23 października 2014

Dyniowe pączki z dziurką, czyli dyniowe donaty.

Nie są straszne, ani mroczne, ot w zasadzie jak się na nie patrzy, to takie zwykłe pączki z dziurką. Ale za to skrywają wielką, pomarańczową tajemnicę! I dzięki temu mogą być fantastycznym łakociem na zbliżające się Halloween! :)

Wiem, że w naszym kraju nie jest to święto popularne, ale coraz częściej młodsze pokolenia chcą przebierać się i paradować w kostiumach czarownic i szkieletów, tak jak dzieci na Zachodzie i jest to dla ich Mam niemałe wyzwanie - oczywiście zarówno w kwestii stroju (to przede wszystkim ;)), ale i w kwestii co podarować małym przybyszom, kiedy Ci zapukają do drzwi kolegi lub koleżanki.

Myślę, że nie trzeba robić wymyślnych babeczek i ciasteczek (choć wiadomo, że robią one ogromne wrażenie, nie tylko na maluchach :)), bo jeśli ktoś nie czuje się na siłach żeby dekorować, a wie, że zawsze wychodzą mu tradycyjne wypieki, to warto postawić na dyniowe pączki z dziurką :) Bo mimo swojej "zwykłości" dla dzieci mogą stać się czymś wyjątkowym, bo przecież tak naprawdę wyglądają bardzo "amarykańsko" - dzieci w USA jedzą głównie donaty, czyli właśnie pączki z dziurką (tu już 1:0 dla Was ;)), kolejny punkt to wspomniane wcześniej pomarańczowe wnętrze pączka - sądzę, że niewiele dzieci takiego widziało, zatem można takiemu pączkowi przypisać właściwości "magiczne" ;) (no i 2:0 dla Was, a w zasadzie to już nawet praktycznie 3, bo przemyciliście w pączku dynię, na którą niejeden malec może kręcić nosem ;))), a na koniec dekoracja: ja swoje pączki posypałam tylko cukrem pudrem i to w zupełności wystarczy, ale jeśli chcecie wygrać pewnie 3:0 zróbcie polewę czekoladową lub lukier i poszukajcie w sklepach lub w Internecie halloweenowych posypek cukrowych w kształcie nietoperzy, czy dyni - zachwyt murowany ;) Tak więc: pączek albo psikus! ;)

P.S Z tego wszystkiego nie napisałabym jeszcze, że dyniowe pączki to nie tylko pomysł na słodycz dla dzieci - u nas w domu ich nie ma, a i tak znikały, pozostawiając na talerzu tylko ślady po pudrze ;) Bo przecież dorośli też mogą świętować Halloween (to nic, że u nas trochę wcześniej ;)) i nie przejmujcie się, że są smażone, przecież pączki smażymy tylko raz (no teraz już dwa razy) do roku :)


Składniki (ok. 25 sztuk):
  • 350 g mąki + do podsypania
  • 20 g drożdży świeżych
  • 1 łyżeczka startej skórki pomarańczowej
  • sok wyciśnięty z ćwiartki pomarańczy
  • 50 g cukru
  • szczypta soli
  • 1/2 szklanki letniego mleka
  • 1/2 szklanki puree dyniowego
  • 1 łyżeczka przyprawy dyniowej*
  • 2 żółtka
  • 50 g masła (rozpuszczonego i wystudzonego)
+tłuszcz do smażenia (ja użyłam kostki smalcu i ok. 1/2 szklanki oleju) i cukier puder do posypania

Przygotowujemy rozczyn. Drożdże rozpuszczamy w połowie mleka, dodajemy łyżeczkę cukru i łyżkę mąki, mieszamy i odstawiamy na ok. 15 min, aż mieszanka "ruszy".
W dużej misce mieszamy mąkę, sól, cukier i przyprawę dyniową. Dodajemy rozczyn, żółtka, puree dyniowe, pozostałe mleko oraz sok i skórkę z pomarańczy, mieszamy ciasto drewnianą szpatułką lub łyżką, na koniec dodajemy masło i mieszamy do połączenia składników. 
Wyjmujemy ciasto i wyrabiamy je na blacie oprószonym mąką, aż będzie elastyczne (może być odrobinę klejące) - ważne, żeby ciasto było dobrze wyrobione i "napowietrzone". Odkładamy ciasto do miski oprószonej mąką, przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia (musi podwoić objętość) na 1 - 1,5 h w ciepłe miejsce.
Wyrośnięte ciasto dzielimy na pół (pozostałą połówkę wkładamy do miski i przykrywamy ściereczką, żeby nie obsychało), pierwszą część rozwałkowujemy na oprószonym mąką blacie na grubość ok. 1 cm. Wykrawamy pączki szklanką o średnicy 5 - 7 cm, w środku robimy kolejne kółko np. małym kieliszkiem lub nakrętką od napoju/mleka. Odkładamy na omączoną blachę/tacę, przykrywamy ściereczką i odstawiamy do ponownego wyrośnięcia na ok. 20 min. Analogicznie postępujemy z drugą częścią ciasta.
Wyrośnięte pączki smażymy na tłuszczu rozgrzanym do temp. 175 stopni
na złoty kolor (polecam domowy sposób na sprawdzenie czy temperatura jest odpowiednia - wrzucamy na rozgrzany tłuszcz obrany kawałek ziemniaka, jeśli zacznie się smażyć, możemy zaczynać :)). Usmażone pączki kładziemy na ręcznikach papierowych w celu odsączenia. 
Odsączone pączki posypujemy cukrem pudrem.

