Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Desery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Desery. Pokaż wszystkie posty

21 maja 2016

Jogurt z chia, owocami i ciastkami zbożowymi.

Jeśli do tej pory tak jak ja "nie poznaliście się" z nasionami chia, to czas to nadrobić!

Jogurt z chia to chyba najprostsza, a zarazem ciekawa propozycja podania nasion. To idealny pomysł zarówno na śniadanie, deser i podwieczorek. Pasuje do każdej pory dnia i okazji. Nie jest tylko przekąską, jest pełnowartościowym, bardzoo sycącym daniem, bo takie są właśnie chia - dają nam poczucie sytości. Myślałam, że to nie może być prawda, ale jednak. Nasionkami wymieszanymi z jogurtem naprawdę można się najeść :)

Mogę powiedzieć, że nasiona chia rozgościły się w mojej kuchni i na pewno wyczaruję z ich pomocą jeszcze nie jeden zdrowy deser, czy śniadanie, zdecydowanie przekonały mnie do siebie. A sezon na letnie owoce dopiero się zaczyna i otwiera się przed nami największa "baza" słodkich pomysłów :))


Składniki (2 małe porcje lub jedna duża):
  • 6 łyżek nasion chia
  • 180 g jogurtu naturalnego
  • 4 ciastka zbożowe
  • 1 bardzo dojrzały banan
  • 4 słodkie truskawki + ew. do dekoracji
Nasiona wsypujemy do naczyń (po 3 łyżki do każdego), mieszamy z jogurtem naturalnym (ok. 4 łyżki na jedno naczynie). Odstawiamy na ok. 1 h, aż nasiona napęcznieją.
Po tym czasie blendujemy na gładki mus banana i truskawki. Kruszymy na warstwę chia i jogurtu jedno ciastko, polewamy musem bananowo - truskawkowym, kruszymy 2 - gie ciastko. Dekorujemy truskawką. Analogicznie postępujemy z drugą porcją. Podajemy od razu.

Smacznego! :)

27 września 2015

Jabłecznik bez pieczenia (w słoiku).

Kolejna jabłkowa propozycja, na niedzielny deser, ale też na jesienny piknik, czy jako drugie śniadanie do pracy, czy szkoły.

"Słoikowy" jabłecznik spisze się idealnie w każdej sytuacji. Bo przecież można podać gościom jabłecznik w nieco innej, odświeżonej formie. Nie na talerzykach, a w słoikach. Myślę, że byliby pozytywnie zaskoczeni :) Wystarczy podgrzać go lekko w mikrofali, dodać kulkę lodów i deser gotowy - robi wrażenie, a nie wymaga dużo pracy :) Bo dodatkowym plusem jest fakt, że to jabłecznik bez pieczenia, wystarczy sprażyć jabłka, przełożyć je biszkoptami i gotowe! :) Proste, szybkie, a zarazem efektowne. Nikt nie pogardziłby chyba też takim drugim śniadaniem :)

No to jak? Kto się skusi? :)


Składniki (2 słoiki):
  • 5 dużych jabłek, obranych, pokrojonych w "8"
  • 3 łyżki cukru
  • 1 łyżka masła
  • 2 łyżki syropu klonowego/miodu
  • 1 łyżeczka cynamonu
+ biszkopty do przełożenia

Z miodu i cukru gotujemy karmel, dodajemy masło, rozpuszczamy, następnie dodajemy jabłka, prażymy na średnim ogniu, na koniec dodajemy cynamon, gotujemy do powstania dżemu ze sporymi kawałkami owoców. Studzimy, gotową masą jabłkową przekładamy biszkopty w słoiczkach, dodatkowo można dodać sparzone rodzynki oraz lody waniliowe lub śmietankowe.

Smacznego! :)



3 lipca 2015

Lody truskawkowe. Deser lodowy z truskawkami.

Nie włączamy dziś piekarników! Ani dziś, ani w weekend, bo chyba nie chcecie mieć dodatkowego żaru lejącego się z nich także w domach? :) Wystarczy nam upał na dworze ;)

Teraz królują lody i desery na zimno, to ich czas! "Odkurzamy" maszynki do lodów, blendery i kręcimy lody oraz lekkie musy, wszystko dość szybkie i przyjemne, a najważniejsze, że po przygotowaniu zimne, smaczne i chłodzi :)

A że cały czas mamy jeszcze pod dostatkiem truskawek, to proponuję Wam lody właśnie z tymi owocami. Wiem, że jest wiele osób, które nie przepadają za lodami owocowymi, ale gwarantuję Wam, że po zrobieniu ich w domu zmienicie zdanie na ten temat i będziecie się nimi zajadać :) A jeśli jesteście wielbicielami truskawek, to chyba nie muszę Was w ogóle zachęcać :)

Dużym plusem lodów jest także fakt, że można z nich wyczarować, prosty, smakowity deser, taki jak zobaczycie na zdjęciu niżej, wystarczy dodać tylko bitą śmietanę i mus owocowy :)


Składniki (ok. 700 ml lodów):
  • 250 g truskawek
  • 200 ml śmietany kremówki (30/36%)
  • 100 ml mleka
  • 50 g cukru
  • 50 ml wody
Cukier i wodę doprowadzamy do wrzenia. Dodajemy pokrojone w ćwiartki truskawki i całość chwilę gotujemy. Schładzamy mieszankę do temperatury pokojowej, a następnie dodajemy mleko i kremówkę - chwilę miksujemy, pozostawiając kawałki owoców. Ponownie schładzamy, tym razem w lodówce (ok. 2 h). Zimną masę przelewamy do maszynki do lodów postępując według wskazówek producenta urządzenia. Można podawać od razu lub przełożyć do szczelnie zamykanego pojemnika i dodatkowo schłodzić w zamrażalniku.

