Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bezy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bezy. Pokaż wszystkie posty

19 stycznia 2016

Rustykalny tort czekoladowo - porzeczkowy z bezą.

Jestem wielką fanką prostych ciast, a co za tym idzie rustykalnych, "nagich" tortów, bez zbędnych dekoracji i sporej ilości kremu. Oczywiście miewam "odstępstwa od normy", ale tej formie jestem chyba najbardziej wierna w swoich upodobaniach. Tzw. naked cake's według mnie nie są ani trochę mniej urodziwe, wręcz przeciwnie, można sprawić, że przyćmią swą urodą nie jeden wystawny, kremowy, czy cukrowy tort.

Dlatego też kiedy musiałam wykonać swój pierwszy tegoroczny tort (bo w naszej rodzinie świętujemy już od stycznia :)), od razu zdecydowałam się właśnie na prosty, rustykalny torcik. Tym razem postawiłam na połączenie gorzkiej czekolady, kwaskowatej porzeczki i słodkiej bezy. Wyszło ciekawie, lekko i wbrew pozorom nie za słodko. Niestety albo i "stety" w zimowych miesiącach nie mamy bogactwa sezonowych owoców, więc trzeba czasem troszkę bardziej się wykazać i ratować się czymś, co przygotowało się w lecie, a także niezawodną czekoladą ;)

Jeśli także na dniach staniecie przed trudną decyzją jaki tort przygotować dla zimowego solenizanta, to polecam Wam, ten prosty, czekoladowy tort, nie zawiedziecie się, a do tego macie duże pole do popisu jeśli chodzi o dekorację, może jeśli ma być to kobieta, warto postawić na jej ulubione kwiaty? :)


Składniki (forma 20 cm):

Ciemny biszkopt rzucany:
  • 5 małych jajek lub 4 duże
  • 3/4 szklanki cukru
  • 2/3 szklanki mąki pszennej
  • 1/3 szklanki kakao
Białka oddzielamy od żółtek, ubijamy na sztywną pianę. Pod koniec ubijania stopniowo dodajemy cukier, dalej ubijając. Dodajemy po kolei żółtka, nadal ubijając. Mąkę i kakao mieszamy, przesiewamy i delikatnie dodajemy do ciasta.
Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia. Wykładamy ciasto. Pieczemy w temperaturze 160 - 170ºC około 30 - 40 minut (lub dłużej, do tzw. suchego patyczka).
Gorące ciasto wyjmujemy z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuszczamy je (w formie) na podłogę. Odstawiamy do uchylonego piekarnika do ostygnięcia. Całkowicie studzimy. Przekrawamy na 3 blaty.
Nasączamy ponczem (u mnie 1/2 szklanki gorącej wody + 3 łyżki cukru).

Krem czekoladowy:
  • 600 ml śmietany 30/36%
  • 300 g czekolady 70%
  • 50 ml mleka
+ słoiczek dżemu porzeczkowego (u mnie czerwona porzeczka), ok. 5 sztuk bezy, posiekana czekolada do dekoracji, ja do dekoracji użyłam także kilka małych gałązek gipsówki

Czekoladę rozpuszczamy z mlekiem w kąpieli wodnej. Odstawiamy do przestudzenia.
Ubijamy śmietankę na sztywno. Do śmietany dodajemy stopniowo czekoladę, delikatnie mieszając. Przekładamy blaty kremem i dżem oraz bezami. Kolejno pierwszy blat: dżem, 1/3 kremu, posypujemy 1 pokruszoną bezą, następnie analogicznie postępujemy z 2. Na trzeci blat wykładamy tylko krem, dekorujemy pokruszoną bezą i siekaną czekoladą ew. kwiatami.
Można podawać od razu, jednak dobrze żeby tort trochę schłodził się w lodówce.

Smacznego! :)


13 maja 2015

Pavlova z rabarbarem.

Można śmiało powiedzieć, że sezon rabarbarowy jest już w pełni. Spotykamy go dosłownie na każdym kroku, w coraz lepszych cenach, a i na działkach, czy w ogrodach, na pewno znajdziecie też pokaźne ilości tego warzywa, o ile oczywiście wcześniej zadbaliście o jego posadzenie :)

Tak jak wspomniałam we wcześniejszym wpisie, bardzo lubię ten czas, kiedy stragany i warzywniaki wypełniają się młodymi, wiosenno - letnimi owocami i warzywami i kiedy na wyciągnięcie ręki mam mój ulubiony rabarbar, który można wykorzystać na wiele sposobów i na przykład podać z nim jedną z najokazalszych bez, czyli Pavlovą :) I muszę powiedzieć, że z niecierpliwością czekałam na moment, w którym myśl o jej zrobieniu z dodatkiem rabarbaru przerodzi się w działanie :) Zastanawiacie się pewnie dlaczego? Odpowiedź jest prosta: uwielbiam piec Pavlovą, a później delektować się jej smakiem :) Przyznam się, że jest to jeden z wypieków, obok którego ciężko jest mi przejść obojętnie (widać to zresztą po ilości jej wersji na blogu :)), a w duecie z kwaskowym rabarbarem.. to już w ogóle poezja - chyba nie muszę Was dłużej zachęcać :)

