Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dynia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dynia. Pokaż wszystkie posty

4 listopada 2015

Sernik dyniowo - pomarańczowy na spodzie brownie.

To już ostatni dyniowy przepis tej jesieni, dlatego też dziś zapraszam Was na wyjątkowy wypiek, który będzie idealny na zakończenie sezonu dyniowego na blogu.

Dziś przedstawiam Wam kolejny przepis na sernik dyniowy, w nieco innej niż dotychczas odsłonie: ze sporą ilością czekolady i pomarańczy, czyli połączenie bardzo rozgrzewające :) Tym razem dyniowy sernik "wylądował" na spodzie brownie, do środka powędrowało dużo pomarańczowej skórki, a całość zwieńczyła czekoladowa polewa - myślę, że na taką wersję skusi się nawet wielki przeciwnik słodyczy, bo warto posmakować choć małego kawałka, szczególnie, gdy za oknem szaro, mgła i plucha :) Sernik dodatkowo jest bardzo syty, więc będzie świetnie nadawał się do gorącej herbaty, czy kawy po powrocie z pracy, czy szkoły - ucieszy nie jedno podniebienie ;) A dodatek pomarańczy i cynamonu przywodzi na myśl wypieki, które będą kusiły nas za trochę ponad miesiąc ;))

Spróbujcie, sami najlepiej ocenicie, czy warto :)

Na blogu znajdziecie jeszcze dwie dyniowo - sernikowe propozycje: klasyczny sernik dyniowy i sernik dyniowy z ricottą.


Składniki (forma 18 - 20 cm):

Spód brownie:
  • 150 g czekolady gorzkiej (70%)
  • 125 g masła
  • 2 duże jajka
  • 75 g cukru
  • 85 g mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
Czekoladę rozpuszczamy z masłem na małym ogniu do powstania gładkiej, jednolitej masy. Odstawiamy do całkowitego wystudzenia.
Jajka ubijamy z cukrem na puszystą masę, dodajemy masę czekoladową, cały czas miksując. Na koniec przesiewamy mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia, całość dokładnie mieszamy.
Pieczemy ok. 20 minut w piekarniku nagrzanym do 170 stopni. Studzimy na kratce. Przygotowujemy masę serową.

Masa serowa:
  • 500 g sera (użyłam wiaderkowego Delfiko)
  • 3/4 szklanki puree dyniowego
  • 3 jajka
  • 3/4 szklanki cukru
  • skórka otarta z 1 pomarańczy
  • sok wyciśnięty z ćwiartki pomarańczy
  • 1 łyżeczka cynamonu
Jajka ucieramy z cukrem na puszystą masę. Stopniowo dodajemy ser, a następnie puree z dyni. Na koniec dodajemy skórkę pomarańczową i przyprawę dyniową. Wylewamy masę na schłodzony spód i pieczemy ok. 1 h w piekarniku nagrzanym do 160 stopni. Studzimy w uchylonym piekarniku, a następnie na kratce (najlepiej przez całą noc). 

Polewa:
  • 25 g czekolady gorzkiej
  • 25 g czekolady mlecznej
  • 1 łyżka masła
Wszystkie składniki rozpuszczamy w kąpieli wodnej, polewamy wystudzony sernik. Dekorujemy np. owocami physalisa.

Smacznego! :)   

29 października 2015

Dyniowe pączki.

Tuż przed Halloween nie mogłoby tu zabraknąć "strasznej" propozycji na coś słodkiego, bo przecież jak to mówią "cukierek albo psikus!" :) Jednak ja zamiast cukierka polecam Wam dyniowe pączki ;)

Na blogu wprawdzie jest już przepis ba dyniowe pączki, ale w formie donatów i jest to wersja nieco "uboższa", bo dzisiejsze pączki są bardzoo bogate - mają dużo pomarańczowego lukru i jeszcze więcej orzechowego krokantu, zatem nic, tylko jeść! :) I obawiam się, że nie skończy się na jednej sztuce (u nas stety, albo niestety się nie skończyło :))

Jeszcze tylko słowo o halloweenowych zdjęciach - jak sami pewnie zauważyliście są to zdjęcia plenerowe, moje pierwsze zrobione poza domem, Halloween będzie chyba tradycyjnie świętem, gdy robię coś inaczej i wychodzę poza utarty schemat (dla przypomnienia: w ubiegłym roku pierwszy raz użyłam czarnego tła :)). Mam nadzieję, że nowy klimat zdjęć przypadnie Wam do gustu i spodoba się Wam leśna, "strraszna" sesja dyniowych pączków :)

To co cukierek albo psikus? :)


Składniki (ok. 25 sztuk):
  • 350 g mąki + do podsypania
  • 20 g drożdży świeżych
  • 1 łyżeczka startej skórki pomarańczowej
  • sok wyciśnięty z ćwiartki pomarańczy
  • 50 g cukru
  • szczypta soli
  • 1/2 szklanki letniego mleka
  • 1/2 szklanki puree dyniowego
  • 1 łyżeczka przyprawy dyniowej
  • 2 żółtka
  • 50 g masła (rozpuszczonego i wystudzonego)
+tłuszcz do smażenia (ja użyłam kostki smalcu i ok. 1/2 szklanki oleju)

Przygotowujemy rozczyn. Drożdże rozpuszczamy w połowie mleka, dodajemy łyżeczkę cukru i łyżkę mąki, mieszamy i odstawiamy na ok. 15 min, aż mieszanka "ruszy".
W dużej misce mieszamy mąkę, sól, cukier i przyprawę dyniową. Dodajemy rozczyn, żółtka, puree dyniowe, pozostałe mleko oraz sok i skórkę z pomarańczy, mieszamy ciasto drewnianą szpatułką lub łyżką, na koniec dodajemy masło i mieszamy do połączenia składników. 
Wyjmujemy ciasto i wyrabiamy je na blacie oprószonym mąką, aż będzie elastyczne (może być odrobinę klejące) - ważne, żeby ciasto było dobrze wyrobione i "napowietrzone". Odkładamy ciasto do miski oprószonej mąką, przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia (musi podwoić objętość) na 1 - 1,5 h w ciepłe miejsce.
Wyrośnięte ciasto dzielimy na pół (pozostałą połówkę wkładamy do miski i przykrywamy ściereczką, żeby nie obsychało), pierwszą część rozwałkowujemy na oprószonym mąką blacie na grubość ok. 1 cm. Wykrawamy pączki szklanką o średnicy 5 - 7 cm, w środku robimy kolejne kółko np. małym kieliszkiem lub nakrętką od napoju/mleka. Odkładamy na omączoną blachę/tacę, przykrywamy ściereczką i odstawiamy do ponownego wyrośnięcia na ok. 20 min. Analogicznie postępujemy z drugą częścią ciasta.
Wyrośnięte pączki smażymy na tłuszczu rozgrzanym do temp. 175 stopni
na złoty kolor (polecam domowy sposób na sprawdzenie czy temperatura jest odpowiednia - wrzucamy na rozgrzany tłuszcz obrany kawałek ziemniaka, jeśli zacznie się smażyć, możemy zaczynać :)). Usmażone pączki kładziemy na ręcznikach papierowych w celu odsączenia. Przygotowujemy lukier.