Deser lodowy z lodami truskawkowymi:
  • domowe lody truskawkowe
  • sos truskawkowy (zmiksowane truskawki)
  • ubita śmietana 30/36%
Lody podajemy z kleksem śmietany i polewą ze świeżych truskawek :)

Smacznego! :) 


30 czerwca 2015

Granita z bzu z truskawkami.

Zmrożona granita z dodatkiem owoców to chyba jeden z najlepszych sposobów na ochłodę w upalny, letni dzień. A kiedy "ochładzacz" jest dodatkowo bardzo aromatyczny i kusi nie tylko smakiem, ale i aromatem, ma się na niego jeszcze większą ochotę. Tak jest właśnie w przypadku granity, którą zrobiłam z dodatkiem soku z kwiatów czarnego bzu.

Zastosowanie tego soku w granicie chodziło mi po głowie jeszcze zanim zakwitł czarny bez, ale kiedy już się pojawił i powstał z niego mój "półprodukt", to brakowało mi odpowiednio dojrzałych i słodkich truskawek, które byłyby dla granity z bzu najlepszym towarzystwem, no i brakowało też odpowiedniej pogody.. Bo jak tu raczyć się orzeźwiającą granitą, gdy za oknem deszcz i szarość?

"Przyszły" jednak w końcu idealne truskawki z wiejskiego, sprawdzonego pola od cioci i przyszło upragnione słońce i ciepło, teraz już można wypróbować granitę! :) Zobaczcie jak wyszło, a wyszło naprawdę pysznie :)


Składniki:

Granita:
Syrop rozcieńczamy z wodą, wlewamy do pojemnika, szczelnie zamykamy, wstawiamy do zamrażalnika do zmrożenia.
Zmrożony płyn rozdrabniamy widelcem na drobne kryształki. Ponownie schładzamy.

Mus truskawkowy:
  • 300 g truskawek
Truskawki rozdrabniamy za pomocą blendera na gładką masę, schładzamy w zamrażalniku. Zimne truskawki wykładamy na dno pucharków/szklanek, na nie wykładamy granitę. Dekorujemy świeżymi truskawkami.

Smacznego! :)

15 czerwca 2015

Tiramisu truskawkowo - rabarbarowe.

Ciężko jest mi rozstać się z rabarbarem, więc postanowiłam przedłużyć sobie jeszcze "sezon" i połączyć go z truskawką w tiramisu :)

Tiramisu, to bardzo wdzięczny deser, ponieważ nie dość, że dobrze smakuje, to jeszcze można przyrządzić go na wiele sposobów, w zależności od pomysłu, humoru, czy pory roku ;) Tym razem przyszła mi ochota na stworzenie wersji owocowej, idealnej na ciepłe wiosenno - letnie dni. Rabarbar świetnie komponuje się z truskawką, a razem dobrze czuły się także w tiramisu :)

Zatem jeśli jesteście wielbicielami tego włoskiego deseru i chcielibyście z nim trochę poeksperymentować i posmakować go w innym wydaniu, to gorąco polecam :)


Składniki (2 duże pucharki):
  • 60 ml mocnej kawy (u mnie było to podwójne espresso, można użyć też kawy rozpuszczalnej)
  • 50 ml amaretto
  • 3 żółtka
  • 3 łyżki cukru
  • 250 g mascarpone (1 opakowanie)
  • ok. 15 sztuk podłużnych biszkoptów (lady fingers)
+ kakao do oprószenia

Przygotowujemy kawę, studzimy. Do kawy dolewamy amaretto. Wlewamy mieszankę do głębokiego i szerokiego naczynia, moczymy biszkopty. Każdy biszkopt "obtaczamy" w płynach przez dosłownie kilka sekund! (nie mogą zbytnio namięknąć). Odkładamy biszkopty na tacę.
Żółtka ucieramy z cukrem do białości na puch. Stopniowo łyżka po łyżce dodajemy do masy jajecznej serek mascarpone.
Układamy w pucharkach warstwy: biszkopty (można połamać jeśli się nie mieszczą), masa serowa, mus truskawkowo - rabarbarowy*. Z kolejnymi postępujemy analogicznie, aż do wyczerpania składników. Przykrywamy pucharki folią aluminiową i wstawiamy na kilka godzin do lodówki żeby desery dobrze się schłodziły. Przed podaniem oprószamy kakao.
 
Owocowy mus rabarbarowo - truskawkowy*:
  • 300 g truskawek
  • 1 łodyga rabarbaru
  • 250 g cukru lub więcej (w zależności od tego jak słodki dżem lubimy oraz od gęstości dżemu - jeśli jest za rzadki - dosypujemy więcej)
Truskawki opłukać, odszypułkować, rabarbar oczyścić, pokroić w plasterki. Wrzucamy do garnka, mieszamy z cukrem.  Gotujemy na małym ogniu, aż owoce się zagotują, dalej gotujemy na małym (co jakiś czas mieszamy). Gdy nasz mus będzie miał odpowiednią konsystencję (lekko lejącego dżemu), przekładamy do miski i studzimy.  Zimnym musem przekładamy tiramisu.
Smacznego! :)


18 marca 2015

Tradycyjna pascha wielkanocna.

