8 lipca 2016

Proste ciasto czekoladowe z czerwoną porzeczką.

Czas leci nieubłaganie, mamy już lato, lipiec, najlepsze truskawki to już przeszłość. Czas na innych bohaterów straganów!

Bogactwo lipca jest niesamowite. Nie wiadomo na które owoce się zdecydować, wszystkie nieśmiało puszczają do mnie oko. Kiedy zobaczyłam w moim osiedlowym sklepie porzeczki we wszystkich kolorach "oczy mi się zaświeciły". Od razu miałam pomysł na ich wykorzystanie. Szybkie, proste ciasto czekoladowe. Ulubiony, sprawdzony przepis. Kwaskowe porzeczki pasowały jak ulał. Warto wykorzystać je do tego wypieku. 

To ciasto awaryjne, kiedy potrzebujemy czegoś "na już". Idealnie sprawdzi się kiedy w letni weekend, albo nawet w tygodniu najdzie Was ochota na coś słodkiego, albo przypomnicie sobie, że jutro macie imieniny i trzeba zrobić coś do pracy ;) Ja zdążyłam zrobić je idąc do pracy na drugą zmianę ;) Pół foremki do domu, pół do pracy. Można zanieść też bez okazji, tak jak ja - wszyscy zadowoleni ;)




Składniki (forma 23x10 cm lub klasyczna keksówka):
  • 4 jajka
  • 3/4 szklanki cukru
  • 3/4 szklanki oleju
  • 5 łyżek kakao
  • 1 szklanka mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 100 g czerwonej porzeczki
Jajka ucieramy z cukrem na puszystą masę. Cały czas miksując dodajemy olej. Następnie dodajemy przesiane kakao, mąkę i proszek do pieczenia, miksujemy do powstania gładkiej masy. Na końcu dodajemy porzeczki, mieszamy. Ciasto przelewamy do formy (keksówkę wykładamy papierem do pieczenia), pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok. 40 minut. Studzimy na kratce. Przed podaniem można oprószyć cukrem pudrem.

Smacznego! :)

17 czerwca 2016

Tarta truskawkowa z kremem serowo - budniowym.

Sesja, sesja i po sesji, uporałam się z uczelnią, i w końcu mogę poświęcić temu miejscu więcej czasu. Mimo to, że nie ma mnie zbyt często na blogu, to działam prężnie na Intagramie, tam możecie zobaczyć, że nadal pracuję na wysokich obrotach jeśli chodzi o wypieki, tylko nie zawsze jest czas dzielić się nimi też tu (ale obiecuję, że zacznę to nadrabiać!).

Dziś mam dla Was nic innego jak truskawkowe ciacho, bo jak tu nie korzystać jak sezon w pełni i można "szaleć" do woli!? Jest to kolejna pyszna tarta, z kremem serowo - budyniowym, który przy tarcie bananowej do tego stopnia skradł moje serce, że postanowiłam poeksperymentować też z innymi owocami, tym razem padło na truskawki i nie zawiodłam się po raz kolejny. Wyszło idealnie, to będzie od tej pory chyba mój ulubiony krem.

Ta tarta to też wariacja na temat ciasta z truskawkami i galaretką, które jest chyba jednym z popularniejszych w naszym kraju. Biszkopt, krem budyniowy, galaretka i truskawki to znany wszystkim standard, tak samo jak sernik na zimno na serkach homogenizowanych. Tym razem poszłam krok dalej i połączyłam te dwa przepisy, czyli krem serowo - budyniowy, galaretka i truskawki, ale wszystko umieściłam na kruchym spodzie z ciasteczek i wiecie co? Mogłabym jeść to ciasto co weekend i moja rodzina może to potwierdzić, bo mieli takie samo zdanie ;)

To co kto robi jutro do kawy? ;)


Składniki (podaję na standardową okrągłą formę do tarty ok. 25 cm, można przygotować tę tartę także w zwykłej tortownicy):

Spód:
  • 200 g kruchych ciastek, drobno zmielonych
  • 75 g rozpuszczonego, ciepłego masła
Ciastka i masło łączymy ze sobą do powstania tzw. "mokrego piasku", wylepiamy formę do tarty. Wkładamy do lodówki.