Lukier pomarańczowy:
  • 200 g cukru pudru
  • sok wyciśnięty z ćwiartki pomarańczy
Ucieramy lukier, aż będzie miał gęstą, lśniącą konsystencję (regulujemy gęstość przez dodanie cukru jeśli jest za rzadki lub soku jeśli jest za gęsty). Odsączone pączki lukrujemy i posypujemy posiekanymi orzechami lub krokantem orzechowym

Smacznego! :)


18 października 2015

Zawijany chlebek dyniowy z czekoladą.

Dwa dni temu poraz kolejny obchodziliśmy Światowy Dzień Chleba. Niestety z braku czasu nie zdecydowałam się na upieczenie "prawdziwego bochenka, z krwi i kości", ale na pocieszenie mam chociaż słodki chlebek dyniowy z czekoladą :) Wprawdzie to nie to samo co chleb na zakwasie, ale grunt, że miałam dobre chęci i u nas było to świętowanie "na słodko" :) Zapach pieczonego ciasta drożdżowego i tak znów zamienił mieszkanie w małą piekarnię, a smak dyniowego chlebka z czekoladą cieszył podniebienie tak samo jak kromka najlepszego chleba, a wiecie jaki jest tego sekret? Był upieczony w domu :)) To jest właśnie ta magia wypieków :)

Dlaczego akurat chlebek z dyni? Ponieważ dynia ostatnio króluje w naszym domu. Spełnia się kulinarnie i dekoracyjnie, można ją spotkać na każdym kroku. Jemy ją nie tylko w postaci chlebka, bułeczek, czy ciasteczek, pojawia się też w formie obiadowej, jako zupa, czy dodatek do spaghetti. Powiecie pewnie, że jestem monotematyczna i ciągle jemy to samo? Owszem, ale tylko z nazwy :) Bo dynia, to tak fenomenalne warzywo, że można je wykorzystać na wiele sposobów i za każdym razem smakuje inaczej :)
Dlatego w mojej głowie co chwile rodzą się nowe pomysły, jak odkryć ją na nowo.

Ostatnio bułki, dziś chlebek, za tydzień może będą pączki, kto wie :) Was też zachęcam do eksperymentowania z dynią, naprawdę warto! :)


Ciasto:
  • 300 g mąki
  • 1/2 szklanki puree dyniowego*
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 20 g drożdży świeżych
  • 100 ml wody 
  • 25 g masła
  • 60 g cukru
  • szczypta soli
Nadzienie:
  • 1 tabliczka gorzkiej czekolady połamanej na małe kawałki (100 g)
Masło rozpuszczamy w mleku na wolnym ogniu. Lekko podgrzewamy - zdejmujemy z ognia. W misce mieszamy mąkę, cukier i szczyptę soli. Drożdże kruszymy i dodajemy do mleka z masłem - rozpuszczamy. Rozpuszczone drożdże i puree dyniowe dodajemy do miski z mąką. Wyrabiamy mikserem (z hakami do ciasta drożdżowego) lub drewnianą szpatułka/łyżką na gładkie ciasto, następnie chwilę wyrabiamy ciasto na blacie. Przykrywamy i odstawiamy w ciepłe miejsce na ok. 45 - 60 minut (do podwojenia objętości).
Ciasto rozwałkowujemy na posypanym mąką blacie na prostokąt o wymiarach ok. 20x40 cm. Czekoladę rozsypujemy równomiernie na cieście, następnie rolujemy, zaczynając od dłuższego boku. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Keksówkę wykładamy papierem do pieczenia i układamy w niej zawinięte ciasto, złączeniem do dołu.  Odstawiamy pod przykryciem do ponownego wyrośnięcia na ok. 10 minut. Pieczemy ok. 20 - 30 minut. Studzimy na kratce. 
Przed podaniem posypujemy cukrem pudrem.

Smacznego! :)

11 października 2015

Bułki dyniowe.

Dział "Happy Bakery" świecił ostatnio pustkami.. Bardzo dawno nie było tu nic drożdżowego, a jeszcze dawniej nie pojawił się przepis na pieczywo. Sezon dyniowy skłonił mnie do nadrobienia tych zaległości i moja kuchnia znów zamieniła się w domową piekarnię :)

Pomysł na zrobienie bułeczek dyniowych siedział mi w głowie w zasadzie już od ubiegłego roku, kiedy to robiłam dyniowy chleb. Wtedy ten wypiek okazał się strzałem w dziesiątkę - zachwycił kolorem, ale przede wszystkim smakiem. Pomyślałam więc żeby zrobić też bułki, ale jakoś zabrakło mi czasu, a może i chęci ;) Jednak jak to się mówi "co się odwlecze to nie uciecze" i bułki powstały w kolejnym dyniowym sezonie :)

Dyniowe pieczywo najbardziej polubiłam za to, że jest delikatne, lekkie i wilgotne, podczas jedzenia wprost rozpływa się w ustach, a do tego po rozkrojeniu zachwyca kolorem. Myślę, że dyniowe bułeczki, czy chleb to idealna propozycja na "rozświetlenie" każdego, jesiennego poranka :)