Pascha pojawiła się w naszym domu po raz pierwszy i miała swoich zwolenników jak i przeciwników, bo jak to mówią każdy ma inny gust, także ten kulinarny :)

Ja nie jestem ani zwolennikiem, ani też przeciwnikiem, znalazłabym siebie gdzieś po środku, ponieważ pascha mnie nie zachwyciła, ale mimo to była smaczna, jednak nie mam wielkiej ochoty na powtórkę. Był to smak mi nieznany, nie robiła jej prababcia, babcia, ani mama, więc nie jest to smak z dzieciństwa do którego wraca się z sentymentem, może dlatego nasze spotkanie nie było tak udane jakbym się spodziewała :) Gdybym miała ją do czegoś porównać to do sernika na zimno, jednak pascha jest dużoo tłustsza i cięższa - osoby liczące kalorie i dbające o linię na pewno nie spojrzą na nią przychylnym okiem :) Z powodu tłustości i co za tym idzie też sytości nie można zjeść paschy zbyt wiele (przynajmniej ja nie mogę ;)) - wystarczy niewielki kawałek żeby poczuć jej smak i słodycz i będzie się "najedzonym".

Jest kilka metod na przygotowanie paschy: z gotowego twarogu, z kwaśnego mleka oraz z mleka i kwaśniej śmietany - ja skorzystałam z tej ostatniej, którą znalazłam na blogu Doroty. Chciałam spróbować zrobić ser sama - trochę po to żeby zobaczyć jak to jest, jak robiło się to kiedyś i oczywiście trochę też dla tej satysfakcji, że się udało ;) Jest to dość czasochłonne, ale wspomniana satysfakcja jest naprawdę duża :)) Jeśli lubicie eksperymenty w kuchni, warto spróbować zarówno zrobić paschę jak i domowy ser do jej przygotowania :) Sami najlepiej ocenicie czy to Wasz smak ;)


Składniki (miska o średnicy 16 cm i wys. 7 cm):
  • 1 litr mleka (użyłam 3,2% niepasteryzowanego)
  • 250 ml kwaśnej śmietany (18%)
  • 1/2 laski wanilii
  • 3 jajka
  • 125 g masła
  • 2/3 szklanki cukru pudru
  • bakalie (u mnie suszone morele, rodzynki, płatki migdałowe)
Mleko wlewamy do garnka, wydrążamy ziarenka z wanilii, dodajemy je do mleka, wrzucamy też laskę - całość doprowadzamy do wrzenia. W czasie kiedy mleko się gotuje, jajka mieszamy z kwaśną śmietaną. Wlewamy tą mieszankę na gotujące się mleko, zmniejszamy ogień do minimum i gotujemy (ogrzewamy) całość przez ok. 20 minut cały czas mieszając (masa rozdzieli się na płyn i grudki przypominające serek wiejski). Wyłączmy gaz, zostawiamy nasz twaróg i przygotowujemy sito.
Plastikowe sito lub cedzak wykładamy podwójną warstwą gazy, umieszczamy całość w misce, tak aby serwatka mogła swobodnie spływać z naszego sera. Przelewamy zawartość garnka na sito, związujemy gazę, lekko odciskamy (można tak zostawić ser do odciekania lub powiesić go np. na relingu, jeśli posiadacie i podstawić pod nim miskę - tak robiła moja babcia).
Ser powinien osuszać się w dość chłodnym pomieszczeniu najlepiej przez całą noc, następnie przygniatamy go czymś ciężkim do całkowitego odsączenia z serwatki. Gotowy ser powinien być dość suchy.
Masło miksujemy z cukrem pudrem na gładką, jasną masę. Ser przekładamy do makutry lub dużej miski i stopniowo dodajemy do niego masło (ucieramy pałką lub mikserem na niskich obrotach). Na końcu dodajemy posiekane bakalie - mieszamy i przekładamy do miski wyłożonej gazą, wkładamy do lodówki do stężenia - ok. 2 h.
Gotową paschę delikatnie przekładamy na paterę lub talerz i dekorujemy bakaliami.

Smacznego! :)

12 lutego 2015

Mus czekoladowy (bez jajek).

Mamy dziś Tłusty Czwartek, ale mój "limit" robienia i wstawiania tu tłustych słodkości w tym roku już się wyczerpał i skupiam się tylko na przepisach "serduszkowych". Musiałam sobie jakoś rozdzielić te dwie okazje i tak zamiast pączka mamy dziś czekoladowy mus :) Taki deser może być też oczywiście alternatywą dla wszystkich otaczających nas dziś kalorycznych pyszności ;)

Do tego musu potrzebujemy tylko dwóch składników. Mając zawsze (na tzw. "czarną godzinę") śmietankę 30-to procentową w lodówce i jedną lub dwie tabliczki czekolady w szafce możemy go zrobić, kiedy tylko przyjdzie nam ochota na coś słodkiego (jest to wtedy "czarna godzina", zwana inaczej "spadkiem cukru" :)).

Ten mus jest nieco oszukany, ponieważ nie zawiera jajek, ale za to przygotujemy go dużo szybciej, a przepis przekona także osoby, które nie lubią skomplikowanych opisów wykonania :) Jest jeszcze jedna zaleta tego deseru: taki mus będzie też idealnym zamiennikiem dla osób, które mają mieszane uczucia co do dodawania surowych jajek do deserów.

