Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cukier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cukier. Pokaż wszystkie posty

28 lipca 2013

Dżem z agrestu i kiwi.

Na początek napiszę: wróciłam. Cała, zdrowa, z włoskich wojaży. Na dniach pojawi się toskańska relacja, dlatego, że to region "bardzo kulinarny" i warto napisać o nim kilka słów (choć nie tylko o tym, ale też o innych kwestiach związanych z kulinarią, takich jak smażenie konfitury z fig we włoskiej kuchni ;)) A teraz już wracam do głównego tematu, czyli kolejna propozycja z serii przetwory na mrozy :)) Inspiracją do zrobienia tego połączenia był dżem, który pojawił się na sklepowych półkach. Chciałam zrobić to samo, dla porównania :) Może nie jest idealnie zielony, ale jest idealnie niechemiczny :) Smaczne połączenie, godne polecenia, jeśli macie jeszcze w ogródkach agrest, to warto zrobić chociaż słoiczek na spróbowanie :)

Składniki:
  • 600 - 700 g oczyszczonego agrestu zielonego
  • 3 - 4 obrane i pokrojone na kawałki kiwi
  • 500 - 600 g cukru lub więcej
  • 1/2 soku z cytryny
Agrest i kiwi zasypujemy szklanką cukru. Odstawiamy na ok. 10 min "aż puszczą sok". Gotujemy na małym ogniu. Dosypujemy kolejna szklankę cukru oraz dodajemy sok z cytryny. Doprowadzamy do wrzenia. Studzimy ok. 0,5 h, rozdrabniamy dżem za pomocą blendera (nie trzeba tego robić jeśli agrest jest bardzo dojrzały i rozpadnie się podczas gotowania). Ponownie zagotujemy. Jeśli dżem będzie już dość gęsty i słodki, przekładamy gorący do wyparzonych słoiczków i szybko zakręcamy, jeśli nie, to dosypujemy jeszcze szklankę cukru i postępujemy analogicznie.

Smacznego! :)


23 lipca 2013

Syrop lawendowy i lemoniada lawendowa.

Ciąg dalszy kwiatowego zauroczenia. Lawenda to bardzo wdzięczna roślina, nie dość, że urokliwa, to jeszcze pięknie pachnie, ma działanie lecznicze, uspokaja i bardzo dobrze smakuje :) Przekonałam się o tym "na własnej skórze" :)  Postanowiłam zrobić z niego syrop, a z syropu orzeźwiającą lemoniadę, zaś w chłodne dni planuję dodawać go do herbaty (po głowie chodzi mi też dodanie go do wypieków ;)) Wraca do nas lato, może spróbujecie? :)


Składniki (na syrop lawendowy):
  • 200 ml wody
  • 200 g cukru
  • 1 czubata łyżeczka świeżych kwiatuszków lawendy (można użyć suszonych)
  • sok z cytryny
Wodę z cukrem doprowadzamy do wrzenia (cukier musi się całkowicie rozpuścić). Dodajemy kwiatuszki, skrapiamy sokiem z cytryny (1 - 2 łyżeczki). Gotujemy na małym ogniu, doprowadzamy do wrzenia. Ściągamy z ognia. Studzimy. Przelewamy do buteleczek. Zakręcamy i wstawiamy do lodówki. Wytrzyma ok. 2 - 3 tygodnie.

Lemoniada (1 szklanka):
  • woda gazowana, niegazowana
  • 3 - 4 łyżeczki syropu
  • plasterek cytryny
Syrop zalewamy wodą, dodajemy cytrynę.

Smacznego! :)

15 lipca 2013

Frużelina czereśniowa.

Tym razem w domu nie pojawił się woreczek czereśni, a wiaderko :) Nie miałam pomysłu ani chęci na ciasto, ale na "przetwarzanie" już tak :) Dżem? Konfitura? Nie.. Frużelina! Ot, ostatnio kilka razy rzuciła mi się w oczy truskawkowa, pomyślałam, że dobrym pomysłem będzie czereśniowa (bo: "skoro nad morzem podają gofry z wiśniową, to czemu ja nie mogę podać z czereśniową?" :)). I właśnie z GOFRAMI ZNAD BAŁTYKU kojarzy mi się FRUŻELINA :) A po boju z drylowaniem, gotowaniem, mieszaniem i sprawdzeniem: "czy to już jest żel?", mam własną, domową, "upakowną" do słoiczków, tak pyszną, że można jeść ją łyżeczką :) I będę miała gofry z frużeliną zimą, kiedy za oknem będzie 0,5 m śniegu, a Bałtyk będzie wspominał turystów z goframi z pobliskiej budki :)

P.S Wersja z dżem - fixem, bo moim zdaniem jest to wtedy prawdziwy żel :) Szukajmy po prostu tych bez konserwantów. Można użyć także "czystej" pektyny, jeśli znajdziecie.

