23 grudnia 2015

Ciastka "orzeszki" (z patelni). Wesołych Świąt!

Nie wiem kiedy zleciał ten przedświąteczny czas i mam dziś już 23 grudzień. Dopiero przecież pokazywałam Wam tutaj pierwszy świąteczny przepis, a tu pisze się już ostatni..

Pewnie wszystko macie już zaplanowane, pierniczki polukrowane, wyliczyliście pewnie też ile trzeba zrobić makowej masy żeby wystarczyło na wszystkie makowce i zastanawiacie się czy sernik zrobić w okrągłej, czy prostokątnej formie :) Ja przechodzę przez to samo ;) Ale pomyślałam, że na dzień przed Wigilią warto przypomnieć Wam jeszcze jeden kultowy niegdyś przepis, który być może spontanicznie wykorzystacie w swoich domach, mowa oczywiście o orzeszkach z patelni! :)

Być może ktoś z Was na widok tego przepisu przypomni sobie, że ma schowaną gdzieś w szafie "patelnię do orzeszków", postanowi ją "odkurzyć" i zrobi ciastka znane z dzieciństwa :) Nie ma chyba nic lepszego niż takie "wielkie powroty" dobrze znanych kiedyś smakołyków, a szczególnie w tak ważnym czasie, gdzie można podzielić się nimi z najbliższymi :) I choć może ich robienie jest nieco czasochłonne, to myślę, że dla tego smaku po prostu warto :) Spróbujcie, zachęcam ;)

Jednak przepis przepisem, ale czas też na życzenia, bo to moja ostatnia okazja, żeby Wam je złożyć:

Moi drodzy, z mojej pełnej szczęścia kuchni ślę Wam życzenia wspaniałych, pełnych rodzinnego ciepła Świąt Bożego Narodzenia, wspaniałości na stołach, ale jak najmniej zabiegania :) Kochani dużo uśmiechu i spokoju! Wesołych Świąt! :)


Składniki (na ok. 60 sztuk po złożeniu):

Ciasto:
  • 200 g masła
  • 3 szklanki mąki
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • 2 jajka
Z podanych składników zagniatamy gładkie ciasto. Zawijamy w folię i wkładamy na ok. 30 minut do lodówki. Następnie formujemy małe kulki (sporo mniejsze od otworów w patelni) i smażymy na mocno rozgrzanej orzeszkowej patelni na złoty kolor z każdej strony. Studzimy, przygotowujemy nadzienie.

Nadzienie:
  • 65 g masła
  • 65 g wody
  • 1/3 szklanki cukru
  • 1 łyżka kakao
  • 1 i 1/3 szklanki mleka w proszku
Masło, wodę, cukier i kakao zagotowujemy. Odstawiamy do całkowitego wystudzenia. Do zimnej mieszanki wsypujemy mleko, energicznie mieszamy, odstawiamy na parę minut, aż masa zgęstnieje. Nadziewamy skorupki, sklejamy. Odkładamy, aż dobrze zwiążą.

Smacznego! :)

20 grudnia 2015

Orzechowiec.

Święta, to często okres, w którym wraca się do zapomnianych przepisów, dobrze znanych i lubianych przed laty. Ot tak nagle w głowie zapala się lampka i przypominamy sobie: "jakie to ciasto było dobre, jak piekła je babcia na Boże Narodzenie, może ja też w tym roku je zrobię?"