Moja dzisiejsza wersja musu czekoladowego jest odświętna, bo przygotowana głównie z myślą o Walentynkach i osobach poszukujących inspiracji na desery, dlatego też są rozetki z bitej śmietany i truskawki. W takiej postaci można ten deser podać oczywiście też np. znajomym, czy rodzinie, która wpadnie z wizytą, ale przy wspomnianym wyżej nagłym "spadku cukru" można pałaszować sam mus i nie bawić się w dekoracje, bo szkoda czasu.. (jednak mimo wszystko nie ukrywam, że rozetka, choć mała i kawałek truskawki nadają całości jeszcze lepszego smaku ;))


Składniki (u mnie wyszło 8 małych porcji "na 3 łyżeczki", używając kokilek wyjdą 4):
  • 330 ml śmietany kremówki (30/36%)
  • 150 g czekolady (u mnie 100 g gorzkiej i 50 g mlecznej)
  • truskawki lub inne owoce do dekoracji
Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Odstawiamy do wystudzenia.
Kiedy czekolada przestygnie, zaczynamy ubijać śmietankę. Śmietanka powinna być ubita na sztywno, odkładamy ok. 5 łyżek gotowej śmietany (będzie potrzebna do udekorowania deserów).
Do śmietany dodajemy stopniowo czekoladę, delikatnie mieszając. Przekładamy mus do naczyń i wstawiamy do lodówki na ok. 2h do schłodzenia.
Gotowy mus dekorujemy rozetkami z bitej śmietany i ćwiartkami truskawek, desery można też lekko oprószyć kakao.

Smacznego! :)

14 grudnia 2014

Tiramisu piernikowe z piwną nutą.

.. czyli można powiedzieć tiramisu po polsku! :) Zamiast biszkopcików lady fingers - pierniczki, no i żadnej kawy z amaretto! W zamian za nie piwo Książęce Chlebowo Miodowe, bo nic tak nie pasuje do piernika jak lekko podgrzane piwo z miodową nutą. Dodatkowo całość posypałam mieszanką kakao i przyprawy do piernika i mogę śmiało powiedzieć, że powstał idealny, świąteczny deser :)

Bo przecież na świątecznym stole nie muszą znaleźć się tylko sernik, makowiec i piernik, można wprowadzić pewną odmianę i zaskoczyć gości :) Myślę, że taka wersja tiramisu przekona nawet najbardziej konserwatywnych ciocię i wujka, którzy są tradycjonalistami i daleko im do obcych smaków :) Już zapach unoszący się znad pucharka przekona ich do tego, że warto spróbować i że to smaki wcale nie takie obce :) Dlaczego? Ponieważ czuć zapach przypraw korzennych i pomarańczy, czyli dwóch "głównych składników Świąt Bożego Narodzenia". Sama, kiedy robiłam zdjęcia, musiałam się hamować, żeby nie chwycić za łyżeczkę i "nie wyczyścić" pucharka, bo tak kusiły mnie moje ulubione zapachy ;))

Dodatkowo jest to deser banalnie prosty, zajmie Wam dosłownie parę minut i niech nie przeraża Was to, że do tiramisu trzeba dodać surowe żółtka, bo jest to wersja tiramisu bez jajek, z prostym kremem mascarpone (trochę oszukana, ale równie pyszna).

No i ostatnia zaleta tiramisu piernikowego (bo więcej już nie przychodzi mi do głowy :)): może być to też deser "recyklingowy", w którym wykorzystacie czerstwy piernik przygotowując go np. ostatniego dnia Świąt lub podczas tegorocznego poświątecznego weekendu, bo gdy przełożycie go kremem i nasączycie piwem zyska "drugie życie".

Zatem nic, tylko przygotowywać i cieszyć się prostym, ale świetnym smakiem! :)

P.S Będzie mi bardzo miło jeśli ten deser zagości na Waszym świątecznym stole, a podwójnie miło, jeśli będziecie  trzymać za mnie kciuki, bo piernikowe tiramisu z piwną nutą bierze udział w konkursie Książęce Mistrzostwa Smaku - do wygrania jest m.in. mikser Kenwood - fajnie byłoby, gdyby odwiedził mnie z nim konkursowy Mikołaj :)


Składniki (2 pucharki):
  • 200 ml śmietany kremówki (30/36%)
  • 120 g mascarpone
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 1 opakowanie pierniczków, u mnie 6 dużych sztuk (Katarzynek bez polewy lub innych pierników bez polewy, żeby można je było nasączyć, tak jak napisałam możecie użyć też piernik)
  • 1/2 szklanki piwa Książęce Chlebowo Miodowe
  • mieszanka kakaowo - piernikowa do posypania (1 łyżka kakao wymieszana z 1/2 łyżki przyprawy do piernika) oraz trochę świeżo startej skórki z pomarańczy
Śmietankę ubijamy z dodatkiem mascarpone, pod koniec ubijania dodajemy cukier puder. Wstawiamy masę do lodówki.
Piwo lekko podgrzewamy (nie gotujemy), wlewamy je do płytkiego naczynia i nasączamy pierniczki (trzeba potrzymać je troszkę dłużej niż tradycyjne biszkopciki do tiramisu, ponieważ są twardsze i muszą dobrze wchłonąć płyn, w przypadku piernika wystarczy go nasączyć lekko pędzlem, bo jest miękki i lepiej chłonie). Układamy pierniczki na tacy.
Wyjmujemy krem mascarpone z lodówki i układamy warstwy w pucharkach, kolejno: nakładamy ok. łyżkę kremu, posypujemy mieszanką kakao i przyprawy, nakładamy nasączony piernik (lub 1,5 - w zależności od szerokości pucharka) i analogicznie postępujemy z kolejną warstwą, kończymy kremem. Wstawiamy desery do lodówki na klika godzin do lodówki, żeby się "przegryzły", przed podaniem posypujemy mieszanką i ścieramy odrobinę skórki z pomarańczy.

Smacznego! :)

5 listopada 2014

Jogurtowa panna cotta z galaretką z zielonej herbaty (ze stewią).