Składniki:
  • 2 kg czereśni
  • 500 g cukru
  • 1 opakowanie dżem - fixu
Czereśnie płuczemy. Ostawiamy żeby obeschły. Następnie drylujemy. Po wydrylowaniu zasypujemy cukrem (najlepiej od razu w garnku w którym będziemy je gotować) i zapominamy o nich na ok. 45 min. 
Stawiamy garnek na ogniu i doprowadzamy do zagotowania. Po zagotowaniu, gotujemy jeszcze ok. 10 - 15 min. Wsypujemy dżem - fix. Gotujemy, aż frużelina zgęstnieje. Żeby sprawdzić czy już jest gotowa tj. czy ma odpowiednią konsystencję, na talerzyk wykładamy 1 łyżkę frużeliny i wkładamy na ok. 10 min do lodówki, jeśli ma pożądaną konsystencję, przekładamy do wyparzonych słoiczków i mocno zakręcamy. Jeśli nie, dodajemy jeszcze 1 - 2 łyżki dżem - fixu i doprowadzamy do zagotowania, przekładamy do słoików.

Smacznego! :)

9 lipca 2013

Tarte róże (konfitura z płatków róż).

Jak coś wejdzie mi do głowy (a tym razem weszło wiosną, podczas wizyty w jednej z warszawskich kawiarni, gdzie zajadałam się drożdżówką z konfiturą różaną), to prędzej czy później muszę to zrobić, wprawdzie z konfiturą różaną nie czekałam 4 lata (tak jak z roladą bezową :)), ale też trochę mi zeszło, z tym, że bardziej na szukaniu odpowiedniej róży, w odpowiednich ilościach. Mniej więcej wyglądało to tak: tej za mało, ta niedobra, to przy drodze jest "ołowiana" (chociaż ilość dostateczna), w końcu trafiła się idealna, w dobrym miejscu, zwą ją różą stulistną, jest to odmiana o jasnoróżowych płatkach, a u mnie jest po prostu różą "tartą" :) Nie ma po "przerobieniu" tak pięknego koloru jak konfitury z róży pomarszczonej, ale zaświadczam, że smak i zapach jest równie różany :)

P.S Po długim szukaniu róży, powstała myśl: trzeba zasadzić własną w ogrodzie! :) Płatki na zdjęciu obok słoiczka to oczywiście róża pomarszczona, stulistna w słoiczku ;)

Składniki:
  • płatki róży
  • cukier (wagowo 2 razy więcej niż płatków - miałam 200 g płatków, czyli 400 g cukru)
  • szczypta kwasku cytrynowego lub 1-2 łyżki soku z cytryny 
Płatki róży pozbawić białych końców, a następnie wrzucić do makutry i utrzeć z cukrem. Można również zrobić to przy pomocy blendera. Pod koniec ucierania dodać sok z cytryny lub kwasek cytrynowy, dokładnie wymieszać.  Nakładać do wyparzonych słoików. Przechowywać w lodówce.

Smacznego! :)


13 stycznia 2013

Cynamonowe ślimaczki, czyli Cinnamon rolls.

Pewnego grudniowego, śnieżnego dnia, takiego samego jak mamy dziś, naszła mnie ochota na małe cudeńka, które rzuciły mi spojrzenie podczas wizyty w restauracji popularnego szwedzkiego sklepu :) Nie spróbowałam ich wtedy, bo wybór padł na szarlotkę, więc zaczęły mnie prześladować.. ;) Nie miałam więc wyjścia tylko sprostać wyzwaniu i zrobić je w domu, a że naszła mnie ochota - kilka klików i znalazłam idealny przepis u Emmy. (delikatnie go jednak zmieniłam: pominęłam mąkę pszenną pełnoziarnistą, są w 100% z tradycyjnej pszennej, a także nie dodałam gałki muszkatołowej do nadzienia). Zrobiłam je i podbiły moje serce! Nie zostały wtedy udokumentowane na zdjęciach, drugi raz też nie, ale jak mówi się "do trzech razy sztuka", teraz zdjęcia są i możecie zobaczyć cynamonowe ślimaczki, bo o nich mowa :) (trzeci raz, nie znaczy ostatni ;))



Cynamonowe ślimaczki, zwane też Cinnamon rolls.