Krem budyniowo - serowy:
  • 1 duży budyń (na 0,75 l mleka)
  • 500 ml mleka
  • 3 łyżki cukru
  • 400 g serka homogenizowanego
  • ok. 20 dużych truskawek pokrojonych w cienkie plasterki
  • 1 galaretka truskawkowa (przygotowujemy wg instrukcji na opakowaniu, ja dałam mniej wody ok. 400 ml)
Budyń gotujemy według instrukcji na opakowaniu, jednak ze zmniejszonej ilości mleka (500 ml zamiast 750), odstawiamy do całkowitego wystudzenia. 
Przygotowujemy galaretkę wg instrukcji na opakowaniu, także odstawiamy do wystudzenia. Serek ubijamy, dodajemy cały budyń, miksujemy całość na wysokich obrotach, do powstania gładkiej masy. Krem wykładamy na schłodzony spód, układamy plasterki truskawek (powinny się lekko na siebie nakładać), delikatnie wylewamy lekko tężejącą galaretkę (nie powinna wylewać się poza wysokość ciasteczkowego boku, może być jej nawet ciut mniej) Wstawiamy do lodówki na ok. 2 - 3 h do całkowitego związania galaretki (lub na całą noc).

Smacznego! :)

5 czerwca 2016

Tarta truskawkowa z kremem lemon curd.

W końcu są! Nasze polskie, pyszne truskawki. Zerkają na nas ze straganów, sklepów, są na rogach ważniejszych ulic i na osiedlach. Truskawki opanowały miasta, miasteczka i wioski. Można jeść je do bólu i smakować kolejnych wypieków z ich udziałem :) !

Zatem próbujmy! Mam dziś dla Was przepis na tartę, oczywiście truskawkową z dodatkiem orzeźwiającego kremu cytrynowego na bazie lemon curd. Połączenie słodkich truskawek i lekko kwaskowego kremu okazało się strzałem w dziesiątkę. Dodatkowo jest to pozycja lekka, podawana po schłodzeniu, po prostu idealna na ciepłe dni, które teraz będą mam nadzieję codziennością. Gdyby jeszcze pieczony spód zastąpić spodem ciasteczkowym, nie będziecie musieli używać do jej przygotowania piekarnika i dodatkowo nagrzewać mieszkania ;)

Spróbujcie, jeśli jesteście fanami truskawek i lemon curd! ;)


Składniki (forma 20 cm):

Ciasto:
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 1/3 szklanki cukru pudru
  • 1 żółtko
  • 100 g twardego masła 
Kroimy masło na małe kawałki. Mąkę i cukier puder przesiewamy na blat. Robimy zagłębienie i dodajemy pokrojone w kostkę masło i żółtko. Siekamy składniki nożem, a następnie zaczynamy szybko zagniatać ciasto.
Gotowe ciasto wstawiamy do lodówki na ok. 30 - 40 min. Po schłodzeniu rozwałkowujemy na grubość około 5 mm. Wykładamy ciastem formę do tarty. Nakłuwamy widelcem. Pieczemy w piekarniku z termoobiegiem w temperaturze 170ºC ok. 20 minut (aż się zarumieni) - dobrze jest ciasto wyłożyć papierem do pieczenia i obciążyć fasolą lub specjalnymi kulkami żeby się nie wybrzuszyło. Studzimy na kratce. Przygotowujemy krem cytrynowy.

Krem cytrynowy z lemon curd:
  • ok. 200 g kremu lemon curd (użyłam domowego)
  • 250 g mascarpone
  • 75 g ubitej śmietanki kremówki 
+ truskawki do dekoracji

Lemon curd ucieramy z mascarpone na gładką, jednolitą masę. Następnie dodajemy ubitą śmietankę i delikatnie mieszamy szpatułką, aż składniki się połączą. Wykładamy krem na upieczony spód. Całość dekorujemy świeżymi truskawkami.

Smacznego! :)

21 maja 2016

Jogurt z chia, owocami i ciastkami zbożowymi.

Jeśli do tej pory tak jak ja "nie poznaliście się" z nasionami chia, to czas to nadrobić!

Jogurt z chia to chyba najprostsza, a zarazem ciekawa propozycja podania nasion. To idealny pomysł zarówno na śniadanie, deser i podwieczorek. Pasuje do każdej pory dnia i okazji. Nie jest tylko przekąską, jest pełnowartościowym, bardzoo sycącym daniem, bo takie są właśnie chia - dają nam poczucie sytości. Myślałam, że to nie może być prawda, ale jednak. Nasionkami wymieszanymi z jogurtem naprawdę można się najeść :)

Mogę powiedzieć, że nasiona chia rozgościły się w mojej kuchni i na pewno wyczaruję z ich pomocą jeszcze nie jeden zdrowy deser, czy śniadanie, zdecydowanie przekonały mnie do siebie. A sezon na letnie owoce dopiero się zaczyna i otwiera się przed nami największa "baza" słodkich pomysłów :))


Składniki (2 małe porcje lub jedna duża):
  • 6 łyżek nasion chia
  • 180 g jogurtu naturalnego
  • 4 ciastka zbożowe
  • 1 bardzo dojrzały banan
  • 4 słodkie truskawki + ew. do dekoracji
Nasiona wsypujemy do naczyń (po 3 łyżki do każdego), mieszamy z jogurtem naturalnym (ok. 4 łyżki na jedno naczynie). Odstawiamy na ok. 1 h, aż nasiona napęcznieją.
Po tym czasie blendujemy na gładki mus banana i truskawki. Kruszymy na warstwę chia i jogurtu jedno ciastko, polewamy musem bananowo - truskawkowym, kruszymy 2 - gie ciastko. Dekorujemy truskawką. Analogicznie postępujemy z drugą porcją. Podajemy od razu.