Dziś będzie lekko i słodko, ale tym razem uciekamy od ciast i kremów. Zapraszam na panna cottę w wersji light ;)

Jest to mój mały eksperyment kulinarny, który stworzyłam na konkurs "Słodka prawda o stewii, czyli kulinarne inspiracje NESTEA". Zanim opowiem Wam o deserze, kilka słów o samej stewii, która jest bardzo ciekawą rośliną. Pochodzi z Ameryki Południowej, gdzie jest uprawiana już od lat, ale w Unii Europejskiej możemy używać jej dopiero od 2011 roku. Stewia to roślina o bardzo dużej zawartości związków słodzących - stewiozydów, dlatego też zaczęła być stosowana do słodzenia napojów i potraw. Jest też dużo mniej kaloryczna od zwykłego cukru, co czyni ją jeszcze bardziej "atrakcyjną". Czym jest stewia, pokrótce wyjaśnione, teraz czas na deser.

Do panna cotty nie dodałam jak to się zwykle robi śmietany kremówki (jest tylko minimalna ilość), a jogurtu naturalnego, nie słodziłam jej też tradycyjnym cukrem, a właśnie stewią (możecie użyć zamiennie miodu). Chciałam zrobić deser jak najmniej kaloryczny i o dużo mniejszej zawartości tłuszczu, ale taki, który pozostanie słodki i pyszny :) Całość zwieńczyła galaretka z nowej, zielonej herbaty o smaku cytrynowym marki Nestea, która także zawiera ekstrakt z liści stewii i jak łatwo się domyślić również zawiera mniej kalorii :)

To połączenie okazało się trafne i choć nie zawierało tradycyjnego cukru, smakowało także i mi, osobie, która zużywa pokaźne ilość białego kryształu w swoich wypiekach :) Deser jest lekki, ale mimo to sycący i słodki choć go nie zawiera. Myślę, że moja panna cotta będzie świetną alternatywą dla wielbicieli słodkości, którzy nie mogą spożywać cukru lub walczą z jego nadmiarem w codziennej diecie :)


Składniki (4 porcje):

Panna cotta:
  • 3/4 szklanki mleka
  • 1/4 szklanki śmietany kremówki
  • 1 szklanka jogurtu naturalnego (typu greckiego)
  • 3 łyżeczki miodu lub kilka listków świeżej stewii  (można użyć też płynnej, w proszku lub kryształkach)
  • 2 łyżeczki żelatyny
  • 1/4 szklanki gorącej wody 
Żelatynę rozpuszczamy w gorącej wodzie, odstawiamy. Mleko i śmietanę podgrzewamy na małym ogniu z dodatkiem miodu lub listków stewii (nie gotujemy). Do ciepłej mieszanki energicznie mieszając dodajemy rozpuszczoną żelatynę, a następnie jogurt naturalny. Rozlewamy płyn do naczyń. Odstawiamy do wystygnięcia, następnie chłodzimy w lodówce. Przygotowujemy galaretkę.

Galaretka z zielonej herbaty:
  • 250 ml cytrynowej zielonej herbaty Nestea ze stewią
  • 2 łyżeczki żelatyny
  • 1/4 szklanki gorącej wody
+ plasterki cytryny i listki mięty do dekoracji (w sezonie letnim warto przybrać deser np. świeżymi truskawkami lub malinami)

Żelatynę rozpuszczamy w gorącej wodzie, odstawiamy. Zieloną herbatę Nestea podgrzewamy na małym ogniu (nie gotujemy). Do ciepłej herbaty energicznie mieszając dodajemy rozpuszczoną żelatynę, odstawiamy do wystudzenia. Zimną, lekko tężejącą galaretkę rozlewamy do naczyń z panna cottą. Całość chłodzimy ok. 2 h w lodówce. Przed podaniem dekorujemy listkami mięty i cytryną.

Smacznego! :)

3 sierpnia 2014

Eton mess z borówkami.

Upał. Żar leje się z nieba. Na Mazurach istna Chorwacja, tudzież Grecja. I tak w większej części kraju. Komu chce się włączać w takie dni piekarnik? Chyba nie znajdę żadnego ochotnika ;) Jednak bądź co bądź jest niedziela i mimo wszystko przydałby się jakiś deser. Najlepiej jak najlżejszy i jak najprostszy. W 100% te oczekiwania spełnia Eton mess. Pyszny deser z bitą śmietaną, bezami i owocami. Robi się go 5 minut, zjada w kolejne 5, a w pamięci zostaje przez cały dzień :)

Tradycyjnie Eton mess podaje się z truskawkami, ale one czas "czerwcowej świetności" mają już za sobą i trzeba wykorzystać owoce, które są teraz bardziej "na czasie". Moja wersja na dziś to Eton mess z borówkami. Prezentuje się równie okazale jak ten z truskawkami i w żaden sposób nie ustępuje mu smakiem. W takie upały warto wybrać do tego deseru sprawdzone bezy z ulubionej piekarni lub dobrze zaopatrzonego spożywczaka, a dla odważnych polecam ten przepis :)

Udanej, chłodnej niedzieli ! :)

 
Składniki (4 porcje):
  • 500 ml śmietany kremówki (30/36%)
  • 2 - 3 łyżki cukru pudru
  • ok. 6 - 8 bez na 1 pucharek
  • 250 - 300 g borówek
Śmietanę ubijamy na sztywno z cukrem pudrem. Układamy warstwy: bezy, śmietana, borówki - ilość warstw zależy od wielkości naczynia - w moim powstały 2 warstwy. Dekorujemy nasze desery pokruszoną bezą i borówkami.
 
Smacznego! :)

2 lipca 2014

Lodowa kanapka, czyli lody śmietankowe z kajmakiem w ciastkach.

