto, ale na "przetwarzanie" już tak :) Dżem? Konfitura? Nie.. Frużelina! Ot, ostatnio kilka razy rzuciła mi się w oczy truskawkowa, pomyślałam, że dobrym pomysłem będzie czereśniowa (bo: "skoro nad morzem podają gofry z wiśniową, to czemu ja nie mogę podać z czereśniową?" :)). I właśnie z GOFRAMI ZNAD BAŁTYKU kojarzy mi się FRUŻELINA :) A po boju z drylowaniem, gotowaniem, mieszaniem i sprawdzeniem: "czy to już jest żel?", mam własną, domową, "upakowną" do słoiczków, tak pyszną, że można jeść ją łyżeczką :) I będę miała gofry z frużeliną zimą, kiedy za oknem będzie 0,5 m śniegu, a Bałtyk będzie wspominał turystów z goframi z pobliskiej budki :)

P.S Wersja z dżem - fixem, bo moim zdaniem jest to wtedy prawdziwy żel :) Szukajmy po prostu tych bez konserwantów. Można użyć także "czystej" pektyny, jeśli znajdziecie.

Składniki:
  • 2 kg czereśni
  • 500 g cukru
  • 1 opakowanie dżem - fixu
Czereśnie płuczemy. Ostawiamy żeby obeschły. Następnie drylujemy. Po wydrylowaniu zasypujemy cukrem (najlepiej od razu w garnku w którym będziemy je gotować) i zapominamy o nich na ok. 45 min. 
Stawiamy garnek na ogniu i doprowadzamy do zagotowania. Po zagotowaniu, gotujemy jeszcze ok. 10 - 15 min. Wsypujemy dżem - fix. Gotujemy, aż frużelina zgęstnieje. Żeby sprawdzić czy już jest gotowa tj. czy ma odpowiednią konsystencję, na talerzyk wykładamy 1 łyżkę frużeliny i wkładamy na ok. 10 min do lodówki, jeśli ma pożądaną konsystencję, przekładamy do wyparzonych słoiczków i mocno zakręcamy. Jeśli nie, dodajemy jeszcze 1 - 2 łyżki dżem - fixu i doprowadzamy do zagotowania, przekładamy do słoików.

Smacznego! :)

9 lipca 2013

Tarte róże (konfitura z płatków róż).

Jak coś wejdzie mi do głowy (a tym razem weszło wiosną, podczas wizyty w jednej z warszawskich kawiarni, gdzie zajadałam się drożdżówką z konfiturą różaną), to prędzej czy później muszę to zrobić, wprawdzie z konfiturą różaną nie czekałam 4 lata (tak jak z roladą bezową :)), ale też trochę mi zeszło, z tym, że bardziej na szukaniu odpowiedniej róży, w odpowiednich ilościach. Mniej więcej wyglądało to tak: tej za mało, ta niedobra, to przy drodze jest "ołowiana" (chociaż ilość dostateczna), w końcu trafiła się idealna, w dobrym miejscu, zwą ją różą stulistną, jest to odmiana o jasnoróżowych płatkach, a u mnie jest po prostu różą "tartą" :) Nie ma po "przerobieniu" tak pięknego koloru jak konfitury z róży pomarszczonej, ale zaświadczam, że smak i zapach jest równie różany :)

P.S Po długim szukaniu róży, powstała myśl: trzeba zasadzić własną w ogrodzie! :) Płatki na zdjęciu obok słoiczka to oczywiście róża pomarszczona, stulistna w słoiczku ;)

Składniki:
  • płatki róży
  • cukier (wagowo 2 razy więcej niż płatków - miałam 200 g płatków, czyli 400 g cukru)
  • szczypta kwasku cytrynowego lub 1-2 łyżki soku z cytryny 
Płatki róży pozbawić białych końców, a następnie wrzucić do makutry i utrzeć z cukrem. Można również zrobić to przy pomocy blendera. Pod koniec ucierania dodać sok z cytryny lub kwasek cytrynowy, dokładnie wymieszać.  Nakładać do wyparzonych słoików. Przechowywać w lodówce.

Smacznego! :)


2 lipca 2013

Dżem truskawkowy z wanilią.

To już koniec sezonu truskawkowego w HK, niestety.. Wszystko co dobre szybko się kończy, ale u mnie nie dosłownie :) Bo zostaną pyszne truskawkowe dżemy. A na koniec wędruje do Was przepis na truskawki z wanilią, słodki i bardzo aromatyczny dżem - bardzo miły akcent na pożegnanie :)


Składniki (ilość słoiczków zależy od ich pojemności):
  • 1 kg truskawek
  • 1 laska wanilii
  • 300 - 400 g cukru
Truskawki opłukać, odszypułkować - wrzucić do garnka. Laskę wanilii przekroić wzdłuż i wyskrobać ziarenka - wszystko dodać do truskawek. Gotujemy truskawki z wanilią na małym ogniu, aż owoce puszczą sok, wtedy dodajemy 1/2 część cukru, dalej gotujemy (co jakiś czas mieszamy). Gdy dżem zaczyna mieć odpowiednią konsystencję dodajemy resztę cukru. Gotujemy do otrzymania dość gęstego dżemu (jeśli chcemy żeby był gęstszy możemy dodać 1 - 2 łyżki żelatyny rozpuszczone w niewielkiej ilości gorącej wody). Gorący dżem przekładamy do wypieczonych słoików i zakręcamy.
Smacznego :) 

27 czerwca 2013

Dżem truskawkowo - rabarbarowy.