Smacznego! :)

19 maja 2016

Czekoladowo - waniliowy tort o zapachu bzu lilaka.

Choć nie tylko o zapachu, ale i smaku :) Tak, delikatnym, wyczuwalnym smaku bzu lilaka :) Zapytacie jak? A tak: za sprawą cukru perfumowanego bzem. 24 godziny i mamy pachnący, smakujący bzem słodki kryształ.

To tak tytułem wprowadzenia, a tymczasem witam się z Wami po chwilowej przerwie w nadawaniu. Przepisów do publikacji cała masa, a czasu brak. Uczelnia, praca, ślub za pasem i blog musiał zejść na drugi plan, choć na Instagramie dzieje się całkiem sporo i tam bardzo serdecznie Was zapraszam :)

Dziś postanowiłam podzielić się z Wami przepisem i inspiracją na dekorację majowego ciasta, prostego tortu do którego udekorowania wykorzystałam wspomniany wcześniej piękny, pachnący bez lilak.

Ciasto jest nieskomplikowane, można byłoby o nim powiedzieć "zwyczajne", bo to w zasadzie klasyczny tort czekoladowo - śmietankowy, wzbogacony delikatną nutą bzu. Efekt "wow" daje mu właśnie dekoracja. Chciałam pokazać Wam tym sposobem, że nawet najprostsze ciasto, czy tort za pomocą dekoracji można uczynić wyjątkowym, a w tym przypadku może zastąpić nam na stole nawet wazon z kwiatami. Ten tort umaił nam stół i dom :)

Mamy jeszcze bez, udekorujcie nim swoje weekendowe ciasta, będą naprawdę piękne! :)

P.S Wybaczcie mi brak zdjęcia wnętrza, było robione dla gości i niestety po wszystkim zabrakło mi już "materiału" ;)


Składniki (forma 20 cm):

Ciemny biszkopt rzucany:
  • 5 małych jajek lub 4 duże
  • 3/4 szklanki cukru
  • 2/3 szklanki mąki pszennej
  • 1/3 szklanki kakao
Białka oddzielamy od żółtek, ubijamy na sztywną pianę. Pod koniec ubijania stopniowo dodajemy cukier, dalej ubijając. Dodajemy po kolei żółtka, nadal ubijając. Mąkę i kakao mieszamy, przesiewamy i delikatnie dodajemy do ciasta.
Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia. Wykładamy ciasto. Pieczemy w temperaturze 160 - 170ºC około 30 - 40 minut (lub dłużej, do tzw. suchego patyczka).
Gorące ciasto wyjmujemy z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuszczamy je (w formie) na podłogę. Odstawiamy do uchylonego piekarnika do ostygnięcia. Całkowicie studzimy. Przekrawamy na 3 blaty.
Nasączamy ponczem (u mnie 1/2 szklanki gorącej wody + 3 łyżki cukru).

Krem śmietanowy z cukrem bzowym:
  • 100 ml śmietany kremówki
  • 3 łyżki cukru z bzem lilakiem (100 g cukru mieszamy w słoiku z 5 łyżkami kwiatków bzu, zakręcamy, wstrząsami i trzymamy przez min. 24 h w lodówce)  
Ubijamy śmietankę z cukrem na sztywno. Wstawiamy do lodówki.
 
Krem czekoladowy:
  • 300 ml śmietany 30/36%
  • 150 g czekolady 70%
  • 25 ml mleka
Czekoladę rozpuszczamy z mlekiem w kąpieli wodnej. Odstawiamy na czas ubijania śmietanki do przestudzenia.
Ubijamy śmietankę na sztywno. Do śmietany dodajemy stopniowo czekoladę, delikatnie mieszając. Przekładamy blaty kremem. Na trzeci blat oraz boki wykładamy krem śmietanowo - bzowy, dekorujemy kwiatami bzu lilaka
Można podawać od razu, jednak dobrze żeby tort schłodził się przez kilka godzin w lodówce.

Smacznego! :)

7 maja 2016

Prosty tort z rabarbarem.