Tak też ja wpadłam na pomysł żeby przypomnieć sobie smak kultowego "orzechowca" mojej babci, który był (i jest) jej "hitowym" wypiekiem. Odtworzyłam na tyle na ile pamiętałam i wyszło świetnie, co wiem z opinii domowników, bo jak wiadomo, zawsze smakuje lepiej jak ktoś inny zrobi dane danie, czy wypiek, bo gdy robi się to samodzielnie to nigdy nie jest się w pełni zadowolonym i w tym smaku czegoś brakuje (takie "wymysły" twórców, przynajmniej ja tak mam ;))

Orzechowiec to ciasto, które, gdy upieczemy je w okrągłej formie, może spokojnie zastąpić świąteczny tort. Jest bogate i dostojne. Powidła śliwkowe w wersji świątecznej, beza, dużo włoskich orzechów, krem budyniowy i czekolada, to takie bogactwo smaków ukryte w jednym wypieku, które powinno zachwycić chyba każdego :)

Jeśli zatem Wasze świąteczne menu nie jest jeszcze zamknięte, polecam, śmiało możecie do niego dołączyć orzechowca! :)


Składniki (tortownica ok. 20 cm):

Kruche ciasto:

  • 240 g mąki pszennej
  • 1/3  łyżeczki proszku do pieczenia
  • 35 g cukru pudru
  • 90 g masła lub margaryny
  • 3 żółtek 
Wszystkie składniki wyrobić. Powstałe ciasto zagnieść w kulę i podzielić na pół.

Beza:

  • 3 białek
  • 130 g cukru
  • 1/3 łyżki mąki ziemniaczanej
Białka ubić na sztywną pianę. Następnie dodawać stopniowo (to bardzo ważne) i małymi partiami cukier. Na koniec dodać mąkę, delikatnie wymieszać.

+ 1 słoiczek dżemu z czarnej porzeczki lub w wersji świątecznej powideł śliwkowych (450 g), 70 g pokrojonych orzechów włoskich
  
Formę wyłożyć papierem do pieczenia. Jedną część ciasta wyłożyć na spód. Na nim posmarować połowę dżemu, a następnie wyłożyć połowę masy bezowej. Na masę bezową wysypać połowę posiekanych orzechów włoskich. Piec w temperaturze 175ºC przez około 40 minut. Identycznie postąpić z drugą częścią ciasta. Można obydwa placki piec razem w piekarniku (w termoobiegu) lub jeden po drugim (jeśli nie mamy dwóch takich samych form); wtedy najlepiej drugą drugą bezę przygotować bezpośrednio przed pieczeniem. Placki ostudzić.

Krem budyniowy:

  • 375 ml mleka
  • 1,5 łyżki mąki pszennej
  • 1,5 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 2 żółtka
  • 1,5 łyżki cukru
  • 16 g cukru waniliowego
  • 125 g masła
  • kilka kropel ekstraktu waniliowego
Połowę mleka zagotować z cukrami. Drugą zmiksować z żółtkami i mąkami, dodać do gotującego się mleka, zagotować. Ostudzić, przykrywając folią spożywczą.
Miękkie masło utrzeć na puch (można mikserem), stopniowo dodawać ostudzony budyń, cały czas ucierając (miksując). Dodać ekstrakt waniliowy i zmiksować.
Gotowe, ostudzone placki przełożyć masą kremową. Schłodzić przez minimum 3 godziny w lodówce.


Smacznego :)

17 grudnia 2015

Tort piernikowo - karmelowy ze śliwkową nutą.

Dziś chcę pokazać Wam tort z listy "must have" blogerki kulinarnej, czyli tort do którego zapałałam miłością od pierwszego wejrzenia i musiałam zrobić, bo inaczej nie mogłabym spać przez niego po nocach.. :))

A mowa o torcie, który zobaczyłam na okładce brytyjskiego wydania BBC Good Food. Można powiedzieć, że na jego widok "zaświeciły mi się oczy", tak jak świecą się kobietom na widok wyjątkowej torebki, zobaczonej w sklepowej witrynie :) Tak, to taki sam rodzaj zauroczenia :)

Ktoś mógłby powiedzieć, że to tylko tort udekorowany pierniczkami, ale dla mnie aż. Miał taki urok, biło od niego takie świąteczne ciepło, że po prostu musiałam mieć na swoim stole, przed swoim obiektywem moją wersję tego piernikowego tortu.