Dżemingu ciąg dalszy :) Czyli najlepsze czerwcowe połączenie: truskawki i rabarbar, zamknięte w słoiczki na zimę, kiedy będzie brakowało nam smaków lata :) Za oknem śnieg, a w piekarniku placek z dżemem truskawkowo - rabarbarowym - trzeba myśleć przyszłościowo, bo zdarzają się różne "zachciewajki" ;)
























Składniki (ilość słoiczków zależy od ich pojemności):
  • 2 kg truskawek
  • 1 kg rabarbaru
  • 400 - 500 g cukru lub więcej (w zależności od tego jak słodki dżem lubimy oraz od gęstości dżemu - jeśli jest za rzadki - dosypujemy więcej)
Truskawki opłukać, odszypułkować, rabarbar oczyścić, pokroić w plasterki. Wrzucić do garnka, wymieszać. Gotujemy na małym ogniu, aż owoce puszczą sok, dodajemy 1/2 część cukru, dalej gotujemy (co jakiś czas mieszamy). Gdy dżem zaczyna mieć odpowiednią konsystencję dodajemy resztę cukru. Gotujemy do otrzymania dość gęstego dżemu. Gorący dżem przekładamy do wypieczonych słoików i zakręcamy.

Smacznego :) 

26 czerwca 2013

Dżem z truskawek i kwiatem czarnego bzu.

Była konfitura z fiołków, więc idąc za ciosem, teraz jest dżem na bazie bzu i truskawek. I co mogę powiedzieć? Po raz kolejny wyszło coś niesamowitego w smaku. Prowadzenie bloga i przeglądanie innych zdecydowanie rozwija i uczy, pozwala odkrywać nowe połączenia i smaki, tak było i tym razem. Dzięki przepisowi na blogu Bea w kuchni, jesienią i zimą będziemy się zajadać bułeczkami, naleśniczkami i wszystkim co nam wpadnie do głowy, z dżemikiem z truskawek i kwiatów czarnego bzu :) Róbcie, dopóki mamy bez! :)


Składniki (ilość słoiczków zależy od ich pojemności):
  • 500 g truskawek
  • 200 g cukru lub więcej (w zależności od tego jak słodki dżem lubimy)
  • pół opakowania pektyny - ja zamiast pektyny użyłam żelatyny 3 łyżki rozpuściłam w niewielkiej ilości gorącej wody
  • 3-4 kwiatostany dzikiego bzu czarnego
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • otarta skórka z 1/2 cytryny
Truskawki opłukać, odszypułkować, pokroić w ćwiartki, zasypać cukrem wymieszanym ze skórką cytrynową. Kiedy owoce puszczą sok, dodać sok z cytryny oraz czyste od owadów kwiatostany dzikiego bzu (dobrze jest zawinąć je w gazę lub w specjalny kulinarny woreczek do przypraw). Gotować do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Wyłowić kwiaty bzu i dodać pektynę lub rozpuszczoną żelatynę. Gorący dżem przełożyć do wypieczonych słoików i zakręcić.

Smacznego :)

27 kwietnia 2013

Konfitura fiołkowa.

Jakiś miesiąc temu dzwoni do mnie mama i mówi: "Na Twoim blogu weszłam w link do bloga, na którym jest konfitura fiołkowa, a z niej zrobiony jest tort! Musisz to zobaczyć - zrobimy to!". Odnalazłam więc i konfiturę, i tort, a chodziło oczywiście o jednego z najbardziej fiołkowych blogów naszej blogosfery Every Cake You Bake :) Zupełnie nie dziwi mnie miłość autorki do fiołkowych wyrobów - są genialne :) Dziś konfitura naszej produkcji, jutro pojawi się torcik, a w kuchni stoją fiołki w cukrze - jest bajkowo, fioletowo :)


Składniki (1 słoiczek):
  • 150 g płatków fiołków (im więcej tym lepiej),
  • 500 g cukru,
  • 2 łyżki pektyny owocowej (lub środka żelującego na bazie naturalnej pektyny owocowej),
  • sok wyciśnięty z jednej cytryny,
  • 750 g wody

Płatki fiołków rozetrzeć z sokiem cytrynowym i łyżką cukru, aż zaczną puszczać sok, po czym dodać pektynę i wymieszać. Cukier zagotować z wodą na syrop. Kiedy lekko zgęstnieje i na powierzchni pojawią się okrągłe perełki powietrza, dodać utarte fiołki. Gotować około 20 minut na średnim ogniu, aż konfitura zgęstnieje. Zestawić  z ognia i mieszać do czasu, aż zniknie piana. Gorącą konfiturą wypełnić czyste i wyprażone słoiki. Pasteryzować w piekarniku lub wodzie 5-7 minut.

Smacznego! :) 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...