Początek maja to mój ulubiony czas, dlaczego? Bo w w warzywniakach zaczyna się okres, kiedy pojawiają się pierwsze, polskie owoce i warzywa, czyli tak zwane nowalijki :)

Mogę ugotować sobie krem ze szparagów, bigos z młodej kapusty, czy wreszcie ciasto z tak bardzo wyczekiwanym rabarbarem :) Rabarbar to zdecydowanie moje ulubione warzywo, z którym najbardziej smakuje mi ciasto drożdżowe, ale początek tego sezonu rabarbarowego na blogu postanowiłam uczcić prostym, pysznym tortem w stylu naked (czyli najbliższemu mojemu kulinarnemu sercu :)).

Tort jest lekki, delikatnie kwaskowy, idealny na rodzinne spotkanie przy kawie, nawet tak po prostu, bez okazji.  Ja lubię czasem zrobić taki prosty tort, ładnie go udekorować i podać najbliższym zamiast np. tradycyjnej szarlotki i trochę ich zaskoczyć, bo warto celebrować wspólne chwile z pięknymi daniami, czy wypiekami :)

Spróbujcie ;)


Składniki (śr. 18 - 20 cm):

Biszkopt:
  • 4 duże jajka lub 5 małych
  • 3/4 szklanki cukru
  • 3/4 szklanki mąki pszennej
  • 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej
Białka oddzielamy od żółtek, ubijamy na sztywną pianę. Pod koniec ubijania stopniowo dodajemy cukier, dalej ubijając. Dodajemy po kolei żółtka, nadal ubijając. Mąki mieszamy, przesiewamy i delikatnie dodajemy do ciasta.
Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia. Wykładamy ciasto. Pieczemy w temperaturze 160 - 170ºC około 30 - 40 minut (lub dłużej, do tzw. suchego patyczka).
Gorące ciasto wyjmujemy z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuszczamy je (w formie) na podłogę. Odstawiamy do uchylonego piekarnika do ostygnięcia. Całkowicie studzimy. Przekrawamy na 3 blaty.
Nasączamy wodą (1/2 szklanki) wymieszaną z cukrem (3 łyżki).

Mus rabarbarowy:
  • 3 średnie łodygi rabarbaru
  • 5 łyżek cukru
  • opcjonalnie 4 - 5 truskawek (dla koloru, jeśli nasz rabarbar nie jest dostatecznie różowy)
  • 1,5 łyżki żelatyny
  • 1/3 szklanki gorącej wody 
Rabarbar oczyszczamy, kroimy w plasterki. Wrzucamy do garnka, dodajemy cukier i gotujemy na małym ogniu, aż się rozpadnie (mogą zostać pojedyncze kawałki). Pod koniec gotowania można dodać truskawki dla uzyskania ładniejszego koloru. ZdeJmujemy z ognia, studzimy. 
Żelatynę rozpuszczamy w gorącej wodzie, dodajemy do przestudzonej masy rabarbarowej. Odstawiamy do stężenia (gdyby masa za wolno wiązała, można wstawić ją do lodówki).
Przekładamy blaty tortu masą rabarbarową i kremem mascarpone.

Krem mascarpone:
  • 250 ml śmietany kremówki
  • 125 g mascarpone
  • 2 łyżki cukru
Śmietanę ubijamy na sztywno z cukrem, pod koniec ubijania stopniowo dodajemy mascarpone. Gotowy krem przekładamy tort (wykładając go na warstwę musu) oraz bardzo małą część wykładamy na górę tortu.
Całość dekorujemy np. stokrotkami i gipsówką.

Smacznego! :)

1 maja 2016

Truskawkowe scones.

Witajcie w maju! To niesamowite jak ten czas leci, dopiero mieliśmy Wielkanoc, a to już Majówka! Czas odpoczynku (mniejszego lub większego :)) i pierwszych spotkań na świeżym powietrzu. Zaczynamy sezon piknikowo - grillowy, więc dziś propozycja właśnie w tym klimacie :) Mam dziś dla Was coś idealnego na weekend, czy na pierwszy, wiosenny piknik: scones z truskawkami.

Jeśli na nie spojrzeć wydaje się, że to drożdżówki, to samo wrażenie odnosi się, gdy się pieką, ponieważ po domu unosi się zapach podobny do ciasta drożdżowego (czyli taki, który powoduje, że kubki smakowe wariują :)). A w rzeczywistości to kruche "ciastka", które są miękkie w środku i chrupiące na zewnątrz, kuszące maślanym smakiem :))

Jest to świetna alternatywa dla tradycyjnych drożdżówek, kiedy nie ma się zbyt wiele czasu na ich przygotowanie. Dlaczego? Bo scones w tej formie to chyba najszybszy wypiek świata! Robimy kruszonkę, dodajemy mieszankę jajka i śmietanki, wrzucamy truskawki, mieszamy wszystko łyżką (!!!) i gotowe :) Pieczemy ok. 20 minut i po tym czasie mamy idealne śniadaniowe ciastka do kawy, czy też słodki, suchy prowiant na piknik :)