Zrobienie tego wypieku wymagało trochę czasu, poświęcenia i cierpliwości, ale warto było, bo patrząc na niego, stojącego w naszym domu, oczy zaświeciły mi się jeszcze bardziej - z dumy i radości, że się udało :)

Ale jeszcze bardziej cieszył fakt, że nie tylko wyglądało, ale i smakowało. Nie korzystałam z przepisu zamieszczonego w gazecie, bo postanowiłam, że "środek" będzie w 100% mój. I zrobiłam kolejny bardzo świąteczny tort, pachnący karmelową czekoladą i piernikiem, smakujący przyprawą korzenną i wędzoną śliwką. Spróbujcie, nie zawiedziecie się :)


Składniki (forma 20 cm):

Piernik (składniki powinny mieć temp. pokojową):
  • 100 g miodu
  • 125 g cukru
  • 100 g masła
  • 1/2 szklanki ciepłego mleka
  • 1 łyżka kakao
  • 2 czubate łyżki przyprawy do piernika
  • 2 jajka (żółtka i białka osobno)
  • 250 g mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 10 - 12 sztuk wędzonych śliwek (drobno pokrojonych)
W rondelku rozpuszczamy miód i cukier, kiedy całość się rozpuści dodajemy mleko. Następnie dodajemy masło, kakao oraz przyprawę do piernika. Podgrzewamy na małym ogniu do otrzymania gładkiej konsystencji. Zdejmujemy, odstawiamy do wystygnięcia.
Do wystudzonej masy dodajemy po jednym żółtku miksując na średnich obrotach, następnie stopniowo dodajemy mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i sodą. Na koniec dodajemy śliwki.
Ubijamy pianę z białek ze szczyptą soli, delikatnie dodajemy do masy piernikowej, mieszamy.
Całość przekładamy do wytłuszczonej i wyłożonej papierem do pieczenia keksówki.
Pieczmy ok. 50 minut w 170 stopniach (z termoobiegiem). Wyjmujemy ciasto z piekarnika i studzimy na kratce przez ok. 15 min w formie, następnie bez. Przekrawamy piernik na trzy blaty, każdy nasączamy wodą wymieszaną z cukrem i ew. odrobiną alkoholu. Przekładamy kremem.

Krem karmelowy (przygotowujemy dzień wcześniej): 
  • 500 g śmietany kremówki
  • 250 g serka mascarpone
  • 200 g czekolady karmelowej
+ ok. 7 łyżek powideł śliwkowych
Połamaną czekoladę wrzucamy do rondelka, zalewamy śmietaną i podgrzewamy na małym ogniu aż czekolada się rozpuści - nie gotujemy! (jeśli nie rozpuści się całkowicie to przecieramy ją przez sito). Studzimy mieszankę w chłodnym miejscu, następnie wkładamy na kilka godzin do lodówki (musi być dobrze schłodzona - można włożyć na całą noc). Zimną, czekoladową śmietankę ubijamy na sztywno, pod koniec ubijania dodajemy stopniowo mascarpone. Każdy blat piernika smarujemy 1,5 łyżki powideł, a następnie przekładamy piernikowe blaty kremem, wykładamy krem też na boki i wierzch tortu, wyrównujemy. Dekorujemy pierniczkami według uznania (robiłam z przepisu na szybkie pierniczki, dekorowane lukrem królewskim). Chłodzimy w lodówce.

Smacznego! :)



15 grudnia 2015

Świąteczny sernik tradycyjny.

W tym roku stawiam w Święta na tradycję i wybrałam dla nas sernik, który zawsze piecze moja babcia, czyli tradycyjny, bez "udziwnień". Tylko ser, skórki kandyzowane i rodzynki, ma być ciężki i pyszny, taki bardzo "na Święta".