Pozostaje mi tylko napisać powodzenia i smacznego, upieczcie na weekend, a nie pożałujecie :)


Składniki:

Beza:
  • 4 białka
  • 225 g cukru kryształu
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
Białka ubijamy w misce na sztywno. Stopniowo dodajemy cukier i miksujemy przez ok. 5 minut. Dodajemy sok z cytryny oraz przesianą mąkę ziemniaczaną i delikatnie mieszamy.
Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Na papierze rysujemy okrąg o średnicy ok. 15 cm. Wypełniamy okrąg bezą. Wstawiamy bezę do nagrzanego do 180ºC piekarnika i po ok. 3 - 5 minut (jak złapie kolor - delikatnie się przyrumieni) przykręcamy temperaturę do 140 - 150ºC w zależności od mocy naszego piekarnika. Pieczemy ok. 1,5 godziny. Studzimy w uchylonym piekarniku.
Wystudzoną bezę kładziemy na paterze dnem do góry, delikatnie zrywamy papier. Odwracamy. Przygotowujemy nadzienie.
 Nadzienie:
  • 2 łodygi rabarbaru
  • 2 łyżki cukru
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 200 ml śmietany kremówki
  • 2 łyżki cukru pudru 
Rabarbar kroimy na małe plasterki, zasypujemy cukrem, odstawiamy na ok. 15 min, po tym czasie (musi puścić trochę soku), wrzucamy go do rondelka, dodajemy sok z cytryny i gotujemy na małym ogniu do powstania dość gęstego dżemu z kawałkami rabarbaru. Odstawiamy do przestudzenia.
Śmietankę ubijamy na sztywno z dodatkiem cukru pudru. Wykładamy na bezę, a następnie wykładamy na nią wystudzony rabarbar. Podajemy od razu.

Smacznego! :)

21 listopada 2014

Czekoladowo - orzechowy torcik bezowy.

Na koniec tygodnia mam dla Was coś wyjątkowego - czekoladowo - orzechowy torcik bezowy, który spokojnie można byłoby nazwać też bezowym torcikiem na jesień. Bezy kojarzą się nam głównie z latem, świeżymi owocami i lekką, kremową śmietaną. A przecież jesień ze swoimi dobrociami też zasługuje na to żeby mieć swój własny tort bezowy, prawda? :) Czekolada i orzechy też chcą mieć swoje 5 minut  i zawędrowały do mojego tortu.

Pomyślicie pewnie, że beza, w dodatku czekoladowa, z dodatkiem kremu mascarpone i orzechów będzie bardzo, bardzo słodka i po zjedzeniu kawałka zemdli Was od nadmiaru cukru - otóż muszę Was zaskoczyć i wyprowadzić z błędu - całość składa się oczywiście na słodki deser (bo co to za deser, który nie jest słodki.. ;)) o przyjemnym smaku, ale nie powodujący efektu "przesłodzenia" ze względu na obecność gorzkiej czekolady. Jest ona tu składnikiem "przełamującym" tradycyjną słodycz bezy. Dajcie wiarę, że ten torcik był najmniej słodkim bezowym wypiekiem, jaki miałam okazję zrobić, poważnie ;)

Warto go zrobić, bo świetnie smakuje to po pierwsze, a po drugie patrząc na niego szarość za oknem odchodzi na drugi plan, listopad robi się jakby cieplejszy, a o kaloriach kompletnie się nie myśli, jest słodko i błogo, jesiennie, ale jesiennie w bardzo pozytywny sposób :)

Może to maleństwo ubogaci Wasz weekend? Albo zrobicie je dla kogoś w prezencie urodzinowym lub imieninowym? :) Myślę, że choć nazwałam go torcikiem jesiennym świetnie wkomponowałby się także w świąteczny stół, bo przecież czasem może być trochę mniej tradycyjnie ;)

Słodkiego weekendu! :)


Składniki (torcik o śr. ok. 15 cm):

Czekoladowe blaty bezowe:
  • 2 białka
  • 115 g cukru
  • 1 łyżeczka kakao
  • 10 g czekolady gorzkiej
  • odrobina soku z cytryny
Ubijamy białka na sztywną pianę, stopniowo dodajemy cukier, następnie kakao - delikatnie, aby piana nie opadła oraz startą czekoladę i odrobinę soku z cytryny. Blachę wykładamy papierem do pieczenia, rysujemy trzy okręgi o śr. ok. 12 cm. Każdy okręg wypełniamy przygotowaną bezą, tworząc trzy blaty. Pieczemy ok. 30 minut w temp. 160 stopni. Studzimy na kratce.