To jak, kto piecze? :))


Inspiracja: Wypieki Beaty

Składniki (8 trójkątów):
  • 115 g bardzo zimnego masła
  • 320 g mąki
  • 80 g cukru
  • 2,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki soli
  • 2 łyżeczki suchego, niemielonego maku
  • 120 ml kremówki
  • 1 duże jajko
  • 1 małe opakowanie cukru waniliowego
  • 150 g pokrojonych truskawek
+ mleko do posmarowania, brązowy cukier do posypania, ew. cukier puder do dekoracji
Mieszamy w misce suche składniki. Masło kroimy w kostk, dodajemt do suchych składnikôw i robimy sypką kruszonkę. Mieszamy razem jajko i śmietanę kremówkę. Dodajemy mokre składniki do kruszonki i mieszamy łyżką (krótko, tylko do połączenia składników). Didajemy delikatnie truskawki. Dno dużej blachy wykładamy papierem do pieczenia, wykładamy na nią ciasto formując okrągły placek. Ostrym nożem, albo radełkiem kroimy go na osiem trójkątów. Smarujemy trójkąty mlekiem i posypujemy lekko brązowym cukrem.
Pieczemy scones w 200 stopniach przez około 5 min, następnie 20 min w 180, aż będą rumiane. Po upieczeniu lekko studzimy na kratce. Przed podaniem posypujemy cukrem pudrem.


Smacznego! :)

24 kwietnia 2016

Biszkoptowe babeczki fiołkowe.

Mamy niedzielę, a jeśli niedziela to i ciasto. Ten dzień tygodnia przynajmniej u nas, to dzień, kiedy na stole musi pojawić się jakiś wypiek, na ukoronowanie całego, mijającego tygodnia.

Dlatego też na tę ostatnią niedzielę kwietnia, mam dla Was prawdziwie wiosenne, niedzielne babeczki z fiołkami :)

To nie takie klasyczne muffiny, które wymieszamy łyżką, a lekkie, puchate babeczki biszkoptowe, pokryte kleksem obłędnego, fiołkowego kremu. Połączenie proste, ale uwierzcie - przepyszne :)

Wiem, że gdzieniegdzie można odnaleźć jeszcze te apetyczne, pachnące kwiatki, więc może warto spróbować zrobić je do niedzielnej kawy? :))


Składniki (ok. 10 dużych babeczek):

Ciasto:
  • 4 jajka
  • 100 g cukru 
  • 2 łyżki cukru waniliowego
  • 1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
  • 1 jasny budyń w proszku (bez cukru)
  • 1/3  szklanki mąki tortowej
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
Białka oddzielamy od żółtek, ubijamy na sztywną pianę. Pod koniec ubijania stopniowo dodajemy cukry, dalej ubijając. Dodajemy po kolei żółtka, nadal ubijając. Mąki mieszamy z proszkiem budyniowym i proszkiem do pieczenia, przesiewamy i delikatnie dodajemy do ciasta. Ciastem napełniamy foremki do muffinek do ok. 3/4 wysokości papilotek i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180°C, pieczemy ok. 15 minut. Studzimy na kratce. Przygotowujemy krem.

Krem: 
  • 200 ml śmietany kremówki
  • 50 g serka mascarpone
  • 2 łyżki cukru
  • 3 łyżki płatków fiołków (+ do dekoracji)
Śmietanę ubijamy na sztywno z cukrem, pod koniec ubijania stopniowo dodajemy  mascarpone i płatki fiołków. Gotowy krem wykładamy łyżką na babeczki (tworząc nierówne kleksy), posypujemy fiołkami.

Smacznego! :) 

 

20 kwietnia 2016

Sernik fiołkowy.

Odkąd prowadzę bloga, wiosna oprócz obchodzenia Świąt Wielkanocnych kojarzy mi się jeszcze z jednym faktem: kwitną fiołki! :)

To już moja trzecia blogowa wiosna z fiołkami i kolejny fioletowy przepis :) Dziś mam dla Was sernik. Okazuje się, że sernik może pachnieć nie tylko serem, ale i kwiatami, mało tego zapach kwiatów może go zdominować! Fiołki były zarówno w środku, ale moim motywem przewodnim były oczywiście te, które miały znaleźć się na wierzchu. Początkowo chciałam po prostu pokryć mój sernik lukrem, ale później stwierdziłam, że ciekawszym połączeniem będzie ubita, słodka śmietanka i mogę powiedzieć Wam, że to był dobry wybór. Sernik był lekki jak piórko, a do tego obłędnie pachniał i smakował! :)