Składniki (ok. 20 sztuk):

Ciasto drożdżowe:
  • 500 g mąki pszennej
  • 100 ml oleju
  • 70 g cukru
  • szczypta soli
  • szklanka letniego mleka
  • saszetka suchych drożdży (lub 25 g świeżych)
Ze świeżych drożdży, mleka, łyżki cukru i łyżki mąki robimy rozczyn i odstawiamy w ciepłe miejsce na kilkanaście minut. Jeśli używacie drożdży instant, pomińcie ten etap.

Do dużej misy przesiewamy mąkę, dodajemy olej, cukier i sól (oraz ew. suche drożdże). Wlewamy rozczyn (lub mleko), wyrabiamy gładkie ciasto i odstawiamy do podwojenia objętości (1-1,5h).

Nadzienie: 
  • 100 g cukru
  • 3 łyżeczki cynamonu (ja dałam więcej, bo uwielbiam cynamon :))
  • cukier perlisty do ozdoby 
Wyrośnięte ciasto cienko rozwałkowujemy na dość podłużny prostokąt, posypujemy równomiernie cukrem zmieszanym z cynamonem i zawijamy w rulon. Dzielimy na ok. 20 równych kawałków i układamy nasze ślimaczki na blasze wyłożonej papierem. Posypujemy cukrem perlistym. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 220 stopni (termoobieg 200) i pieczemy przez 10 - 15 minut (należy je podglądać, gdyż szybko się spiekają; moje piekły się ok. 8 minut). 
Najlepsze są świeże, ciepłe, dopiero co wyjęte z piekarnika :)
Smacznego!

7 stycznia 2013

Beziki.

Bezy, beziki, piękniutkie, bialutkie, patrzyły na mnie zawsze z lady w miejscowej piekarni kiedy byłam dzieckiem :) Teraz też stoją, tak jak wtedy, zapakowane elegancko w woreczkach, z tą tylko róźnicą, że teraz już wiem z czego są zrobione i JAK je zrobić, a mało tego JA potrafię je zrobić! :)

Mama i babcia zawsze powtarzały mi, że bezy są trudne do zrobienia, żeby się za to nie brać, bo mogą nie wyjść, po co się męczyć. Ja nie dałam za wygraną i zrobiłam, raz, drugi, teraz mama mówi: "Upiecz mi beziki." :)

Nie bójcie się trudnych wyzwań w kuchni! :)

Mój "debiut blogowy" (delikatnie zmodyfikowany) pochodzi z niezawodnego (jak zawsze) bloga Moje Wypieki.




Składniki:
  • 4 białka
  • szczypta soli
  • 250 g cukru pudru
  • barwnik spożywczy w proszku (opcjonalnie - ja dodałam do części masy różowego barwnika - dla urozmaicenia :))
Białka ubijamy z dodatkiem soli na sztywno mikserem na najwyższych obrotach. Sztywność naszej piany najlepiej sprawdzić "przewracając miskę do góry nogami" ;) Następnie dodajemy PARTIAMI cukier (ważne!), po jednej łyżce, cały czas ubijając. Jeśli dodajemy barwnik to w tym momencie, ja swoją masę podzieliłam na pół, część zabarwiłam.
Powstałą masę bezową nakładamy do rękawa cukierniczego z ozdobną końcówką i wyciskamy na blachę. Zamiast plastikowej szprycy lepiej wybrać rękaw, jest bardziej praktyczny (zmieści więcej masy i beziki nie będą "mini bezikami" :)) - sama się o tym przekonałam. Zostawiamy między nimi niewielkie odstępy - beziki rosną podczas pieczenia.
Pieczemy beziki w piekarniku nagrzanym do 140 stopni przez około 40 - 50 minut - wszystko zależy od tego jaki posiadamy piekarnik. Najlepiej posmakować bezę i określić samemu czy ma pożądany przez nas smak :) Ja swoje zostawiłam na 15 min w ciepłym (wyłączonym już) piekarniku żeby nabrały kruchości, bo takie lubimy :)

Powodzenia i smacznego! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...