Jednak jak to zwykle bywa z wymarzonymi rzeczami, czasem są one trudne do zdobycia, w tym przypadku do stworzenia. Bo jak na złość przyszła do Susza susza i leśne jeżyny w tym roku były mikroskopijnych rozmiarów i wprost "ginęły" na krzaku. Na targach i w sklepach w okolicy "ogrodówek" ni widu, ni słychu, i marzenia o torcie zaczęły blednąć.
Ale jak widzicie tort jednak powstał, zacny, z wąsami. I sprawdziło się powiedzenie, ze marzenia się spełniają :) Każdy myśli teraz jakim cudem?
Tu sprawdza się kolejne powiedzenie: "dobrze mieć sąsiada" :) W sobotę rano w domu pojawiło się wiadereczko dorodnych jeżyn. Sąsiadka miała ich w ogródku tyle, że postanowiła się podzielić - spełnienie marzeń :)
Zapraszam do spróbowania w domu "wąsiatego" tortu i do przyjrzenia mu się na zdjęciach ;)
Składniki (forma 18-20 cm):
Biszkopt rzucany (Moje Wypieki - niezawodny!):
- 4 duże jajka lub 5 małych
- 3/4 szklanki cukru
- 2/3 szklanki mąki pszennej
- 1/3 szklanki kakao
Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia. Wykładamy ciasto. Pieczemy w temperaturze 160 - 170ºC około 30 - 40 minut (lub dłużej, do tzw. suchego patyczka).
Gorące ciasto wyjmujemy z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuszczamy je (w formie) na podłogę. Odstawiamy do uchylonego piekarnika do ostygnięcia. Całkowicie studzimy. Przekrawamy na 3 blaty.
Nasączamy ponczem (u mnie 1/2 szklanki gorącej wody + trochę soku z cytryny + odrobina wódki).
Krem jeżynowy:
- 200 ml śmietany 30/36%
- 100 g jeżyn
- 5 łyżek cukru
- 1/3 szklanki gorącej wody
- 2 łyżki żelatyny
Krem czekoladowy (najlepiej przygotować dzień wcześniej):
- 100 g czekolady mlecznej
- 200 ml śmietany kremówki (30/36%)
Smacznego! :)