Wszystkie prognozy pogody mówią, że ma wrócić do nas ciepło! :) Bardzo w to wierzę, bo w końcu mamy już lipiec i takie choćby "tyci" upały są po prostu wskazane. No bo kiedy będziemy robić te wszystkie owocowe (i nie tylko ;)) lody, desery na zimno, chłodzące koktajle? Przecież każdy z nas chce się latem kulinarnie wyszaleć, bo mamy ogromne pole do popisu :) Powołując się więc na optymistyczne prognozy na zbliżający się weekend, już dziś mam dla Was przepis na lodową wariację, czyli lodową kanapkę :)

Lodowa kanapka, lodowy sandwich, lody w ciastkach, czy też lody w waflach (kiedy ciastka zastąpimy właśnie waflami). Można taki sposób podania lodów nazwać różnie. Każdy jest dobry i mówi o tym samym, znanym chyba większości z nas z dzieciństwa, smakołyku :) Kto prosił mamę o loda "sandłicza", tego z kolorowym wypełnieniem, w waflu? :) Sporo osób pewnie się teraz uśmiechnie ;)

U mnie dziś lodowa kanapka występuje w towarzystwie ciastek, ale na wafle też przyjdzie pora, bo jej domowa wersja bardzo przypadła wszystkim do gustu. Nie ma też trzech smaków lodów w środku, ale za to jest słodki kajmak, który zrobił na smakujących duże wrażenie. Jeśli więc chcecie zachwycić rodzinę (a głównie jej młodszych członków), to do dzieła! :)


Składniki (ok. 1000 ml lodów):
  • 500 ml kremówki
  • 1 szklanka mleka 3,2%
  • 3 żółtka
  • 4 czubate łyżki cukru pudru
  • ew. kilka kropel aromatu śmietankowego
Mleko zagotowujemy (ew. z dodatkiem aromatu). Odstawiamy do przestygnięcia. Żółtka ucieramy z cukrem na puszystą masę. Ubijamy śmietanę na sztywno, dodajemy do niej masę jajeczną wymieszaną z mlekiem. Mieszamy wszystko na gładką masę. Wkładamy do lodówki do schłodzenia (u mnie ok. 1,5h). Następnie postępujemy wg. instrukcji maszynki do lodów. Gotowe lody przekładamy do szczelnie zamykanego prostokątnego pudełka (musi być to pojemnik umożliwiający wykrojenie później kostek lodów), żeby stwardniały.

Bez maszynki:

Wymieszaną masę umieszczamy bezpośrednio w zamrażalniku (przekładamy do płaskiego pojemnika). Po godzinie wyjmujemy i szybko mieszamy (żeby nie powstały kryształki lodu). Po tym mieszamy jeszcze 4 -5 razy (co ok. 0,5 h), aż lody będą miały odpowiednią konsystencję.

Lodowa kanapka:
  • ok. 24 czekoladowych ciastek typu petit beurre
  • 1/2 puszki masy kajmakowej 
  • lody
Każde ciastko smarujemy cienką warstwą kajmaku, odkładamy. Lody wyjmujemy z zamrażarki i kroimy je na prostokąty wielkości ciastka lub nieco mniejsze. Kostki lodów układamy na 12 ciastkach, na lód nakładamy małą łyżeczkę kajmaku, dociskamy lekko drugim ciastkiem, wkładamy lodowe kanapki do szczelnie zamykanego pojemnika i wkładamy do lodówki na ok. 0,5 h.

Smacznego! :)

11 czerwca 2014

Tiramisu z truskawkami i białą czekoladą.

Wersję tiramisu podaną w dużym naczyniu można nazwać zarówno deserem, jak i zwyczajnie ciastem, bo na pierwszy rzut oka tak właśnie wygląda. Ale zostało do niego "przyłatane" jeszcze inne określenie, a mianowicie.. zapiekanka. Zdziwieni? Spójrzcie na zdjęcia ;)

Pewnie już się domyślacie, ale spieszę z wyjaśnieniem. Otóż podczas jego wykańczania moja mama zapytała czy robię zapiekankę, bo ścieram ser na truskawki.. ;) Ale nie obawiajcie się, całość nie trafiła do piekarnika i nie była zapiekana, spędziła za to kilka godzin w lodówce i na wierzchu nie ma sera, tylko po prostu biała czekolada :) Podobieństwo jest jednak łudzące i można "postraszyć" trochę rodzinę, czy znajomych, że zrobiliście dla nich słodką zapiekankę z truskawkami i serem ;)

Na blogu gości już przepis na tiramisu, ale z malinami, jednak zostawmy go sobie na sierpień (wiem, wiem, już teraz można kupić maliny, ale to nie to samo, co te zerwane z własnego ogródka ;)) i póki co korzystajmy z wysypu truskawek, które świetnie komponują się z tym deserem. 


Składniki (na dużą ceramiczną formę, ilość wystarczy też na 4 małe pucharki):
  • ok. 20 podłużnych biszkoptów
  • 60 ml mocnej kawy (podwójne espresso)
  • 50 ml amaretto
  • 3 żółtka
  • 250 g mascarpone
  • 3 łyżki cukru
  • 300 g truskawek
  • 50 g białej czekolady
Przygotowujemy kawę, studzimy. Do kawy dolewamy amaretto. Wlewamy mieszankę do głębokiego i szerokiego naczynia, moczymy biszkopty. Każdy biszkopt "obtaczamy" w płynach przez dosłownie kilka sekund! (nie mogą zbytnio namięknąć). Odkładamy biszkopty na tacę.
Żółtka ucieramy z cukrem do białości na puch. Stopniowo łyżka po łyżce dodajemy do masy jajecznej serek mascarpone.
Układamy w naczyniu warstwy: biszkopty, masa serowa, ćwiartki truskawek i 25 g startej czekolady. Z kolejną postępujemy analogicznie (u mnie wyszły 2 warstwy). Przykrywamy całość folią aluminiową i wstawiamy na kilka godzin do lodówki żeby deser dobrze się schłodził.