Smacznego! :)

* przyprawa dyniowa: 10 kulek ziela angielskiego, 2-3 goździki, 2 łyżeczki cynamonu, 1 łyżeczka imbiru, 1 łyżeczka gałki muszkatołowej - wszystkie składniki umieszczamy w moździerzu i ucieramy na gładką przyprawę.  


No to komu jednego? ;)


Przepis na pączki dyniowe bierze udział w tegorocznym Festiwalu Dyni:  

20 października 2014

Dyniowe ślimaczki z lukrem pomarańczowym.

Znów jest drożdżowo, ale tym razem bardzoo słodko :) Przedstawiam Wam ślimaczki jak marzenie!

Na śniadanie, do porannej i popołudniowej kawy, do szkoły, na uczelnie i do pracy, w każdej sytuacji odnajdują się idealnie, bo są po prostu prze-py-szne! Mięciutkie i wilgotne, a upieczone wieczorem, na drugi dzień rano kompletnie nie tracą świeżości - to oczywiście zasługa dyni, która ma takie "magiczne" właściwości. A dodatkowo, nie musicie przejmować się, że nie macie w domu ani jednego jajka, bo ona świetnie je zastępuje i dodaje ciastu drożdżowemu puszystości.

Kropkę nad i dyniowym ślimaczkom stawia lukier pomarańczowy, którego absolutnie nie możecie pominąć, ani zastąpić innym, bo pomarańcza w tym połączeniu jest nierozłączną kompanką dyni i tylko w komplecie pokazują swoje pyszne oblicze :)

Mam nadzieję, że moja kolejna dyniowa propozycja przypadnie Wam do gustu i polubicie się dyniowymi ślimaczkami tak jak ja :)

Życzę Wam dyniowego tygodnia! :)


Składniki (10 sztuk):

Ciasto:
  • 300 g mąki
  • 1/2 szklanki puree dyniowego
  • 1 łyżeczka przyprawy dyniowej
  • 20 g drożdży świeżych
  • 100 ml mleka 
  • 25 g masła
  • 60 g cukru
  • szczypta soli
Nadzienie:
  • 25 g rozpuszczonego masła do posmarowania
  • 3 łyżki cukru
  • 3 łyżeczki przyprawy dyniowe*
Masło rozpuszczamy w mleku na wolnym ogniu. Lekko podgrzewamy - zdejmujemy z ognia. W misce mieszamy mąkę, cukier i szczyptę soli. Drożdże kruszymy i dodajemy do mleka z masłem - rozpuszczamy. Rozpuszczone drożdże i puree dyniowe dodajemy do miski z mąką. Wyrabiamy mikserem (z hakami do ciasta drożdżowego) lub drewnianą szpatułka/łyżką na gładkie ciasto, następnie chwilę wyrabiamy ciasto na blacie. Przykrywamy i odstawiamy w ciepłe miejsce na ok. 45 - 60 minut (do podwojenia objętości).
Ciasto rozwałkowujemy na posypanym mąką blacie na prostokąt o wymiarach ok. 20x40 cm. Rozpuszczone masło rozsmarowujemy równomiernie na cieście (np. z pomocą pędzla kuchennego). Posypujemy cukrem i przyprawą dyniową. Ciasto rolujemy, zaczynając od dłuższego boku. Kroimy na 3 - 4 cm ślimaczki. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Blachę wykładamy papierem do pieczenia i układamy ślimaczki na dużej prostokątnej w sporych odległościach od siebie.  Odstawiamy pod przykryciem do ponownego wyrośnięcia na ok. 10 minut. Pieczemy ok. 15 - 20 minut. Studzimy na kratce. 