Krem orzechowy:
  • 150 ml śmietany kremówki
  • 125 g serka mascarpone
  • 1 łyżeczka masła orzechowego lub kremu orzechowego
  • 200 g prażonych orzechów laskowych (100 g posiekanych, 100 g w całości)
  • 30 g czekolady gorzkiej
Śmietankę ubijamy na sztywno, dodajemy stopniowo serek mascarpone, a następnie masło lub krem orzechowy i posiekane orzechy.
1/3 kremu wykładamy na pierwszy bezowy blat, układamy 1/3 orzechów i ścieramy 10 g czekolady. Analogicznie postępujemy z 2 i 3 blatem. Podajemy od razu.

Smacznego! :) 

27 sierpnia 2014

Mini Pavlova z malinami, pistacjami i hibiskusem.

Hibiskusowy puder znów w natarciu, tym razem przełamuje wspólnie z malinami słodycz Pavlovej :) Świetnie spisał się także w roli naturalnego barwnika do kremu, można powiedzieć, że ma same zalety :) Powstała zatem Pavlova w kolorze różu, z pistacjowymi "listkami", jest to wizja malinowego chruśniaka na bezie (to chyba jakieś zadatki artystyczne? :)) w wersji mini, a dlaczego mini?

O tym, że Pavlovą w naszym domu się wprost ubóstwia już wiecie, zawsze jest więc "problem" kto ma zjeść więcej lub mniej, gdy zrobię wersję "maxi" ;) Dlatego znów (tak jak w przypadku tart) postawiłam na wersję mini, czyli każdy je po równo i nikt nie jest pokrzywdzony, smak ten sam, a wygląd chyba jeszcze ładniejszy i bardziej zachęcający do zjedzenia niż przy standardowej wersji :)

Zachęcam do wypróbowania (nie tylko od święta, bo beza na prawdę da się lubić i zrobić bez stresu :)) i "pobawienia" się w domowego artystę :)


Składniki (6 porcji):
  • 4 białka
  • 250 g cukru kryształu
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej   
Białka ubijamy w misce na sztywno. Stopniowo dodajemy cukier i miksujemy przez ok. 5 minut. Dodajemy sok z cytryny i przesianą mąkę ziemniaczaną, delikatnie mieszamy. Na blaszce układamy papier do pieczenia, rysujemy 6 okręgów o średnicy ok. 7 cm. Nakładamy bezę do każdego okręgu.Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok. 2 - 3 min, następnie przez 25 minut w temp. 140 - 150 stopni. Wyłączamy piekarnik i trzymamy bezy w zamkniętym jeszcze przez 15 minut.
Studzimy na kratce.  Przygotowujemy krem.

Krem:
  • 100 ml śmietany kremówki (bardzo mocno schłodzonej) 
  • 50 g serka śmietankowego Almette
  • 1 czubata łyżeczka cukru hibiskusowego
  • maliny i posiekane pistacje do dekoracji
Kremówkę ubijamy z hibiskusowym cukrem pudrem na sztywno, następnie dodajemy serek Almette, miksujemy do powstania gładkiej masy. Wykładamy po 2 łyżki kremu na każdą bezę, dekorujemy malinami i pistacjami. Podajemy od razu.

Smacznego! :)


Przepis bierze udział w konkursie Almette:

23 czerwca 2014

Pavlova z morelami.

Kolejna wariacja na temat Pavlovej. Odchodzę powoli od wypieków z truskawkami, "ujadam się" nimi raczej w "czystej" postaci, robiąc na przykład koktajle z ich udziałem :)

Do wypieków zaczynam wykorzystywać pojawiające się kolejne, równie smakowite owoce lata, wśród nich między innymi morele. Tak jak z truskawkami, na początku musiałam zjeść klika sztuk tak po prostu, bez dodatków, bo wprost je uwielbiam. Dopiero później przyszedł pomysł na dodanie ich do słodkiej bezy. Niezbyt słodkie, można powiedzieć, że nawet delikatnie kwaskowe morelki świetnie uzupełniły się z kipiącą słodyczą Pavlovą. No i wizualnie chyba też dały radę? :)

Może ten wypiek będzie dla kogoś inspiracją i czyjś tato zostanie obdarowany taką smakowitością z okazji dzisiejszego święta :) Zachwyt murowany! ;)