Ale oczywiście zanim zrobię go na "ten dzień", musiałam na wszelki wypadek przetestować recepturę, a przy okazji podzielić się nią z Wami. Bo może akurat znajdzie się tu ktoś kto wpadł na taki sam pomysł jak ja i chce, żeby na jego stole także znalazł się właśnie taki tradycyjny sernik świąteczny :)

Zatem proszę, o to i on! :) Sernik o którym w zasadzie nie trzeba wiele pisać, wystarczy na niego spojrzeć i już wiadomo, że to wizytówka stołu, że to wypiek, który budzi wspomnienia. Ciężki ser, najlepiej mielony w domu, dużo skórek pomarańczowej i cytrynowej, wanilia i oczywiście niezastąpiony lukier na wierzchu - chyba nic więcej do szczęścia nie potrzeba.

Nazwałam ten sernik świątecznym nie bez powodu, bo choć teraz, w dobie, kiedy w sklepach mamy dosłownie wszystko i taki sernik możemy zrobić sobie o dowolnej porze roku, tak po prostu, "na niedzielę", to w Boże Narodzenie i tak będzie smakował inaczej, wyjątkowo, tak "świątecznie". I mam szczerą, mocą nadzieję, że już tak zostanie i nic, ani nikt nie zmieni nam smaku Świąt :)

Ciepłego wieczoru!


Składniki (podaję na standardową formę ok. 24 - 26 cm):

Spód (można zrobić bez):
  • 50 g masła
  • 50 g cukru
  • 150 g mąki
  • 2,5 g proszku do pieczenia
  • 1 jajko
Wszystkie składniki szybko zagniatamy. Wylepiamy ciastem spód formy uprzednio wyłożony papierem do pieczenia, nakłuwamy widelcem i podpiekamy w piecu nagrzanym do 180 stopni przez ok. 10 min (do lekkiego zarumienienia). Studzimy i przygotowujemy masę serową.

Masa serowa:
  • 1 kg sera (3 - krotnie mielonego lub wiaderkowego)
  • 200 g bardzo miękkiego masła
  • 250 g cukru
  • 4 duże jajka (żółtka i białka osobno)
  • 50 g kaszy manny
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • sól
  • po 2 łyżki skórki pomarańczowej i cytrynowej
  • 1/2 szklanki rodzynek (uprzednio sparzonych i odsączonych)
Masło ucieramy z cukrem do białości. Stopniowo dodajemy żółtka, a następnie ser. Do gotowej masy dodajemy kaszę i mąkę, dokładnie mieszamy, a na końcu skórki oraz rodzynki. Białka ubijamy na sztywno ze szczyptą soli, dodajemy delikatnie do masy serowej. Przekładamy masę na wcześniej podpieczony spód, całość pieczemy ok. 1 h w temp. 160 stopni. Studzimy na kratce, najlepiej przez całą noc. Przed podaniem lukrujemy i posypujemy skórkami kandyzowanymi.

Smacznego! :)

Lukier:
  • ok. 180 g cukru pudru
  • 4 - 5 łyżek gorącej wody
Ucieramy lukier w miseczce, aż będzie lekko spływał z łyżki i będzie lśniący. Gęstość regulujemy dodając puder (gdy jest za rzadki) lub wodę (gdy jest za gęsty).


13 grudnia 2015

Trufle orzechowe a'la Ferrero Rocher.

Myśleliście może o tym, żeby w tym roku zrobić komuś prezent własnoręcznie? Na przykład domową wersję znanych ze sklepowych półek i często bardzo lubianych orzechowych trufli Ferrero?

Jeśli twierdząco kiwacie w tej chwili głową, albo w tej chwili pomyśleliście, że to mógłby być dobry pomysł to przychodzę z pomocą!