Wiem, że sezon na fiołki w tym roku nieubłaganie dobiega końca, ale może jeszcze je znajdziecie, napełnicie choć mały słoiczek i zdążycie wypróbować ten przepis :) Polecam :)


Składniki (forma 20 cm):

Masa serowa:
  • 500 g sera (użyłam wiaderkowego)
  • 4 jajka
  • 3/4 szklanki cukru
  • 2 łyżki proszku budyniowego (jasnego)
  • 2 łyżki płatków fiołków
Jajka ucieramy z cukrem na puszystą masę. Stopniowo dodajemy ser, a następnie budyń i fiołki. Wylewamy masę uprzednio wyłożony papierem do pieczenia spód i pieczemy ok. 1 h w piekarniku nagrzanym do 160 stopni. Studzimy w uchylonym piekarniku, a następnie na kratce (najlepiej przez całą noc).

Krem śmietanowy:
  • 100 ml śmietany kremówki
  • 2 łyżki cukru
  • ew. 1 łyżeczka mascarpone (krem będzie się lepiej trzymał)
+ fiołki do dekoracji  

Śmietankę ubijamy na sztywno z dodatkiem cukru i ew mascarpone. Wykładamy na wystudzony sernik. Posypujemy obficie fiołkami.

Smacznego! :)  

 

14 kwietnia 2016

Krentenbollen - holenderskie drożdżowe bułeczki z rodzynkami.

O tym, że uwielbiam wszystko co drożdżowe, wiadomo nie od dziś, a zużycie kosteczki drożdży w czasie przydatności do spożycia to dla mnie nie problem :)

Wszystkie ślimaczki, warkoczyki i bułeczki śmieją się do mnie wesoło i mówią "upiecz mnie", a ja nie mogę się im oprzeć, bo po prostu lubię jak po domu unosi się zapach pieczonego, drożdżowego ciasta :)

Tak było również z holenderskimi bułeczkami naszpikowanymi rodzynkami, znalezionymi na blogu Liski. Upieczenie ich to był strzał w dziesiątkę. Jeśli chcecie, żeby i po Waszym mieszkaniu w sobotni poranek pachniało skórką pomarańczową i cytrynową połączoną z ciastem drożdżowym, a później zajadać ten "zapach" w postaci ciepłej bułeczki z domowym dżemem to koniecznie musicie je zrobić i wpisać sobie na listę rzeczy do zrobienia w weekend :))


Składniki (6 bułeczek):
  • 125 g mleka
  • 1/2 łyżki cukru
  • skórka starta z 1/2 cytryny
  • skórka starta z 1/2 pomarańczy
  • 200 g mąki pszennej
  • 4 g świeżych drożdży
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 20 g rozpuszczonego, przestudzonego masła
  • 200 g rodzynków (ja użyłam rodzynek i suszonej żurawiny w proporcji 50:50) namoczonych najlepiej przez noc w wodzie (lub alkoholu) i odsączonych na sicie - ja moczyłam ok. 1 h
+ do posmarowania: 1 jajko wymieszane z 1 łyżeczką cukru i szczyptą soli

Mleko wlać do garnuszka, dodać cukier, skórką cytrynową i pomarańczową i doprowadzić do wrzenia, następnie ostudzić. Rozpuścić w mleku drożdże. Mąkę wymieszać z mlekiem z drożdżami, solą i masłem. Wyrobić gładkie ciasto, następnie połączyć je z rodzynkami (nie miksować – bakalie trzeba delikatnie i równomiernie rozprowadzić w cieście). Przełożyć do miski, przykryć folią spożywczą i odstawić do wyrastania na 1-2 h, aż podwoi objętość.Z wyrośniętego ciasta uformować 12 okrągłych bułek, które układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, zostawiając między nimi 3-4 cm odstępy. Przykryć ściereczką i odstawić do wyrastania na ok. 30 minut. Piekarnik rozgrzać do 200 stopni.Wyrośnięte bułeczki delikatnie spłaszczyć dłonią, by miały ok. 3 cm wysokość. Posmarować jajkiem i wstawić do piekarnika na ok. 12-15 minut.Ostudzić na kuchennej kratce.

Smacznego! :)

8 kwietnia 2016

Tarta waniliowa z jabłkami.