Składniki:
  • 4 białka
  • 225 g cukru kryształu
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej   
  • 200 ml śmietany kremówki (bardzo mocno schłodzonej)
  • ew. 1 łyżka cukru pudru
  • 3 - 4 morele, pokrojone w plasterki
Białka ubijamy w misce na sztywno. Stopniowo dodajemy cukier i miksujemy przez ok. 5 minut. Dodajemy sok z cytryny i przesianą mąkę ziemniaczaną, delikatnie mieszamy.
Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Na papierze rysujemy okrąg o średnicy ok. 15 cm. Wypełniamy okrąg bezą. Wstawiamy bezę do nagrzanego do 180ºC piekarnika i po ok. 3 - 5 minut (jak złapie kolor - delikatnie się przyrumieni) przykręcamy temperaturę do 140 - 150ºC w zależności od mocy naszego piekarnika. Pieczemy ok. 1,5 godziny. Studzimy w uchylonym piekarniku.
Wystudzoną bezę kładziemy na paterze dnem do góry, delikatnie zrywamy papier. Odwracamy.
Ubijamy kremówkę z łyżką cukru pudru (lub bez). Wykładamy masę na bezę. Dekorujemy plasterkami moreli. Podajemy od razu.

Smacznego :) !

21 maja 2014

Tort bezowy z rabarbarem.

W naszym domu beza to zdecydowanie królowa. Za każdym razem, gdy pojawia się na stole wzbudza podziw i ogólny zachwyt. Ze względu na swój dostojny wygląd, ale przede wszystkim ze względu na wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju delikatny smak.

Beza idealnie wpisuje się w każdą porę roku, można podać ją chyba z niemal każdym dodatkiem i zawsze to się sprawdza. Sprawdził się także rabarbar. W sumie to nie mogło być inaczej. Jego kwasowość świetnie równoważy słodycz bezy. Całość jest lekką zapowiedzią nadchodzących wielkimi krokami letnich wypieków i pomimo dostojnego wyglądu nie potrzebuje dużych uroczystości, świetnie wpisze się w każdy dzień, w którym będziecie mieli ochotę na wyjątkową słodycz ;) Ograniczając do połowy ilość masy rabarbarowej i śmietany można ten przepis "przerobić" na klasyczną Pavlovą, ja tym razem po raz pierwszy skusiłam się jednak na tort :)

Wybaczcie mi, że nie pokazuję jak wyglądał środek, ale uwierzcie na słowo, że beza się udała i po przekrojeniu tworzyła drugą, śmietanową warstwę. Dlaczego? Osoby, które po raz pierwszy mają styczność z Pavlovą, myślą, że jest ona nadziana kremówką i nie chcą wierzyć, że tak może wyglądać i smakować beza ;) Tort wyszedł idealnie pomimo, że był robiony na "wariackich papierach" - do południa go "składałam", a popołudniu bawiłam się na weselu, pomiędzy robiłam zdjęcia i zabrakło już czasu na krojenie ;) Ale nie bójcie się tej wysokości, nie było problemu z krojeniem, kiedy warstwy się ze sobą "związały" :)

P.S Obiecuję, że to już przedostatni przepis z wykorzystaniem rabarbaru ;)


Składniki:

Blaty bezowe:
  • 6 białek
  • 300 g cukru
  • 1 łyżka skrobi ziemniaczanej (lub kukurydzianej )
  • 1 łyżeczka soku z cytryny (lub białego octu winnego)

Białka ubijamy na sztywno. Pod koniec ubijania dodajemy po łyżce cukru, stopniowo i powoli, ubijając przez cały czas. Na koniec dodajemy łyżkę skrobi i łyżeczkę soku z cytryny. Miksujemy.
Blachę wykładamy papierem do pieczenia. Na papierze rysujemy 3 okręgi o średnicy ok. 15 cm w sporej odległości od siebie. Wypełniamy okręgi bezą. Wstawiamy je do nagrzanego do 180ºC piekarnika i po ok. 3 - 5 minutach (jak złapie kolor - delikatnie się przyrumieni) przykręcamy temperaturę do 140 - 150ºC w zależności od mocy naszego piekarnika. Pieczemy ok. 1,5 godziny. Studzimy w uchylonym piekarniku.
Wystudzone bezy kładziemy na kratce dnem do góry, delikatnie zrywamy papier. Odwracamy. Przygotowujemy masę rabarbarową.

Masa rabarbarowa:
  • 500 g rabarbaru
  • 100 ml wody
  • 100 g cukru
  • 1 opakowanie budyniu waniliowego (mały budyń)
Rabarbar oczyszczamy, kroimy w plasterki. Zalewamy go wodą, dodajemy cukier i gotujemy na małym ogniu, aż się rozpadnie (mogą zostać pojedyncze kawałki). Budyń mieszamy z 4 łyżkami wody i wlewamy do gotującego się rabarbaru. Całość zagotowujemy, zestawiamy z ognia i odstawiamy do całkowitego wystudzenia.
Na pierwszy placek wykładamy masę rabarbarową. Odstawiamy do lodówki na ok. 0,5 h do schłodzenia. Przygotowujemy krem śmietanowy.