Składniki (5 sztuk):
  • 10 g drożdży świeżych
  • ok. 250 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 150 g puree z dyni
  • ok. 100 ml wody 
  • ok. 50 g podprażonych na suchej patelni pestek dyni
Przygotowujemy rozczyn z drożdży, 50 ml wody, łyżeczki cukru i łyżki mąki. Odstawiamy na ok. 15 min, aż "ruszy".
W dużej misce mieszamy mąkę i sól, dodajemy rozczyn oraz  puree dyniowe, a następnie stopniowo dodajemy wodę (być może więcej wody niż w przepisie - zależy od wilgotności puree), mieszamy całość drewnianą łyżką lub szpatułką, do połączenia składników. Następnie powstałe ciasto wyrabiamy na blacie, podsypując ewentualnie mąką (tu z kolei ciasto może "wziąć" więcej mąki gdyby puree było bardzo wilgotne). Ciasto powinno być jednolite i sprężyste. Odstawiamy do wyrośnięcia, w lekko natłuszczonej misce na 60 minut.
Po tym czasie wykładamy ciasto na blat i ponownie chwilę wyrabiamy. Formujemy wałek z którego odrywamy ok. 5 równych części - formujemy bułeczki. Blachę wykładamy papierem do pieczenia, układamy na bułki. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy do ponownego wyrastania na ok. 15 minut. Po tym czasie smarujemy bułki jajkiem rozkłóconym z odrobiną wody i posypujemy podprażonymi pestkami dyni.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok. 30 minut. 
Po wyciągnięciu studzimy na kratce.

Smacznego :) 


4 października 2015

Ciasteczka dyniowe.

No i mamy październik, czyli nadszedł czas na dynię! Na blogu zrobi się więc bardzoo pomarańczowo :) Zaopatrzyłam się już w te październikowe piękności i będę działać ;)

Zaczynamy od prostoty i pieczemy dyniowe ciastka, rustykalne, nakładane łyżką, z którymi spokojnie poradzi sobie nawet najmłodszy miłośnik słodkości. Są tak proste i dodatkowo szybkie, że po ok. 40 minutach od rozpoczęcia pracy możemy się cieszyć pachnącymi ciasteczkami, które swoim smakiem przypominają mi pierniczki. Ba! Nawet zapach, który roztacza się po domu podczas ich pieczenia przypomina ten grudniowy, a to wszystko zasługa cynamonu :)

Chyba warto się skusić prawda? Myślę, że przekonałam sporą część "piernikomaników", którzy nie chcą piec pierniczków już w październiku i robić gwiazdkowego klimatu, ale chcieliby mieć już chociaż małą namiastkę ;) "Skuszeni" powinni być też fani cynamonu i Ci, którzy lubią otulać jego zapachem mieszkania :) No i oczywiście nie mogłabym zapomnieć o dynioholikach, którzy z niecierpliwością wypatrują pierwszych dyni na targach i przebierają nogami, żeby w końcu coś z niej "zmontować" i niekoniecznie ma być to zupa ;)

Polecam!


 Przepis: Kuchnia 11/2014

Składniki (ok. 20 sztuk):
  • 125 g masła
  • 110 g cukru
  • 150 g puree z dyni
  • 1 duże jajko
  • 250 g mąki
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
Masło ucieramy z cukrem do powstania jasnej, puszystej masy. Następnie dodajemy jajko i puree, dalej mieszamy masę. Na koniec do ciasta przesiewamy mąkę, proszek i cynamon. Gotowe ciasto rozdzielamy łyżką stołową na ciastka, układając je na blaszce wyścielonej papierem do pieczenia. Następnie ciastka spłaszczamy dnem szklanki "maczanej" w mące.  Pieczemy ok. 20 minut w 180 stopniach (do złotego koloru).
Studzimy, a następnie lukrujemy.

Lukier:
  • 100 g cukru pudru
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • odrobina gorącej wody
Cukier puder ucieramy z cynamonem i niewielką ilością gorącej wody - jeśli jest zbyt gęsty dolewamy więcej wody). 

Smacznego! :)



30 października 2014

Sernik dyniowy (z ricotty) z pajęczyną.

Tak jak napisałam wczoraj, tarta dyniowa nie była ostatnim ciastem w sezonie. Mam dla Was coś jeszcze, coś specjalnego na jutrzejsze Halloween. Tegoroczny Festiwal Dyni podsumuję ciastem, obok którego nie można przejść obojętnie, ponieważ tak bardzo jak jest smaczne, jest też strraszne! :)

Proszę Państwa, przed Wami ostatnia dyniowa propozycja w tym sezonie, a zarazem absolutny halloween'owy "must have" - sernik dyniowy z pajęczyną! :) Podoba Wam się? Wiem, że mógłby być jeszcze straszniejszy, bo sama pajęczyna bez jej mieszkańców może nie robić, aż tak dużego wrażenia jak z nimi, ale postanowiłam, że to będzie sernik dla osób o słabych nerwach, czyli bez pająków (dla nas kobiet, im jest ich "na widoku" mniej, tym lepiej ;))

Pajęczyna na serniku to dekoracja, z którą powinien poradzić sobie dosłownie każdy, wystarczy mieć w domu jakąkolwiek szprycę do kremów z okrągłą końcówką o niedużej średnicy lub najlepiej rękaw cukierniczy, wykałaczkę i odrobinę chęci. Do jej zrobienia można zachęcić także dzieci, okręgi nie muszą być przecież perfekcyjne równe - bo kto widział idealną, okrągłą pajęczynę? :) A dzieciaki będą miały podwójną radochę - raz, że mama, ciocia albo babcia upiekły fajne, pomarańczowe ciasto, a dwa, że samodzielnie mogą je ozdobić "strasną pajęcyną" :) Warto się trochę pobawić, dla mnie to była frajda, a kiedy skończyłam, "pękałam" z dumy (choć w zasadzie mam tak zawsze, gdy uda mi się zrobić ładną dekorację :)), a co dopiero mówić o maluchu :) W żadnym wypadku jednak nie jest to sernik tylko dla dzieci, myślę, że taka dekoracja będzie odpowiadała także dorosłym z poczuciem humoru ;)

Gorąco polecam i życzę świętującym Halloween udanej zabawy! :)

P.S A okazji strasznego święta, we wpisie, a w zasadzie na zdjęciach zrobiło się mrocznie, raz do roku można pozwolić sobie na ciemno tło, żeby podkreślić "mroczny" charakter ciasta ;)

P.S 2 W ten sposób można ozdobić także proste ciasto dyniowe, jeśli nie chcecie piec sernika :) A tu znajdziecie jeszcze przepis na sernik dyniowy z ubiegłego roku ;)


Składniki (forma 18 - 20 cm):

Herbatnikowy spód:
  • 200 g czekoladowych herbatników
  • 80 g rozpuszczonego masła
Herbatniki kruszymy na bardzo drobne kawałki. Dodajemy rozpuszczone, ciepłe masło i mieszamy całość do powstania tzw. "mokrego piasku". Powstałą masą wykładamy spód i boki tortownicy. Wkładamy do lodówki na ok. 0,5 h. Przygotowujemy masę serową.