Smacznego! :)

13 maja 2014

Panna cotta z rabarbarem.

Mam nadzieję, że nie przejadł Wam się jeszcze rabarbar i macie ochotę na jeszcze, bo mam w kolejce jeszcze kilka przepisów ;) A tym razem dodałam go do mojego ulubionego deseru, czyli panna cotty.

Panna cotta i rabarbar okazali się parą idealną. Ona delikatna, on mocny i wyrazisty, ale jak to mówią: "przeciwieństwa się przyciągają". Tak było i w tym przypadku. Deser był pyszny. Rabarbarowa galaretka dawała orzeźwienie, a śmietanka "ukojenie" i kremowość, którą po prostu uwielbiam - całość świetnie się uzupełniła i jest fajnym pomysłem na ciepły, wiosenny dzień (który mam nadzieję w końcu nadejdzie!). Można podać go w pucharkach, szklankach, "wyrzucić" na talerz - to jeśli chcemy zajadać się nim w domu, sami lub ze znajomymi, czy rodziną, albo tak jak ja, zapakować go w słoiczek i zjeść na przykład na świeżym powietrzu, gdzieś w plenerze :)

Jak widzicie panna cotta to deser "uniwersalny", nadaje się na każdą okazję i dobrze smakuje chyba w towarzystwie większości owoców i.. warzyw (bądź co bądź rabarbar to warzywo ;)) Teraz tylko wyczekiwać na słońce i działać! :) (a może warto w sumie zrobić go też dziś, kiedy pada i odgonić tym deserem deszcz? :))

P.S To już 200-tny wpis na blogu!!! :)


Składniki (4 porcje):

Panna cotta:
  • 200 ml śmietany kremówki
  • 300 ml mleka
  • 50 g cukru
  • 2,5 łyżeczki żelatyny
  • 1/3 szklanki gorącej wody
Śmietankę zagotowujemy z mleczkiem i cukrem. Zdejmujemy z ognia. Żelatynę rozpuszczoną w gorącej wodzie, wlewamy  do śmietankowej mieszanki, energicznie mieszamy, żeby składniki dobrze się połączyły. Rozlewamy płyn do naczynek. Odstawiamy do wystudzenia w chłodne miejsce (nie do lodówki!) na ok. 1 - 1,5 h. Po tym czasie przykrywamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki do całkowitego stężenia na kilka godzin lub na całą noc. Przygotowujemy mus.
 
Rabarbarowa "galaretka":
  • 2 - 3 łodygi rabarbaru (oczyszczone i pokrojone w plasterki)
  • 100 g cukru
  • 3 łyżki galaretki (truskawkowej lub owoce leśne)
  • 50 ml wody
Rabarbar zalewamy wodą, dodajemy cukier i galaretkę. Gotujemy na małym ogniu, aż się rozpadnie (mogą zostać pojedyncze kawałki) i całość delikatnie zgęstnieje. Zestawiamy z ognia i odstawiamy do całkowitego wystudzenia.
Na schłodzoną panna cottę wykładamy galaretkę rabarbarową. Odstawiamy do lodówki na ok. 0,5 h do schłodzenia i całkowitego stężenia galaretki.

Smacznego! :) 

1 kwietnia 2014

Fondant z masłem orzechowym od Donny Hay.

Dziś małe wyłamanie od przygotowań wielkanocnych. Ale nie do końca, bo chociaż nie jest to tradycyjny wypiek, to jako świąteczny, poobiedni deser sprawdzi się idealnie (oczywiście jeśli chcecie trochę poeksperymentować i zaskoczyć rodzinę :))
Fondant z masłem orzechowy, bo właśnie o nim mowa, jest wynikiem wspólnego pieczenia z Donną Hay, zaproponowanego przez Kasię z Plate of Joy. Kasia pokazała bardzo apetyczne zdjęcie deseru wymyślonego przez Donnę i rzuciła hasło "pieczemy?" Nie mogłam się oprzeć. Tym bardziej, że od jakiegoś czasu chodził za mną smakołyk pokroju lava cake :)
Przepisy Donny są świetne, tak samo było i w tym przypadku, fondant wyszedł pyszny, choć nieziemsko słodki (jest to coś dla zdecydowanych czekoladocholików :)), po zjedzeniu jednej porcji przez dłuższy czas nie myśli się o słodkościach, ani nawet o jedzeniu ;) Spełnia więc w 100% swoją funkcję i jest idealnym zwieńczeniem posiłku jakim powinien być dobry deser :)


Składniki (na 6 kokilek o wym. ok. 9 cm szerokości i 5 cm wysokości):
  • 200g gorzkiej czekolady
  • 100g masła
  • 2 jajka 
  • 2 żółtka
  • 110g drobnego cukru
  • 35g przesianej mąki
  • 8 łyżek masła orzechowego (dałam po 2 łyżeczki do każdego naczynka) 
+ kakao do oprószenia

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 200 stopni. Kokilki smarujemy masłem i oprószamy kakao.

Czekoladę i masło rozpuszczamy w kąpieli wodnej, aż składniki stworzą gładką, jednolitą masę - studzimy.

Jajka i żółtka ucieramy z cukrem. Dodjemy masę czekoladową oraz mąkę - dokładnie mieszamy.

Każdą kokilkę napełniamy masą czekoladową do ok. 3/4 wysokości, następnie dodajemy po 2 łyżeczki masła orzechowego (topimy masło w masie).