Krem śmietanowy:
  • 250 ml śmietany kremówki 
  • 1 - 2 łyżki cukru pudru
Śmietanę ubijamy z cukrem pudrem na sztywno. Wykładamy na pierwszy blat bezowy 1/2 masy rabarbarowej, następnie na to 1/2 śmietany, analogicznie postępujemy z drugim blatem. Całość przykrywamy trzecim blatem.  Oprószamy cukrem pudrem.

Smacznego! :)

3 kwietnia 2014

Fiołkowa Pavlova z truskawkami.

Inspiracją do zrobienia tego cuda była oczywiście osoba, która według mnie zasługuje na miano Królowej Fiołków. To Komarka z bloga Every Cake You Bake. Swoimi fiołkowymi przepisami zaraziła mnie miłością do nich i gdybym tylko miała więcej czasu wypróbowałabym je wszystkie! :)
Fiołki, to jeden z symboli wiosny, są mniejsze i drobniejsze od tulipanów, czy hiacyntów, ale mają wielką moc. Urzekają swoim zapachem, delikatnością, kolorem i tym, że pięknie komponują się z wypiekami :) Głównie dlatego tak się "zakumplowaliśmy" :)
Wszystko zaczęło się od konfitury fiołkowej, którą miałam wykorzystać, do tortu. Trzeba było włożyć w nią sporo wysiłku, przy obrywaniu płatków, pracowałyśmy z mamą na "4 ręce" :) Ale było warto. Konfitura wykorzystana do stworzenia fiołkowego tortu i sam tort, są przez nas bardzo często wspominane, był to wypiek, który wyróżnił się na tle innych w ciągu ostatniego roku, ale też chyba na tle wszystkich wypieków, które miałam okazję zrobić w swojej "karierze". Miał wpływ na to niewątpliwie wygląd ciasta, ale przede wszystkim smak fiołków - jedyny w swoim rodzaju, nie do opisania, jedynie do spróbowania :)
Przez następny rok będziemy mieli w pamięci już dwa wypieki. Bo fiołkowa Pavlova z dodatkiem truskawek nie da tak szybko o sobie zapomnieć :) Pavlova, komponuje się dobrze chyba ze wszystkim, bo sama w sobie jest po prostu przepyszna, ale w połączeniu z fiołkami zyskuje podwójną delikatność i jeszcze lepszy smak. A dodatek truskawek, tylko zwieńcza to dzieło :)
Myślę, że taki deser to dobry pomysł na Święta, upiększy niejeden wielkanocny stół i zaskoczy Waszych gości, bo przemawia przez niego wiosna i radość :)


Składniki:
  • 4 białka
  • 225 g cukru kryształu
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej   
  • 1/2 szklanki fiołków
  • 100 ml śmietany kremówki (bardzo mocno schłodzonej)
  • 125 g ricotty
  • ew. 1 łyżka cukru pudru
+ fiołki i truskawki do przybrania w dowolnych ilościach :)

Białka ubijamy w misce na sztywno. Stopniowo dodajemy cukier i miksujemy przez ok. 5 minut. Dodajemy sok z cytryny, przesianą mąkę ziemniaczaną oraz fiołki i delikatnie mieszamy.
Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Na papierze rysujemy okrąg o średnicy ok. 15 cm. Wypełniamy okrąg bezą. Wstawiamy bezę do nagrzanego do 180ºC piekarnika i po ok. 3 - 5 minut (jak złapie kolor - delikatnie się przyrumieni) przykręcamy temperaturę do 140 - 150ºC w zależności od mocy naszego piekarnika. Pieczemy ok. 1,5 godziny. Studzimy w uchylonym piekarniku.
Wystudzoną bezę kładziemy na paterze dnem do góry, delikatnie zrywamy papier. Odwracamy.
Ubijamy kremówkę z łyżką cukru pudru (lub bez), następnie stopniowo dodajemy serek ricotta. Wykładamy masę na bezę. Dekorujemy fiołkami i ćwiartkami truskawek :) Podajemy od razu.

Smacznego :) !

12 lutego 2014

Walentynkowa Pavlova z granatem.

Wczoraj było łatwo, dziś trochę trudniej :) Ale jak to mówią "dla chcącego nic trudnego" i prawdopodobnie, jeśli ktoś z Was założy sobie, że Pavlovą zrobi, i że mu się uda, to tak właśnie będzie (i ja głęboko w to wierzę!). Bo tak na dobrą sprawę, potrzeba naprawdę tylko dobrych chęci żeby wyszła idealna :) Na blogu możecie znaleźć już przepis na Pavlovą, ale w wersji z truskawkami, a że teraz nie mamy na nie sezonu, proponuję wykorzystać granat :) Jeśli podacie swojej drugiej połówce taki deser, uważajcie! Grozi to wybuchem miłości! :))) Obiło mi się kiedyś o uszy, że granat jest jej symbolem, musiałam zapytać "wujka Google", czy pamięć mnie nie myli, żeby nie wprowadzać Was w błąd ;) Nie myliłam się :) Granat to owoc wprost idealny do wykorzystania w dniu Świętego Walentego :) W ramach ciekawostki powiem Wam jeszcze, ze w Grecji życzy się nowożeńcom szczęścia, dobrobytu i płodności rzucając na podłogę granat i rozgniatając go! A to wyczytałam w starej, dobrej Wikipedii ;)