Masa serowa:
  • 500 g ricotty
  • 3/4 szklanki puree dyniowego*
  • 3 jajka
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1 łyżeczka skórki otartej z pomarańczy
  • 1 łyżeczka przyprawy dyniowej*
Jajka ucieramy z cukrem na puszystą masę. Stopniowo dodajemy ricottę, a następnie puree z dyni. Na koniec dodajemy skórkę pomarańczową i przyprawę dyniową. Wylewamy masę na schłodzony spód i pieczemy ok. 1 h w piekarniku nagrzanym do 160 stopni. Studzimy w uchylonym piekarniku, a następnie na kratce (najlepiej przez całą noc).
Czekoladowy lukier (pajęczyna):
  • 100 g cukru pudru
  • 2 czubate łyżki kakao
  • gorąca woda
Z podanych składników przygotowujemy dość gęsty, czekoladowy lukier. Napełniamy nim rękaw cukierniczy i dekorujemy sernik, zaczynając od środka: robimy mały kleks na środku, następnie okręgi dookoła niego. Łączymy okręgi pociągnięciem wykałaczki od środka do zewnątrz, tworząc pajęczynę.

Smacznego! :)
* Poradnik dla początkujących "dyniomaniaków" znajdziecie TU, znajdziecie tam m.in. informacje jak zrobić puree i przyprawę dyniową.


Przepis na sernik dyniowy z pajęczyną bierze udział w tegorocznym Festiwalu Dyni:    

29 października 2014

Tarta dyniowa z jabłkiem.

Nie samą dynią człowiek żyje, dlatego warto dodać do niej też równie smaczne jabłko. Wyszedł z tego smaczny "mix", bo jedno, jaki i drugie "lubi" obecność przypraw korzennych, no i dynia nie jest w tej tarcie osamotniona, jabłko dobrze do niej pasuje, choć to ona oczywiście dominuje (nie tylko gabarytami przed przetworzeniem, ale i smakiem :)).

No i w końcu na blogu pojawiło się dyniowe ciasto (i nie ostatnie w tym sezonie! :)), bo do tej pory były tylko "przekąski". Ślimaczek, pączek i magdalenka cieszą oko i podniebienie, ale są słodkościami do zjedzenia przeważnie "na szybko", jedna, dwie sztuki do porannej kawy, albo na przerwie w pracy, czy szkole. Oczywiście nie zawsze tak jest, ale ciasto z prawdziwego zdarzenia, to zawsze ciasto :) Można je elegancko ozdobić, podać na paterze gościom, czy po prostu najbliższym i cieszyć się smakiem i nie przez chwilę, przy cieście powinno się cieszyć chwilą i ją wydłużać - przecież można sięgać po kolejny kawałek - on na pewno nie doda złych kalorii, ale szczęścia, które dał czas spędzony razem, bo czas przy stole z dobrą kawą i chociażby tartą dyniową ma łączyć i umacniać, a nie dzielić :)

I choć jest to tylko (albo aż) tarta, to pięknie prezentuje się na jesiennym stole i może dać wiele dobrego, tak jak w zasadzie każde ciasto zrobione z sercem :)

P.S Przepis znalazłam w gazetce ogrodniczej "Mam ogród", ale zmieniłam proporcje, bo podane wydały mi się nieco "nierealne" i zamieniłam nektarynkę na jabłko - połączenie dyni i jabłka wydaje mi bardziej "polskie" :)


Składniki (forma 28 cm):

Ciasto:
  • 1,5 szklanki mąki pszennej
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • 1 łyżeczka przyprawy dyniowej* 
  • 1 żółtko
  • 100 g masła
Z podanych składników szybko zagniatamy gładkie ciasto. Zawijamy w folię i wkładamy na minimum 45 minut do lodówki. Po tym czasie rozwałkowujemy i wykładamy nim formę do tarty. Przykrywamy ciasto papierem do pieczenia, obciążamy (np. fasolą) i podpiekamy 10 - 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Studzimy i przygotowujemy nadzienie.
    Nadzienie:
    • 2 jajka (żółtka i białka oddzielnie)
    • 100 g cukru brązowego lub trzcinowego
    • 100 g śmietany kremówki (30/36%)
    • 1 łyżeczka budyniu waniliowego lub śmietankowego
    • 1 szklanka puree dyniowego*
    • 1 jabłko (pokrojone i rozgotowane do postaci puree - łączymy je z puree dyniowym)
    • 1 łyżeczka przyprawy dyniowej* 
    Żółtka ucieramy z cukrem i kremówką na puszystą masę, następnie dodajemy puree dyniowo - jabłkowe oraz przyprawę dyniową i budyń. Białka ubijamy na sztywno, dodajemy do masy dyniowej. Wylewamy całość na podpieczony spód i pieczemy przez 35 - 40 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Studzimy na kratce. Całkowicie wystudzoną tartę przed podaniem dekorujemy rozetkami z bitej śmietany (100 ml ubite z 1 łyżką cukru pudru).

    Smacznego! :)
    * Poradnik dla początkujących "dyniomaniaków" znajdziecie TU, znajdziecie tam m.in. informacje jak zrobić puree i przyprawę dyniową.


    Przepis na tartę dyniową z jabłkiem bierze udział w tegorocznym Festiwalu Dyni:     

    28 października 2014

    Jak zrobić puree dyniowe i przyprawę dyniową oraz dyniowe DIY - lampion z dyni.