Wstawiamy do piekarnika na ok. 14 - 15 min (wg. Donny na 16 - 18, ale wszystko zależy od tego jaki mamy piekarnik).

Gorące fondanty wyjmujemy ostrożnie z naczynek. Oprószamy kakao. 

Smacznego! :)

9 marca 2014

Crème brûlée.

Pierwszy raz z crème brûlée miałam styczność na słodkich warsztatach z Kasią. Wtedy też poznałam świetny przepis na ten deser. Opracował go sam mistrz Deker. Wcześniej wiedziałam tylko jak to wygląda i że wywodzi się z Francji. Na warsztatach poznałam wyjątkowy smak tego deseru. Na stołach gości już od XVII wieku, a więc skoro przetrwał aż do XXI to musicie mi wierzyć, że jest naprawdę pyszny :) Jeśli jeszcze nie mieliście okazji poznać się z crème brûlée to zachęcam :)
Często myślimy, że jeśli deser ma zagraniczną nazwę, to jest skomplikowany do przygotowania. Ja tak samo myślałam właśnie o crème brûlée. Zdziwiłam się, że przygotowuje się je w jednym garnku, zupełnie tak jak moją ulubioną panna cottę. Trudność, o ile tak można to nazwać, polega wyłącznie na karmelizowaniu cukru, ponieważ potrzebny jest do tego palnik, a także fakt, że deser dość długo się chłodzi, a przecież wszyscy chcielibyśmy posmakować już teraz, zaraz :))


Składniki (6 porcji):
  • 250 ml śmietany kremówki (30/36%) w temp. pokojowej
  • 100 ml mleka
  • 4 żółtka
  • 1 laska wanilii
  • 100 g cukru
  • cukier brązowy (ok. 1 łyżki na porcję)
Mleko, cukier i wanilię doprowadzamy do wrzenia. Dodajemy śmietankę i żółtka - dokładnie wszystko mieszamy. Rozlewamy mieszankę do naczyń. Naczynia układamy w głębokiej blasze, zalewamy wodą do ok. 1/2 wysokości naczyń.
Wkładamy do piekarnika rozgrzanego 130 stopni i pieczemy przez ok. 45 min (masa musi się ściąć).
Wyjmujemy i studzimy na kratce. A następnie przez kilka godzin w lodówce (deser musi być dobrze schłodzony.
Desery posypujemy cukrem i karmelizujemy go za pomocą palnika gazowego.
Podajemy od razu. 

Smacznego! :)


Zapraszam także do obserwowania Happy Kitchen na:  

http://i1316.photobucket.com/albums/t605/Agata_Bielicka/fb_zps5381ab6c.pnghttp://i1316.photobucket.com/albums/t605/Agata_Bielicka/pinterest-icon-flower-red_zps02655f9f.pnghttp://i1316.photobucket.com/albums/t605/Agata_Bielicka/instagram_circle_gray-64_zpsf97bea57.png

13 lutego 2014

Waniliowa panna cotta z galaretkowym sercem.

Przed Walentynkami nie mógłby zabraknąć w mojej kuchni deseru na tę okazję :) Jest to moja ulubiona panna cotta w wyjątkowej serduszkowej oprawie :) Po raz kolejny inspirowałam się wpisem zamieszczonym na zagranicznym blogu, tym razem zawędrowałam do Hiszpanii :) Uznałam, że muszę chociaż spróbować zrobić te serduszka, bo wyglądały przeuroczo! :) Było z nimi trochę "zabawy", ale zdecydowanie była to przyjemność :) A efekt napawa dumą :) Myślę, że każdy kto zostanie obdarowany takim deserem, będzie pod sporym wrażeniem :)) Spokojnie zdążycie zrobić go na jutrzejszy wieczór :)


19 września 2013

Kokosowa panna cotta z malinami.

Czasem bywa tak, że składniki na danie/ciasto/deser, pojawiają się w domu "znienacka" i mimowolnie układają się w głowie w całość. Tak było właśnie z tą panna cottą. Kremówka została w lodówce po robieniu tortu urodzinowego dla Chrześniaka, mleczko kokosowe przyjechało z mamą z zakupów, a późne, wrześniowe maliny z babcią, po wizycie u cioci. Nie musiałam ustawiać ich koło siebie, zastanawiać się całą noc co z tego wszystkiego zrobić, za bardzo lubię panna cottę, żeby nie wpaść na pomysł jej zrobienia od razu :)


Składniki (4 porcje):
  • 200 ml śmietany kremówki
  • 300 ml mleczka kokosowego
  • 50 g cukru
  • 2,5 łyżeczki żelatyny
  • 1/3 szklanki gorącej wody
  • 100 g malin + kilka do przybrania
  • 100 ml mleczka kokosowego
  • 50 g cukru
  • wiórki kokosowe
Śmietankę zagotowujemy z mleczkiem i cukrem. Zdejmujemy z ognia. Żelatynę rozpuszczoną w gorącej wodzie, wlewamy  do śmietankowej mieszanki, energicznie mieszamy, żeby składniki dobrze się połączyły. Rozlewamy płyn do naczynek. Odstawiamy do wystudzenia w chłodne miejsce (nie do lodówki!) na ok. 1 - 1,5 h. Po tym czasie przykrywamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki do całkowitego stężenia na kilka godzin lub na całą noc.
Przed podaniem przygotowujemy mus malinowy. Maliny rozgniatamy blenderem, dodajemy cukier (można dodać więcej niż 50 g jeśli są zbyt kwaskowe) oraz mleczko kokosowe. 
Panna cottę podajemy polaną musem malinowym, udekorowaną świeżymi malinami i wiórkami kokosowymi.

Smacznego! :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...