Składniki: 
  • 6 białek
  • 300 g cukru
  • 1 łyżka skrobi ziemniaczanej (lub kukurydzianej )
  • 1 łyżeczka soku z cytryny (lub białego octu winnego)
  • 100 ml śmietany kremówki (bardzo mocno schłodzonej)
  • 125 g mascarpone
  • ew. 1 łyżka cukru pudru
  • pestki wydrążone z 1 granata
Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Na papierze rysujemy okrąg o średnicy ok. 20 cm (najlepiej odrysować od spodu tortownicy). Wypełniamy okrąg bezą. Wstawiamy bezę do nagrzanego do 180ºC piekarnika i po ok. 3 - 5 minut (jak złapie kolor - delikatnie się przyrumieni) przykręcamy temperaturę do 140 - 150ºC w zależności od mocy naszego piekarnika. Pieczemy ok. 1,5 godziny. Studzimy w uchylonym piekarniku.
Wystudzoną bezę kładziemy na paterze dnem do góry, delikatnie zrywamy papier. Odwracamy.
Ubijamy kremówkę z łyżką cukru pudru (lub bez), następnie stopniowo dodajemy serek mascarpone. Wykładamy śmietanę na bezę. Dekorujemy pestkami granata formując serce lub serca :) Podajemy od razu.

Smacznego :) !



Zapraszam także do obserwowania Happy Kitchen na:  

http://i1316.photobucket.com/albums/t605/Agata_Bielicka/fb_zps5381ab6c.pnghttp://i1316.photobucket.com/albums/t605/Agata_Bielicka/pinterest-icon-flower-red_zps02655f9f.pnghttp://i1316.photobucket.com/albums/t605/Agata_Bielicka/instagram_circle_gray-64_zpsf97bea57.png

23 stycznia 2014

Tort cytrynowy z bezową chmurką.

Tort o roboczej nazwie "obrzucony śniegiem" :) Przy jego wykańczaniu, kruszenie bez, skojarzyło mi się z bitwą na śnieżki :) Można więc powiedzieć, że tort jest bardzo "na czasie", bo aura za oknem śnieżna i mroźna (i z tego względu niekoniecznie zachęcająca do zabaw na śniegu, bo robienie "orzełka", czy wyżej wspomnianej bitwy na śnieżki przy -15 stopniach nie jest przyjemnością, a pierwszym krokiem do choroby ;)) Lepiej zatem tymczasowo czas spędzać w domu, zrobić sezonowy, cytrynowy tort i to jego obrzucić bezowym śniegiem :) A tort jest lekki, mocno cytrynowy, zjedzenie kawałka na pewno nie przysporzy Wam wyrzutów sumienia, wręcz przeciwnie jedząc taki cytrynowy wypiek wzmacniamy odporność (każdy wie, że cytryna ma sporo witaminy C! :)) - to przecież ważne przy takich mrozach :) No i przemawia za nim coś jeszcze - jest wypiekiem sezonowym, wykorzystujmy cytryny, szczególnie teraz, kiedy są w lepszej cenie niż truskawki ze szklarni ;)

Pozdrawiam Was ciepło! :)


Składniki (tort średnicy 20 cm):

Biszkopt rzucany:
  • 4 duże jajka
  • 3/4 szklanki cukru
  • 3/4 szklanki mąki pszennej
  • 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej

Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier, dalej ubijając. Dodawać po kolei żółtka, nadal ubijając. Mąki wymieszać, przesiać i delikatnie wmieszać do ciasta (ja to robię na bardzo wolnych obrotach miksera).

Tortownicę o średnicy 20 - 22 cm wyłożyć papierem do pieczenia (ja piekłam w 20 cm, biszkopt urósł do wysokości formy). Boków formy niczym nie smarować, papierem wykładamy tylko dno. Wyłożyć ciasto. Piec w temperaturze 160 - 170ºC około 30 - 40 minut (lub dłużej, do tzw. suchego patyczka).
Gorące ciasto wyjąć z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuścić je (w formie) na podłogę. Odstawić do uchylonego piekarnika do ostygnięcia. Całkowicie wystudzić. Przekroić na 3 blaty. Nasączyć mieszanką 50 ml limoncello, 50 ml gorącej wody i 2 - 3 łyżeczki soku z cytryny.