Domowe trufle to zawsze ciekawa opcja prezentowa, są dość proste i szybkie w przygotowaniu, można powiedzieć, że ich trudność w stosunku do zrobienia jakiegokolwiek ciasta w skali 1 do 10, wynosi 1, gdzie najprostsze ciasto to coś koło 4, zatem sami widzicie, że po prostu nie mogą nie wyjść ;) No i nie potrzebny jest piekarnik - to może być dodatkowa zachęta :) W sumie do ich zrobienia musicie zarezerwować sobie jakąś godzinę, może półtorej, nie licząc czasu chłodzenia, ale czas oczekiwania można uprzyjemnić sobie choćby piciem kawy albo gorącej czekolady :) Ale najważniejszy jest oczywiście efekt finalny..

który zdecydowanie Was zaskoczy, bo smak orzechowych trufli, jest bardzo zbliżony do oryginału! Co prawda identyczne nie będą nigdy, bo nie jesteśmy w stanie odwzorować w 100% "kultowych" produktów, bo zawsze mają ten "magiczny składnik", ale satysfakcja zrobienia czegoś chociaż w 95% podobnego jest ogromna :)

Zatem jeśli chcecie zaskoczyć w tym roku swoich bliskich i podarować im Ferreo, ale nie te znane ze sklepu, to bardzo polecam :)

Udanej niedzieli!


Składniki (na ok. 30 sztuk):
  • 150 g wafelków orzechowych (bez polewy)
  • 300 g kremu orzechowego (najlepiej Nutelli, wtedy smak będzie najbliższy oryginałowi)
  • 200 g uprażonych orzechów laskowych (obranych ze skórek)
  • 200 g gorzkiej czekolady
Wafelki kruszymy i wrzucamy do miski, dodajemy dość drobno pokrojone orzechy (mogą zostać też większe kawałki) oraz krem orzechowy. Całość mieszamy do powstania zwartej masy i schładzamy w lodówce przez ok. godzinę. Po tym czasie formujemy ok. 30 kulek wielkości sporego orzecha włoskiego, układamy na tacy i schładzamy przez kolejną godzinę. W tym czasie rozpuszczamy czekoladę w kąpieli wodnej i studzimy, tak aby osiągnęła temperaturę pokojową (nie może być za ciepła, bo trufle będą się rozpuszczać).
Schłodzone trufle maczamy w czekoladzie (pomagamy sobie widelcem), odkładamy na kratkę i czekamy, aż czekolada zwiąże. Gotowe trufle przekładamy do papilotek. Przechowujemy w lodówce (najlepiej w szczelnie zamykanym pojemniku).

Smacznego! :)

9 grudnia 2015

Lebkuchen - niemieckie pierniczki.

Torty, tortami, serniki, sernikami, ale czas pomyśleć o pierniczkach! Bo w końcu co to za Święta bez tych małych, korzenno – miodowych pyszności?! Pierniczki muszą być upieczone, a najlepiej jeszcze w hurtowych ilościach, bo przynajmniej u nas chętnych na nie zdecydowanie nie brakuje :)

Pierniczki to bardzo wdzięczny wypiek, bo można wykorzystać go na wiele sposobów. Możemy podać je tak po prostu do świątecznej kawy, podarować komuś w prezencie, czy zwyczajnie zajadać podczas strojenia choinki, dobrze zatem mieć w puszce ukrytą choć jedną porcję :)

Dziś mam dla Was propozycję na pierniczki niezbyt strojne, bo oblane tylko tradycyjnym lukrem, ale za to bardzo bogate w iście świąteczne składniki. Mowa o chyba najbardziej popularnych, niemieckich piernikach, czyli lebkuchen. Są to mięciutkie pierniczki, wypełnione dużą ilością miodu, przyprawy korzennej i skórek: cytrynowej oraz pomarańczowej, zatem przypadną do gustu wszystkim wielbicielom puszystych pierniczków. A niedość, że mają świetny smak, to zapach unoszący się podczas ich pieczenia oraz jeszcze kilka godzin po, wprowadza do domu bardzo świąteczną atmosferę, dlatego nic, tylko piec! :)

P.S Pierniczki można upiec już teraz, ale także na kilka dni przed Wigilią, ponieważ nie trzeba oczekiwać kilku tygodni na ich zmięknięcie.