     ... czyli, mały, kulinarny poradnik dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z dynią. Pomyślałam, że przyda się przed Halloween (choć oczywiście nie tylko), a dodatkowo pomyślałam, żeby pokazać Wam inne też inne oblicze dyni: będzie kilka słów o tym, że nie z każdej dyni robię ciasto, ale też ozdoby domu :)

    Na początek zajmijmy się jednak kulinariami (w końcu to blog o pieczeniu :)). Zatem jak zrobić puree z dyni? Pewnie wielu z Was stawia sobie to pytanie, kiedy czyta przepisy na wypieki z dynią w roli głównej (też zadawałam sobie to pytanie jeszcze nie tak dawno, dlatego postanowiłam stworzyć ten mini poradnik ;)) Jest to bardzo proste zadanie, ale wymaga nieco siły i filigranowe Panie mogą potrzebować pomocy silniejszych mężczyzn (trochę tej siły przyda się jeszcze przy lampionie, ale o tym później), jednak Panowie nie muszą się przejmować, nie spędzą kilku godzin w kuchni, chodzi tylko o rozkrojenie dyni, z resztą Panie spokojnie poradzą sobie same :) Dobrze mieć też pod ręką garnek z nieprzywierającym dnem, które będzie zapobiegało przypalaniu (w razie, gdyby podczas gotowania się dyni "wciągnął" Was jakiś program kulinarny w TV ;)), bo dynia ma tę nieprzyjemną tendencję do momentalnego przypalania, gdy zabraknie jej wody, a my o niej "chwilowo" zapomnimy (jest też wersja dla osób, które nie chcą pilnować dyni gotującej się w garnku- można ją upiec, ale o tym niżej). I to w zasadzie tyle trudności, przejdźmy do przepisu:


    Puree dyniowe (puree z dyni) - do jego wykonania używam najczęściej dyni odmiany Hokkaido, jest ona moją ulubioną przede wszystkim za intensywny kolor, ale także wyjątkowy smak i za to, że nie trzeba jej obierać, bo skórka jest jadalna. Jest popularna - kupicie ją w większości marketów oraz na targach i sklepach:

    Wersja I
    • 1 kg dyni
    • ok. 1/2 szklanki wody (lub więcej, gdy dynia jest sucha max. 1 szklanka)
    Dynię przekrawamy na pół, pozbywamy się pestek i miąższu ze środka. Kroimy ją na paski, a następnie kostkę. Wrzucamy do garnka, zalewamy wodą. Gotujemy dynię na małym ogniu, aż większość kawałków w większości się rozpadnie, od czasu do czasu mieszając (można ewentualnie dolaewać wody, gdyby puree było za suche). W puree mogą zostać pojedyncze kawałki dyni, wystarczy całość zblendować na gładką masę. Tak przygotowane puree można przechowywać do tygodnia w lodówce.

    Wersja II (pomijamy wodę)

    Dynię przekrawamy na pół, pozbywamy się pestek i miąższu ze środka. Kroimy ją na paski, układamy na blaszce wyłożonej folią aluminiową i pieczemy w 150 stopniach przez ok. 40 minut. Następnie rozgniatamy blenderem na gładkie puree.
    Przygotowaliśmy już puree, teraz czas na punkt drugi, czyli jak zrobić przyprawę dyniową?  Jest ona kolejny nieodłącznym składnikiem wielu ciast z dyni i nie znajdziecie jej na półce sklepowej obok przyprawy do piernika, gdyż przywędrowała do nas z Zachodu, gdzie jest bardzo popularna, u nas robi się ją w domu. Najważniejszym faktem o przyprawie dyniowej, który powinniście znać jest to, że nie ma w niej ani grama dyni ;) To po prostu mieszanka korzennych przypraw nadająca ciastom dyniowym "charakteru" i przyjemnego smaku, gdyż z reguły dynie same w sobie są dość mdłe. Trudności przy jej przygotowaniu nie ma w zasadzie żadnej, bo każdą z przypraw bez problemu dostaniecie w sklepach, problemem może być jedynie brak moździerza, ale może go zastąpić młynek do kawy.


    Przyprawa dyniowa (z tych proporcji wychodzą ok. 3 czubate łyżeczki przyprawy):
    • 10 kulek ziela angielskiego
    • 2 - 3 goździki
    • 2 łyżeczki cynamonu
    • 1 łyżeczka imbiru
    • 1 łyżeczka gałki muszkatołowej
    Wszystkie składniki umieszczamy w moździerzu i ucieramy na gładką przyprawę. Zamykamy przyprawę w słoiczku.


    Czas na ostatni punkt programu, czyli coś czego w Happy Kitchen jeszcze nie było: poniżej opisałam dynie ozdobne, które możecie oglądać na moich zdjęciach, jest także małe, dyniowe DIY - świetny patent na zrobienie dyniowego lampionu (wykonany małym nakładem pracy, jest gotowy dosłownie w 15 minut), bo przecież nie każda dynia, musi być wykorzystana w cieście, może także stworzyć nam miły nastrój, podczas jedzenia specjałów z niej wykonanych :) Dynie miniaturowe jak i dyniowy lampion to świetna ozdoba tarasu, balkonu, ale także kuchni, czy pokoju i w żadnym wypadku nie muszą się one kojarzyć wyłącznie z Halloween, dla mnie są to po prostu, piękne, jesienne ozdoby domu :)


    Lampion z dyni:
    • dynia zwyczajna (jest dość miękka i łatwiej dzięki temu wykrawać w niej kształty, ale i tak przyda się "męska ręka")
    • foremki do wykrawania ciastek
    • młotek lub tłuczek
    • kombinerki (ewentualnie, gdyby był problem z wyjęciem foremki)
    • świeczki (podgrzewacze)
    Wbijamy w dynię wybrane kształty foremek młotkiem lub tłuczkiem (wycinamy tylko wzór). Następnie odcinamy górę dyni (pokrywkę) i wydrążamy ją dokładnie łyżką. Wybijamy wcześniej wykrawane kształty młotkiem tworząc w dyni "okienka" (jeśli dynia ma grubą skórę, możemy jeszcze raz, głębiej włożyć foremkę). Umieszczamy świeczkę w dyni, zapalamy, przykrywamy pokrywką z ogonkiem i cieszymy się ładnym widokiem :)

    Efekt :)


    Na zdjęciach widoczne są dynie:
    • zdj. 1,2,3 Jack Be Little (miniatura pomarańczowa)
    • zdj. 1,2,3 Baby Boo (miniatura biała)
    • zdj. 1,2,3 Lil Pump'-ke mon (miniatura biało - pomarańczowa)
    • zdj. 1,2,3 Hokkaido (średniej wielkości, intensywnie pomarańczowa)
    • zdj. 4,5 Zwyczajna - świecznik (duża, pomarańczowa)
    Na blogu Bea w Kuchni możecie przeczytać więcej o poszczególnych odmianach dyni, a także poznać więcej ich odmian (warto!), a także dowiecie się, gdzie w okolicach Waszego zamieszkania możecie kupić dynie (szczególnie jeśli chcecie zaopatrzyć się w odmiany ozdobne takie jak np. Baby Boo). Ja osobiście mogę polecić dynie od Pani Pauliny z Dyniowelove, która sprzedaje swoje pomarańczowe cuda w Trójmieście.