Budyniowy krem cytrynowy:
  • 1/2 litra mleka
  • 3/4 szklanki cukru
  • 16 cukru waniliowego
  • skórka otarta z 1,5 cytryny
  • kilka kropel aromatu waniliowego
  • 1 łyżka masła
  • 3 jajka
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 5 łyżek mąki ziemniaczanej
  • sok wyciśnięty z 1,5 cytryny
  • 200 g masła (miękkiego, w temperaturze pokojowej
+ śmietana kremówka, żółty barwnik i bezy do dekoracji 

Do garnka wlewamy mleko, dodajemy cukier waniliowy, aromat, skórkę cytrynową, łyżkę masła i gotujemy. W tym czasie ucieramy mikserem jajka z cukrem, dodajemy obie mąki i mieszamy. Mieszankę wlewamy na gotujące się mleko. Energicznie mieszamy żeby budyń się nie przypalił i aby nie powstały grudki. Gdy masa się zagotuje, zdejmujemy garnek z ognia i odstawiamy budyń do całkowitego wystudzenia.
Do wystudzonego budyniu łyżka po łyżce, miksując na średnich obrotach dodajemy sok cytrynowy.
Masło ucieramy do białości na puszystą masę, stopniowo łyżka pod łyżce dodajmy budyń (to ważne, bo inaczej krem może się zwarzyć). 1/3 kremu wykładamy na pierwszy blat i dociskamy delikatnie drugim, analogicznie postępujemy z kolejnym blatem. Resztę kremu wykładamy na boki i górę tortu (niedokładnie, bo wykończymy tort bitą śmietaną).
Śmietanę ubijamy na sztywno, pod koniec ubijania dodajemy cukier puder i barwnik. Dekorujmy tort zabarwioną śmietaną i pokruszonymi bezami, tworząc bezową chmurę (bezy kruszymy bezpośrednio przed podaniem, inaczej zmiękną i nie będzie zamierzonego efektu ;)). 

Smacznego! :)



Zapraszam także do obserwowania Happy Kitchen na:  

http://i1316.photobucket.com/albums/t605/Agata_Bielicka/fb_zps5381ab6c.pnghttp://i1316.photobucket.com/albums/t605/Agata_Bielicka/pinterest-icon-flower-red_zps02655f9f.pnghttp://i1316.photobucket.com/albums/t605/Agata_Bielicka/instagram_circle_gray-64_zpsf97bea57.png

10 lipca 2013

Czekoladowa mini Pavlova z owocami lata.

Istna rozpusta. Inaczej nie da się tego opisać. Beza, czekolada, czereśnie, jagody i ostatnie truskawki (ostatnie, ale najsłodsze w całym sezonie!). To trzecia wersja Pavlovej, którą zrobiłam i powiem Wam szczerze: nie potrafię wybrać jednej, tej najlepszej. Wszystkie mają 1-wsze miejsce! :) W klasycznej lubię swego rodzaju "majestatyczność" (wszak to w pewnym sensie królowa), w tej w wersji rolady lubię delikatność i zawartość wody różanej, a w mini wersji, lubię mini :) czekoladę i ułożony na niej "granat" i "czerwień" - cudowne połączenie kolorystyczne i po prostu nie mogę się napatrzeć na desery udekorowane owocami w tych kolorach :)

Przepis jest połączeniem przepisów na klasyczną Pavlovą, roladę Rachel Allen i czekoladową mini Pavlovą Nigelli.

Składniki (4 sztuki o średnicy ok. 12 cm):
  • 4 białka
  • 225 g drobnego cukru do wypieków
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 2 łyżki kakao
  • 25 g startej na grubych oczkach gorzkiej czekolady
  • 200 ml śmietany kremówki
  • 1 łyżka cukru pudru
  • letnie owoce do przybrania (truskawki, jagody, czereśnie, maliny, porzeczki)
Białka ubijamy na sztywno. Do ubitych białek stopniowo dodajemy cukier. Do powstałej lśniącej bezy przesiewamy kakao, miksujemy na najniższych obrotach, następnie dodajemy startą czekoladę oraz sok z cytryny - delikatnie mieszamy, żeby beza nie opadła. Na blaszce układamy papier do pieczenia, rysujemy 4 okręgi o średnicy ok. 10 cm. Nakładamy bezę do każdego okręgu.
Pieczemy ok. 30 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni (gdy beza się zarumieniła zmniejszyłam do 160).
Studzimy na kratce. Na wystudzone bezy nakładamy kremówkę ubitą z cukrem pudrem oraz letnie owoce. Podajemy od razu.

Smacznego! :)


4 lipca 2013

Różana rolada bezowa z czereśniami i kremem mascarpone.