Święta, święta i po świętach, aż ciężko uwierzyć, że od Wielkanocy minęły już prawie dwa tygodnie. Myślę, że w tym czasie odpoczęliście od słodkości i że być może macie już ochotę na jakieś proste ciasto na nadchodzący weekend :) Ja osobiście miałam chęć już szybciej, po prostu było mi tak jakoś smutno bez domowego wypieku (to chyba już jakieś uzależnienie.. ;))

A zatem jeśli są tu jacyś podobni do mnie "wypiekoholicy" (:)), chętni na pyszne, nieskomplikowane ciasto do kawy to dobrze trafiliście :) Bo mam dziś dla Was przepis na najlepszą tartę z jabłkami i kremem waniliowym jaką jadłam. Delikatne kruche ciasto i jeszcze delikatniejszy krem waniliowy na bazie jogurtu naturalnego, a wszystko zwieńczają jabłka. Ciasto po prostu rozpływa się w ustach. A żeby jeszcze bardziej zachęcić Was do upieczenia tej tarty, powiem, że najdłuższą czynnością przy typ wypieku jest przygotowanie ciasta kruchego, później jest już "z górki", bo krem waniliowy, który jest "kropką nad i" tej tarty zrobicie dosłownie w 2 minuty! :)

To co, u kogo tarta będzie w weekend dodatkiem do popołudniowej kawy? :)


Składniki (śr. ok. 20 cm):

Ciasto:
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 1/3 szklanki cukru pudru
  • 1 żółtko
  • 100 g twardego masła 
Kroimy masło na małe kawałki. Mąkę i cukier puder przesiewamy na blat. Robimy zagłębienie i dodajemy pokrojone w kostkę masło i żółtko. Siekamy składniki nożem, a następnie zaczynamy szybko zagniatać ciasto.
Gotowe ciasto wstawiamy do lodówki na ok. 30 - 40 min. Po schłodzeniu rozwałkowujemy na grubość około 5 mm. Wykładamy ciastem formę do tarty. Nakłuwamy widelcem. Pieczemy w piekarniku z termoobiegiem w temperaturze 170ºC ok. 20 minut (aż się zarumieni) - dobrze jest ciasto wyłożyć papierem do pieczenia i obciążyć fasolą lub specjalnymi kulkami żeby się nie wybrzuszyło. Studzimy na kratce. Przygotowujemy krem waniliowy.

Krem waniliowy:
  • 2 jajka
  • 100 g cukru pudru
  • 20 g mąki pszennej
  • 180 g jogurtu naturalnego  
  • ziarenka wydrążone z 1 laski wanilii
+ 2 jabłka pokrojone w plasterki
  
Wszystkie składniki mieszamy w misce na jednolitą masę. Jabłka układamy na podpieczonym spodzie. Krem wylewamy na jabłka. Pieczemy ok. 45 minut w temp. 180 stopni. Studzimy na kratce najlepiej przez całą noc. Posypujemy cukrem pudrem.

Smacznego! :)

26 marca 2016

Ciastka marcepanowe. Wesołego Alleluja!

Przygotowania dobiegły końca. Przynajmniej tu na blogu, bo przede mną jeszcze te właściwe, zaraz zaszywam się w kuchni i będę piekła nasze ulubione, wielkanocne ciasta, a Was zostawiam z ostatnim, prostym przepisem: zajączkowymi, marcepanowymi ciastkami "na Zajączka" :) Proste i pyszne, przypominające w smaku klasyczne herbatniki typu petit beurre, znajdą chętnych zjadaczy zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych :)

A jako że to ostatni przedświąteczny wpis chciałabym złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia zdrowych, radosnych i pogodnych Świąt Wielkanocnych, spędzonych w gronie najbliższych oraz oczywiście smakowitych wypieków! :)


Składniki:
  • 250g mąki pszennej
  • 50g cukru pudru
  • 1 żółtko
  • 150g masła
  • 100g masy marcepanowej 
Ze wszystkich składników czyli mąki, cukru pudru, żółtka, masła i masy marcepanowej zagniatamy gładkie ciasto, które owijamy folią i wkładamy  do lodówki na 60 minut.
Schłodzone ciasto rozwałkowujemy na grubość około 4 mm i dowolną foremką wycinamy ciasteczka (u mnie zajączki), które przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia.
Pieczemy około 12 - 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180˚C (brzegi ciasteczek powinny się delikatnie zarumienić).

Studzimy na kratce.

Smacznego! :)

22 marca 2016

Zielony sernik z herbatą macha.

Nie ma Wielkanocy bez babki, ale co to za ważne Święta bez sernika?! Na polskim stole sernik po prostu być musi! Chyba większość z Was się ze mną zgodzi ;)

Choć dziś mam dla Was przepis na sernik bardzo nietradycyjny. Ogólnie w tym roku pokazuję Wam wypieki nie koniecznie jednoznacznie kojarzące się z Wielkanocą, ale mimo to wpisujących się w ich klimat. Tym razem jest to zielony, wiosenny sernik z zieloną herbatą. Zielony kolor nadaje mu oczywiście herbata (matcha, w sproszkowanej wersji). Myślę, że zaskoczycie tym kolorem i smakiem babcię, ciocię i pewnie mamę, bo herbata matcha raczej nie jest im znana :)