    27 października 2014

    Dyniowe magdalenki z polewą czekoladową i orzechami laskowymi.

    To nie będzie wpis tylko o pieczeniu, choć przede wszystkim. Będzie też o tym, że warto w życiu próbować zrobić, to, co nam wpadnie do głowy. I tu od razu przykład z życia wzięty (jeden z wielu):
    "A gdyby tak dodać dyni do magdalenek? Dobre to będzie?" - zapytałam Mamę w ubiegłym tygodniu. "Chyba tak, czemu miałoby nie być?".

    Skoro tak, to dwa razy nie trzeba mi powtarzać. chociaż w zasadzie czasem trzeba, ale na razie nie o tym :) Następnego dnia rano robiłam dyniowe magdalenki :) I tak ciasteczka, które już same w sobie są śliczne, dostały dodatkowego uroku dzięki pomarańczowej barwie, która pokryła je na zewnątrz i od środka ;) Mało tego zyskały wyjątkowy dyniowy smak, a polewa i orzechy całość świetnie dopełniły. Wyszło ciekawiej niż się spodziewałam, na prawdę :) Kiedy spróbowałam, zamknęłam oczy i pomyślałam "jakie to jest dobre!".

    Czy miałabym okazje poczuć ten smak, gdybym nie zdecydowała się ich upiec? Prawdopodobnie nie, choć jest też szansa, że ktoś w przyszłości poczęstowałby mnie dyniowymi magdalenkami w polewie czekoladowej z orzechami laskowymi i wtedy, żałowałabym, że nigdy nie wyjęłam ich z własnego piekarnika, a przecież miałam w głowie taki pomysł. Zatem nigdy nie rezygnujcie bez podjęcia próby zrobienia czegoś, co wpadnie Wam do głowy i nie chodzi tu tylko o upieczenie ciasta, ale też o podejmowanie różnych innych decyzji, bo choć tak jak z ciastem raz może wyjść zakalec, a kolejnym razem może być to strzał w dziesiątkę, który przyniesie Wam niesamowitą dumę :)

    Mam nadzieję, że to będzie dla Was najlepsza zachęta do upieczenia tych i innych ciastek, że będzie to zachęta do uwierzenia w siebie i własne możliwości (nie tylko te kulinarne) :)

    Pięknego tygodnia!


    Składniki (12 - 14 sztuk):
    • 2 małe jajka
    • 65 g cukru
    • 100 g mąki
    • 5 g proszku do pieczenia
    • 1/2 szklanki puree dyniowego*
    • 1 łyżeczka przyprawy dyniowej*
    • 10 g miodu
    • 30 ml mleka
    • 100 g masła (rozpuszczonego i wystudzonego)
    Jajka ubijamy z cukrem. Mąkę, proszek do pieczenia i przyprawę dyniową mieszamy razem w osobnej misce. Miód mieszamy z mlekiem i schłodzonym, rozpuszczonym masłem. Następnie dodajemy do jajek i dokładnie mieszamy. W dwóch częściach dodajemy mąkę. Wszystko przykrywamy folią i odstawiamy do lodówki na kilka godzin lub całą noc. Po upływie kilku godzin (u mnie 3h) lub następnego dnia rozgrzewamy piekarnik do 190 stopni, natłuszczamy blaszkę na magdalenki i nakładamy łyżką (najlepiej tak aby nie wychodziły poza muszelkę). Pieczemy 5 minut w 190 stopniach, następnie wyłączymy piekarnik na 1 minutę (wyłączenie powinno nadać  tradycyjne pęknięte kształty/brzuszki) i ponownie włączyć na 5 minut, ale ustawić na 160 stopni. Jeszcze ciepłe wyjmujemy z foremki i studzimy na kratce. 

    Polewa:
    • po 50 g czekolady gorzkiej i mlecznej
    • 1 łyżka masła
    • 50 g drobno posiekanych orzechów laskowych 
    Czekolady rozpuszczamy w kąpieli wodnej z dodatkiem masła. Przestudzone magdalenki maczamy w polewie czekoladowej, a następnie w posiekanych orzechach. Odkładamy do wyschnięcia.

    Smacznego! :)

    * Poradnik dla początkujących "dyniomaniaków" znajdziecie TU, znajdziecie tam m.in. informacje jak zrobić puree i przyprawę dyniową.

    Przepis na dyniowe magdalenki bierze udział w tegorocznym Festiwalu Dyni:   

    23 października 2014

    Dyniowe pączki z dziurką, czyli dyniowe donaty.

    Nie są straszne, ani mroczne, ot w zasadzie jak się na nie patrzy, to takie zwykłe pączki z dziurką. Ale za to skrywają wielką, pomarańczową tajemnicę! I dzięki temu mogą być fantastycznym łakociem na zbliżające się Halloween! :)

    Wiem, że w naszym kraju nie jest to święto popularne, ale coraz częściej młodsze pokolenia chcą przebierać się i paradować w kostiumach czarownic i szkieletów, tak jak dzieci na Zachodzie i jest to dla ich Mam niemałe wyzwanie - oczywiście zarówno w kwestii stroju (to przede wszystkim ;)), ale i w kwestii co podarować małym przybyszom, kiedy Ci zapukają do drzwi kolegi lub koleżanki.