Lukier pomarańczowy:
  • 200 g cukru pudru
  • sok wyciśnięty z ćwiartki pomarańczy
Ucieramy lukier, aż będzie miał gęstą, lśniącą konsystencję (regulujemy gęstość przez dodanie cukru jeśli jest za rzadki lub soku jeśli jest za gęsty). Polewamy lukrem przestudzone ślimaczki.
Smacznego! :) 

* przyprawa dyniowa: 10 kulek ziela angielskiego, 2-3 goździki, 2 łyżeczki cynamonu, 1 łyżeczka imbiru, 1 łyżeczka gałki muszkatołowej - wszystkie składniki umieszczamy w moździerzu i ucieramy na gładką przyprawę. 

Przepis na ślimaczki bierze udział w tegorocznym Festiwalu Dyni: 

18 października 2014

Chleb dyniowy.

Przepis na chleb nie pojawił się tu tak dawno, że aż wstyd się przyznać. Do zamieszczenia nowości zmotywował mnie czwartkowy Światowy Dzień Chleba i choć nie piekłam w ten dzień, a w następny, to jestem dumna z mojego kolejnego, domowego bochenka i z tego, że kolejny raz mogłam niejako celebrować moment odkrojenia  "przylepki", bo oprócz patrzenia na wyrastający w piecu chleb, to tę chwilę lubię najbardziej :)

Od ostatniego "chlebowego" wpisu minęło sporo czasu, ale nie znaczy to, że w tzw. "międzyczasie" w naszym domu nie czuć było zapachu wypiekanego pieczywa, bo piekłam. Jednak nie zawsze był czas na sfotografowanie go, bo dni są coraz krótsze i światło (a w zasadzie jego brak) na to nie pozwalało, często były to też bochenki, które po prostu znacie :)

Dziś czas na nowość, na chleb w kolorze jesieni, czyli pomarańczy, choć bardziej odpowiednie byłoby określenie w kolorze dyni, bo to przecież chleb dyniowy! :) Zachwyca przede wszystkim kolorem, co do tego nie ma żadnych wątpliwości, ale tak jest chyba ze wszystkimi dyniowymi wypiekami. Poza tym jednak jest też zwyczajnie bardzo dobrym chlebem :) Lekkim, puszystym i nie suchym - chleby z dodatkiem warzyw mają to do siebie, że są tak jakby lekko wilgotne i dzięki temu zyskują świetny smak.

Chleb dyniowy, to moja pierwsza propozycja biorąca udział w rozpoczynającym się dziś Festiwalu Dyni na blogu Bea w Kuchni, zajrzycie do zakładek z dyniowymi inspiracjami z lat ubiegłych - naprawdę warto! :) Ja ze swojej strony mogę obiecać, że w Szczęśliwej Kuchni w najbliższym czasie będzie bardzoo pomarańczowo! :)

Udanego weekendu!


Składniki (1 bochenek):
  • 300 g mąki pszennej chlebowej
  • ok. 200 ml letniej wody (ilość wody jest zależna od tego czy puree jest suche czy mokre, moje było bardziej suche)
  • 40 g drożdży świeżych
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/2 szklanki puree dyniowego
  • ok. 50 g podpieczonych na niewielkiej ilości oliwy pestek dyni
Przygotowujemy rozczyn z drożdży, 100 ml wody, łyżeczki cukru i łyżki mąki. Odstawiamy na ok. 15 min, aż "ruszy".
W dużej misce mieszamy mąkę i sól, dodajemy rozczyn oraz  puree dyniowe, a następnie stopniowo dodajemy wodę, mieszamy całość drewnianą łyżką lub szpatułką, do połączenia składników. Następnie powstałe ciasto wyrabiamy na blacie, podsypując ewentualnie mąką (najmniej jak się da). Ciasto powinno być jednolite i sprężyste. Odstawiamy do wyrośnięcia, w lekko natłuszczonej misce na 60 minut.
Po tym czasie wykładamy ciasto na blat i ponownie chwilę wyrabiamy. Formujemy okrągły bochenek. Blachę wykładamy papierem do pieczenia, układamy na niej chleb. Przykrywamy go ściereczką i odstawiamy do ponownego wyrastania na ok. 30 minut. Po tym czasie smarujemy chleb jajkiem rozkłóconym z odrobiną mleka i posypujemy pestkami dyni.
Chleb pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez ok. 10 minut, następnie zmniejszamy temp. do 180 stopni i pieczemy jeszcze 30 minut. 
Po wyciągnięciu studzimy na kratce.

Smacznego :)


Przepis na chleb dyniowy bierze udział w tegorocznym Festiwalu Dyni:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...