Sernik jest bardzo lekki, ale zarazem kremowy, z wyczuwalną nutą herbacianą. Wzbogacony jest warstwą kwaśnej śmietany, znanej z sernika nowojorskiego. Można go udekorować kwiatami lub słodkimi jajeczkami, żeby był jeszcze bardziej wiosenno - świąteczny :)

Myślę, że taki zielony sernik to ciekawa alternatywa dla tradycji, ponieważ tutaj ciasto może pełnić dodatkowo funkcję wiosennej dekoracji stołu :) No i oczywiście być elementem zaskoczenia, bo o ile z zewnątrz wygląda dość klasycznie, to w środku skrywa prawdziwą niespodziankę :)


Inspiracja: Pora coś zjeść

Składniki (forma 20 cm):

  • 500 g sera (użyłam wiaderkowego)
  • 4 jajka
  • 80 g cukru
  • 2 łyżeczki herbaty matcha
  • 75 g rozpuszczonego, przestudzonego masła
  • 2,5 łyżki proszku budyniowego (śmietankowego)
+ 330 g śmietany 18% wymieszanej z 3 łyżkami cukru


Jajka, cukier, herbatę, budyń i masło ubijamy na puszystą, gęstą masę. Następnie stopniowo dodajemy ser. Gotową masę wykładamy na tortownicę wyłożoną papierem do pieczenia.
Pieczemy ok. 1h w temp. 160 stopni. Następnie wyjmujemy sernik, zwiększamy temp. do 200 stopni. Na sernik wykładamy śmietanę wymieszaną z cukrem, dopiekamy jeszcze przez ok. 15 min.
Studzimy na kratce przez kilka godzin lub całą noc.
Przed podaniem posypujemy delikatnie cukrem pudren i dekorujemy np. jajeczkami.

Smacznego! :)

18 marca 2016

Babka z advocatem (ajerkoniakowa).

Pisałam tu już przy okazji ubiegłych, "blogowych" Wielkanocy, że w naszym domu w te święta nie może zabraknąć na stole babki. Za to nigdy nie było u nas tradycji wypiekania mazurków.

Zatem roku gości jakaś nowość, albo "odświeżamy" stare, znane smaki, żeby nie popaść w słodką rutynę :) I tak tym razem wracam z przyjemnością do babki z advocatem, z którą "poznałam się" już dwa lata temu, kiedy na swoim blogu zamieściła ją Beata z Magazynu Kuchennego. Zauroczyła mnie wtedy absolutnie, zrobiłam ją na Święta i posmakowała tak bardzo, że już ze względu na sam zapach "rzuciła się" na nią cała rodzina :)

Dlaczego? Bo jest to pyszna, puszysta babka, o fajnym posmaku i zapachu likieru jajecznego, który przy okazji dodaje jej też pięknego, słonecznego koloru :) Wtedy nie doczekała się zdjęć, a że była tak dobra, to postanowiłam zrobić ją ponownie i podzielić się z Wami przepisem :) Zatem jeśli jeszcze nie wybraliście baby na wielkanocny stół, to bardzo polecam, na pewno się nie zawiedziecie :))


Składniki:
  • 2 duże jajka
  • 110 g drobnego cukru
  • 110 g oleju
  • 125 ml ajerkoniaku/advocatu (likieru jajecznego)
  • pół łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 50 g mąki pszennej
  • 60 g mąki ziemniaczanej
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
Formę na babkę obficie smarujemy masłem i wysypujemy delikatnie maką.
Jajka ubijamy z cukrem przez kilka minut, do białości, na puszystą masę. Następnie powoli, cienkim strużkiem dodajemy olej, dalej ubijając. W ten sam sposób dodajemy advocat oraz ekstrakt waniliowy – powinien wyjść kremowy kogel mogel. Obie mąki przesiewamy z proszkiem do pieczenia, dodajemy do masy jajecznej razem ze szczyptą soli i delikatnie mieszamy.
Ciasto wlewamy do formy, nie powinno sięgać wyżej niż do 2/3 wysokości i wstawiamy do nagrzanego do 170 stopni piekarnika. Pieczemy ok. 45 - 50 minut, do suchego patyczka. 
Babkę studzimy w formie. Gdy będzie letnia, wykładamy na kratkę. Zimną polewamy lukrem advocatowym lub posypujemy cukrem pudrem.

Smacznego! :)

Lukier z advocatem:

  • 3 łyżki cukru pudru
  • 2 i 1/2 łyżeczki likieru jajecznego
Cukier puder wlmieszamy z likierem, odstawiamy na 10 minut, następnie dekorujemy nim wierzch babki.
Gdyby lukier był za gęsty, dodajemy więcej likieru (zaczynamy od 1/4 łyżeczki); jeśli wyjdzie za rzadki, dodajemy trochę cukru pudru.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...