    Myślę, że nie trzeba robić wymyślnych babeczek i ciasteczek (choć wiadomo, że robią one ogromne wrażenie, nie tylko na maluchach :)), bo jeśli ktoś nie czuje się na siłach żeby dekorować, a wie, że zawsze wychodzą mu tradycyjne wypieki, to warto postawić na dyniowe pączki z dziurką :) Bo mimo swojej "zwykłości" dla dzieci mogą stać się czymś wyjątkowym, bo przecież tak naprawdę wyglądają bardzo "amarykańsko" - dzieci w USA jedzą głównie donaty, czyli właśnie pączki z dziurką (tu już 1:0 dla Was ;)), kolejny punkt to wspomniane wcześniej pomarańczowe wnętrze pączka - sądzę, że niewiele dzieci takiego widziało, zatem można takiemu pączkowi przypisać właściwości "magiczne" ;) (no i 2:0 dla Was, a w zasadzie to już nawet praktycznie 3, bo przemyciliście w pączku dynię, na którą niejeden malec może kręcić nosem ;))), a na koniec dekoracja: ja swoje pączki posypałam tylko cukrem pudrem i to w zupełności wystarczy, ale jeśli chcecie wygrać pewnie 3:0 zróbcie polewę czekoladową lub lukier i poszukajcie w sklepach lub w Internecie halloweenowych posypek cukrowych w kształcie nietoperzy, czy dyni - zachwyt murowany ;) Tak więc: pączek albo psikus! ;)

    P.S Z tego wszystkiego nie napisałabym jeszcze, że dyniowe pączki to nie tylko pomysł na słodycz dla dzieci - u nas w domu ich nie ma, a i tak znikały, pozostawiając na talerzu tylko ślady po pudrze ;) Bo przecież dorośli też mogą świętować Halloween (to nic, że u nas trochę wcześniej ;)) i nie przejmujcie się, że są smażone, przecież pączki smażymy tylko raz (no teraz już dwa razy) do roku :)


    Składniki (ok. 25 sztuk):
    • 350 g mąki + do podsypania
    • 20 g drożdży świeżych
    • 1 łyżeczka startej skórki pomarańczowej
    • sok wyciśnięty z ćwiartki pomarańczy
    • 50 g cukru
    • szczypta soli
    • 1/2 szklanki letniego mleka
    • 1/2 szklanki puree dyniowego*
    • 1 łyżeczka przyprawy dyniowej*
    • 2 żółtka
    • 50 g masła (rozpuszczonego i wystudzonego)
    +tłuszcz do smażenia (ja użyłam kostki smalcu i ok. 1/2 szklanki oleju) i cukier puder do posypania

    Przygotowujemy rozczyn. Drożdże rozpuszczamy w połowie mleka, dodajemy łyżeczkę cukru i łyżkę mąki, mieszamy i odstawiamy na ok. 15 min, aż mieszanka "ruszy".
    W dużej misce mieszamy mąkę, sól, cukier i przyprawę dyniową. Dodajemy rozczyn, żółtka, puree dyniowe, pozostałe mleko oraz sok i skórkę z pomarańczy, mieszamy ciasto drewnianą szpatułką lub łyżką, na koniec dodajemy masło i mieszamy do połączenia składników. 
    Wyjmujemy ciasto i wyrabiamy je na blacie oprószonym mąką, aż będzie elastyczne (może być odrobinę klejące) - ważne, żeby ciasto było dobrze wyrobione i "napowietrzone". Odkładamy ciasto do miski oprószonej mąką, przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia (musi podwoić objętość) na 1 - 1,5 h w ciepłe miejsce.
    Wyrośnięte ciasto dzielimy na pół (pozostałą połówkę wkładamy do miski i przykrywamy ściereczką, żeby nie obsychało), pierwszą część rozwałkowujemy na oprószonym mąką blacie na grubość ok. 1 cm. Wykrawamy pączki szklanką o średnicy 5 - 7 cm, w środku robimy kolejne kółko np. małym kieliszkiem lub nakrętką od napoju/mleka. Odkładamy na omączoną blachę/tacę, przykrywamy ściereczką i odstawiamy do ponownego wyrośnięcia na ok. 20 min. Analogicznie postępujemy z drugą częścią ciasta.
    Wyrośnięte pączki smażymy na tłuszczu rozgrzanym do temp. 175 stopni
    na złoty kolor (polecam domowy sposób na sprawdzenie czy temperatura jest odpowiednia - wrzucamy na rozgrzany tłuszcz obrany kawałek ziemniaka, jeśli zacznie się smażyć, możemy zaczynać :)). Usmażone pączki kładziemy na ręcznikach papierowych w celu odsączenia. 
    Odsączone pączki posypujemy cukrem pudrem.

    Smacznego! :)

    * Poradnik dla początkujących "dyniomaniaków" znajdziecie TU, znajdziecie tam m.in. informacje jak zrobić puree i przyprawę dyniową.


    No to komu jednego? ;)


    Przepis na pączki dyniowe bierze udział w tegorocznym Festiwalu Dyni:  

    20 października 2014

    Dyniowe ślimaczki z lukrem pomarańczowym.

    Znów jest drożdżowo, ale tym razem bardzoo słodko :) Przedstawiam Wam ślimaczki jak marzenie!

    Na śniadanie, do porannej i popołudniowej kawy, do szkoły, na uczelnie i do pracy, w każdej sytuacji odnajdują się idealnie, bo są po prostu prze-py-szne! Mięciutkie i wilgotne, a upieczone wieczorem, na drugi dzień rano kompletnie nie tracą świeżości - to oczywiście zasługa dyni, która ma takie "magiczne" właściwości. A dodatkowo, nie musicie przejmować się, że nie macie w domu ani jednego jajka, bo ona świetnie je zastępuje i dodaje ciastu drożdżowemu puszystości.