Przepis: Moje Wypieki

Składniki (na ok. 60 sztuk):
  • 500 g mąki pszennej
  • 170 g zmielonych migdałów lub mąki migdałowej
  • 3 łyżeczki przyprawy korzennej do piernika (użyłam specjalnej przyprawy do lebkuchen, którą kupiłam w Niemczech, niestety u nas takiej nie widziałam)
  • 2,5 łyżeczki zmielonego cynamonu
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 500 g płynnego miodu
  • 170 g masła
  • szklanka drobno posiekanej kandyzowanej skórki pomarańczowej i cytrynowej (po 1/2 szklanki każdej)

Suche składniki: mąkę, migdały, proszek, sodę, przyprawy mieszamy w misce. W garnuszku z grubym dnem umieszczamy masło i miód, podgrzewamy, mieszając, do roztopienia się masła. Zdejmujemy z palnika i lekko studzimy (mieszanka ma pozostać lekko ciepła).
Do suchych składników wlaway ciepłą masę maślano - miodową, dodajemy kandyzowane owoce i mieszamy (ja zrobiłam to mikserem), by nie było grudek. Ciasto powinno wyjść dość lepiące (nie dosypywać mąki). Przykrywamy je ściereczką i odstawiamy do całkowitego wystudzenia (zgęstnieje).

Po tym czasie z ciasta robimy kulki wielkości orzecha włoskiego (powinno wyjść około 60 sztuk). Układamy na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia w sporych odległościach od siebie (rosną). Każdą kulkę spłaszczamy trochę łyżką (jeśli ciasto będzie mocno się kleić, to łyżkę oraz dłonie warto maczać w wodzie).

Pieczemy w temperaturze 160ºC przez ok. 12 - 15 minut - trzeba obserwować cały czas pierniczki, żeby zbytnio się nie zarumieniły, ponieważ spowoduje to, że będą twarde. Lebkuchen wyciagnięte prosto z piekarnika będą miękkie, należy poczekać ok. 2 minuty, potem przenosimy je na kratkę do wystudzenia. Później ich wierzch kruszeje, by zmięknąć znów na drugi dzień, po pokryciu lukrem.


Składniki na lukier:

  • ok. 4 szklanki cukru pudru
  • kilka łyżek gorącej wody

Cukier puder wsypujemy do miseczki. Dolewamy gorącą wodę, łyżka po łyżce, mieszając i rozcierając grzbietem łyżki. Gdy lukier będzie lejący, ale nie za gęsty, maczać w nim pierniczki i odkładać na kratkę do całkowitego zastygnięcia lukru.

Smacznego! :)


7 grudnia 2015

Świąteczny tort makowy z kremem waniliowym (w masie cukrowej).

Myśleliście kiedyś o tym, żeby obok tradycyjnego sernika, czy makowca postawić na świątecznym stole tort? Oczywiście nie taki codzienny, czekoladowy, czy śmietanowo - owocowy, ale specjalny, wpisujący się idealnie w Boże Narodzenie.

Ja pomyślałam, że warto pokazać Wam w tym roku coś innego, coś czego jeszcze tu nie było, czyli świąteczny tort makowy, który przyozdobiłam masą cukrową w iście bożonarodzeniowym klimacie :) Przy okazji jest to także mój debiut na blogu z masą cukrową :) Mam zatem nadzieję, że z uwagi na ten fakt spojrzycie na mój tort mniej surowym okiem ;)