Są takie ciasta i przepisy na nie, których się nie zapomina. Chodziła za mną od 2009 roku. Nie żartuję. To wtedy TVN Style emitowało program "Słodki świat Rachel Allen", to wtedy pierwszy raz usłyszałam o roladzie bezowej i wodzie różanej. Wiem, trochę to trwało zanim zdecydowałam się na jej zrobienie. Po pierwsze nie miałam pojęcia o zwijaniu rolady (a co dopiero bezowej!), wyszłam z założenia, że nie mam takich umiejętności, po drugie nie był to sezon na czereśnie, a po trzecie: woda różana - co to do licha jest i gdzie to kupić?! Utkwiła mi w głowie głównie dzięki "po trzecie: woda różana". "Szukajcie, a znajdziecie", w dobie Internetu i "mody na pieczenie, gotowanie etc.", nie ma rzeczy niemożliwych do kupienia, tak samo było z wodą różaną. Kupiłam, zrobiłam (zwijanie rolady wcale nie jest poziomem "hard" w kuchni :)) i powiem Wam tylko tyle: warto było czekać te 4 lata!


Składniki:

Rolada:
  • 4 białka
  • 225 g cukru kryształu
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 2 łyżeczki wody różanej
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej   
Białka ubijamy w misce na sztywno. Stopniowo dodajemy cukier i miksujemy przez ok. 5 minut. Dodajemy sok z cytryny (żeby ciasto było lekko ciągnące), wodę różaną, przesianą mąkę ziemniaczaną i delikatnie mieszamy.
Rozsmarowujemy bezę na prostokątnej blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy ok. 15 - 18 min. Beza ma być z wierzchu rumiana, a w środku wilgotna (Pavlova w wersji rolady).


Masa:
  • 250 g serka mascarpone
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 1-2 łyżeczki wody różanej
+ szklanka wydrylowanych czereśni, cukier puder do oprószenia

Przygotowujemy masę: serek miksujemy z cukrem pudrem i wodą różaną.
Roladę wykładamy górą do dołu na folię aluminiową oprószoną cukrem pudrem. Rozsmarowujemy równomiernie masę, układamy czereśnie i rolujemy z pomocą folii aluminiowej. Podajemy od razu.


Smacznego! :)

24 czerwca 2013

Pavlova z truskawkami.

Jest po prostu wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju, to jeden z najlepszych deserów, jaki miałam okazję spróbować. Pavlova, delikatna beza z chrupiącą "skórką". Jej nazwa przywodzi na myśl Rosję, ale jej Ojczyzną jest dużo bardziej odległa kraina, choć "spór" na temat jej pochodzenia wciąż nie został rozstrzygnięty - prawa do niej chcą mieć i Australijczycy, i Nowozelandczycy. W ogóle nie dziwi mnie ten fakt, bo każdy, chciałby być nazywany twórcą czegoś, co pozna cały świat :) A skąd ta rosyjsko brzmiąca nazwa? Ano stąd, iż deser był przygotowany nie dla byle kogo, lecz dla samej Anny Pawłowej - rosyjskiej primabaleriny, która chciała skosztować "coś lekkiego". Lekkość jest, niebywała i  niezależnie od tego, kto zrobił ją po raz pierwszy, to stworzył coś zdecydowanie genialnego!

P.S Dziękuję polskiemu dystrybutorowi LaShelf za sprowadzenie wyjątkowego "tronu", dla wyjątkowej "damy" - warto było czekać :)

Składniki:
  • 6 białek
  • 300 g cukru
  • 1 łyżka skrobi ziemniaczanej (lub kukurydzianej )
  • 1 łyżeczka soku z cytryny (lub białego octu winnego)
  • 400 ml śmietany kremówki (bardzo mocno schłodzonej)
  • ew. 1 łyżka cukru pudru
  • świeże truskawki pokrojone w ćwiartki, melisa do przybrania

Białka ubijamy na sztywno. Pod koniec ubijania dodajemy po łyżce cukru, stopniowo i powoli, ubijając przez cały czas. Na koniec dodajemy łyżkę skrobi i łyżeczkę soku z cytryny. Miksujemy.

Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Na papierze rysujemy okrąg o średnicy ok. 20 cm (najlepiej odrysować od spodu tortownicy). Wypełniamy okrąg bezą. Wstawiamy bezę do nagrzanego do 180ºC piekarnika i po ok. 3 - 5 minutach (jak złapie kolor - delikatnie się przyrumieni) przykręcamy temperaturę do 140 - 150ºC w zależności od mocy naszego piekarnika. Pieczemy ok. 1,5 godziny. Studzimy w uchylonym piekarniku.
Wystudzoną bezę kładziemy na paterze dnem do góry, delikatnie zrywamy papier. Odwracamy.
Ubijamy kremówkę z łyżką cukru pudru (lub bez). Wykładamy śmietanę na bezę. Dekorujemy kawałkami truskawek i listkami melisy. Podawać od razu.


Smacznego :) !

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...