    Kropkę nad i dyniowym ślimaczkom stawia lukier pomarańczowy, którego absolutnie nie możecie pominąć, ani zastąpić innym, bo pomarańcza w tym połączeniu jest nierozłączną kompanką dyni i tylko w komplecie pokazują swoje pyszne oblicze :)

    Mam nadzieję, że moja kolejna dyniowa propozycja przypadnie Wam do gustu i polubicie się dyniowymi ślimaczkami tak jak ja :)

    Życzę Wam dyniowego tygodnia! :)


    Składniki (10 sztuk):

    Ciasto:
    • 300 g mąki
    • 1/2 szklanki puree dyniowego*
    • 1 łyżeczka przyprawy dyniowej*
    • 20 g drożdży świeżych
    • 100 ml mleka 
    • 25 g masła
    • 60 g cukru
    • szczypta soli
    Nadzienie:
    • 25 g rozpuszczonego masła do posmarowania
    • 3 łyżki cukru
    • 3 łyżeczki przyprawy dyniowej*
    Masło rozpuszczamy w mleku na wolnym ogniu. Lekko podgrzewamy - zdejmujemy z ognia. W misce mieszamy mąkę, cukier i szczyptę soli. Drożdże kruszymy i dodajemy do mleka z masłem - rozpuszczamy. Rozpuszczone drożdże i puree dyniowe dodajemy do miski z mąką. Wyrabiamy mikserem (z hakami do ciasta drożdżowego) lub drewnianą szpatułka/łyżką na gładkie ciasto, następnie chwilę wyrabiamy ciasto na blacie. Przykrywamy i odstawiamy w ciepłe miejsce na ok. 45 - 60 minut (do podwojenia objętości).
    Ciasto rozwałkowujemy na posypanym mąką blacie na prostokąt o wymiarach ok. 20x40 cm. Rozpuszczone masło rozsmarowujemy równomiernie na cieście (np. z pomocą pędzla kuchennego). Posypujemy cukrem i przyprawą dyniową. Ciasto rolujemy, zaczynając od dłuższego boku. Kroimy na 3 - 4 cm ślimaczki. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Blachę wykładamy papierem do pieczenia i układamy ślimaczki na dużej prostokątnej w sporych odległościach od siebie.  Odstawiamy pod przykryciem do ponownego wyrośnięcia na ok. 10 minut. Pieczemy ok. 15 - 20 minut. Studzimy na kratce. 

    Lukier pomarańczowy:
    • 200 g cukru pudru
    • sok wyciśnięty z ćwiartki pomarańczy
    Ucieramy lukier, aż będzie miał gęstą, lśniącą konsystencję (regulujemy gęstość przez dodanie cukru jeśli jest za rzadki lub soku jeśli jest za gęsty). Polewamy lukrem przestudzone ślimaczki.

    Smacznego! :) 

    * Poradnik dla początkujących "dyniomaniaków" znajdziecie TU, znajdziecie tam m.in. informacje jak zrobić puree i przyprawę dyniową.

    Przepis na ślimaczki bierze udział w tegorocznym Festiwalu Dyni: 

    18 października 2014

    Chleb dyniowy.

    Przepis na chleb nie pojawił się tu tak dawno, że aż wstyd się przyznać. Do zamieszczenia nowości zmotywował mnie czwartkowy Światowy Dzień Chleba i choć nie piekłam w ten dzień, a w następny, to jestem dumna z mojego kolejnego, domowego bochenka i z tego, że kolejny raz mogłam niejako celebrować moment odkrojenia  "przylepki", bo oprócz patrzenia na wyrastający w piecu chleb, to tę chwilę lubię najbardziej :)

    Od ostatniego "chlebowego" wpisu minęło sporo czasu, ale nie znaczy to, że w tzw. "międzyczasie" w naszym domu nie czuć było zapachu wypiekanego pieczywa, bo piekłam. Jednak nie zawsze był czas na sfotografowanie go, bo dni są coraz krótsze i światło (a w zasadzie jego brak) na to nie pozwalało, często były to też bochenki, które po prostu znacie :)

    Dziś czas na nowość, na chleb w kolorze jesieni, czyli pomarańczy, choć bardziej odpowiednie byłoby określenie w kolorze dyni, bo to przecież chleb dyniowy! :) Zachwyca przede wszystkim kolorem, co do tego nie ma żadnych wątpliwości, ale tak jest chyba ze wszystkimi dyniowymi wypiekami. Poza tym jednak jest też zwyczajnie bardzo dobrym chlebem :) Lekkim, puszystym i nie suchym - chleby z dodatkiem warzyw mają to do siebie, że są tak jakby lekko wilgotne i dzięki temu zyskują świetny smak.

    Chleb dyniowy, to moja pierwsza propozycja biorąca udział w rozpoczynającym się dziś Festiwalu Dyni na blogu Bea w Kuchni, zajrzycie do zakładek z dyniowymi inspiracjami z lat ubiegłych - naprawdę warto! :) Ja ze swojej strony mogę obiecać, że w Szczęśliwej Kuchni w najbliższym czasie będzie bardzoo pomarańczowo! :)

    Udanego weekendu!


    Składniki (1 bochenek):
    • 300 g mąki pszennej chlebowej
    • ok. 200 ml letniej wody (ilość wody jest zależna od tego czy puree jest suche czy mokre, moje było bardziej suche)
    • 40 g drożdży świeżych
    • 1 łyżeczka cukru
    • 1 łyżeczka soli
    • 1/2 szklanki puree dyniowego
    • ok. 50 g podprażonych na suchej patelni pestek dyni
    Przygotowujemy rozczyn z drożdży, 100 ml wody, łyżeczki cukru i łyżki mąki. Odstawiamy na ok. 15 min, aż "ruszy".
    W dużej misce mieszamy mąkę i sól, dodajemy rozczyn oraz  puree dyniowe, a następnie stopniowo dodajemy wodę, mieszamy całość drewnianą łyżką lub szpatułką, do połączenia składników. Następnie powstałe ciasto wyrabiamy na blacie, podsypując ewentualnie mąką (najmniej jak się da). Ciasto powinno być jednolite i sprężyste. Odstawiamy do wyrośnięcia, w lekko natłuszczonej misce na 60 minut.
    Po tym czasie wykładamy ciasto na blat i ponownie chwilę wyrabiamy. Formujemy okrągły bochenek. Blachę wykładamy papierem do pieczenia, układamy na niej chleb. Przykrywamy go ściereczką i odstawiamy do ponownego wyrastania na ok. 30 minut. Po tym czasie smarujemy chleb jajkiem rozkłóconym z odrobiną mleka i posypujemy pestkami dyni.
    Chleb pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez ok. 10 minut, następnie zmniejszamy temp. do 180 stopni i pieczemy jeszcze 30 minut. 
    Po wyciągnięciu studzimy na kratce.

    Smacznego :)


    Przepis na chleb dyniowy bierze udział w tegorocznym Festiwalu Dyni:

    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...