Jeśli chodzi o tort sam w sobie, to nie jest on zbyt czasochłonny, przygotowuje się go dość szybko i sprawnie, biszkopt, konfitura, prosty, smaczny krem i gotowe. Teoretycznie można byłoby go zostawić już nawet w tradycyjnej formie, czyli wykończonego tylko kremem, ale przecież nie o to chodzi ;) Są Święta, więc chcemy czegoś więcej, choć te więcej czasem może trochę przerażać i odstraszać, ale nie poddawajcie się! Tylko odrobinę może zniechęcić jedynie czas oczekiwania na finalny produkt, ponieważ tort wymaga trzykrotnego chłodzenia oraz "zabawa" z masą cukrową, ale z drugiej strony jak to się mówi, jeśli chcemy osiągnąć efekt "wow!", to musimy się trochę wykazać ;) Można też powiedzieć, że w natłoku przedświątecznych przygotowań kuchennych, ten tort to przyjemny przerywnik, co jakiś czas sobie o nim przypominamy i "doklejamy" kolejny element, żeby 24, czy 25 grudnia cieszyć się gotowym wyrobem i niektórym takie rozłożenie pracy w czasie pewnie będzie odpowiadało :)

Zatem jeśli chcecie zrobić w tym roku coś innego i zaskoczyć swoich gości, ten wypiek choć trochę wymagający, to zdecydowanie coś dla Was, bo to tort bardzo świąteczny, można też powiedzieć, że to taki makowiec w innej formie, zamknięty w pięknej, bożonarodzeniowej otoczce :)

Decyzja należy do Was, dobrego tygodnia!


Składniki (tort o śr. ok. 20 cm):

Biszkopt makowy:
  • 4 jajka
  • 60 g cukru
  • 80 g mąki pszennej
  • 20 g mąki ziemniaczanej
  • 25 g suchego maku
Białka oddzielamy od żółtek, ubijamy na sztywną pianę. Pod koniec ubijania stopniowo dodajemy cukier, dalej ubijając. Dodajemy po kolei żółtka, nadal ubijając. Mąki mieszamy, przesiewamy i delikatnie razem z makiem dodajemy do ciasta.
Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia. Wykładamy ciasto. Pieczemy w temperaturze 160 - 170ºC około 30 - 40 minut (lub dłużej, do tzw. suchego patyczka). Całkowicie studzimy. Przekrawamy na 3 blaty.
Nasączamy wodą wymieszaną z cukrem. Pierwszy blat umieszczamy w tortownicy (zamkniętej). 

Krem waniliowy:
  • 500 ml śmietany kremówki
  • 250 g mascarpone
  • 50 g cukru
  • 1 laska wanilii
+ "świąteczna" konfitura do przełożenia: pomarańczowa, śliwkowa lub żurawinowa (wybór pozostawiam Wam i gwarantuję, że z każdą z nich będzie smakował świetnie, ja postawiałam na pomarańczę)

Śmietanę ubijamy na sztywno z cukrem i wanilią, pod koniec ubijania stopniowo  mascarpone. Gotowy krem wykładamy na pierwszy blat makowy, uprzednio posmarowany niewielką ilością konfitury (wypełniamy kremem po brzegi), przykrywamy drugim blatem i postępujemy analogicznie. Zamykamy tort trzecim blatem, smarujemy górę tortu kremem. Wkładamy do zamrażarki najlepiej na całą noc.
Zmrożony tort wyciągamy z tortownicy (rozgrzewamy boki palnikiem lub suszarką do włosów, tak żeby łatwo wyszedł). Obkładamy go kremem maślanym*. Wstawiamy do lodówki na kilka godzin, żeby tort powoli się rozmrażał, a krem maślany stwardniał.

Dekoracja:
  • ok. 500 g białej masy cukrowej (użyłam kupnej)
  • po ok. 50 - 70 g czerwonej i zielonej masy cukrowej
  • czerwona wstążka  
Ostatnim krokiem jest przygotowanie dekoracji z masy cukrowej i obłożenie tortu masą. Trzeba pamiętać, żeby masy trzeba "rozmiękczyć" tak jak plastelinę, żeby dała się formować. Należy również mieć na uwadze fakt, że masa, której aktualnie nie używamy powinna być zawinięta w folię, żeby nie wysychała. Listki ostrokrzewu najprościej jest wyciąć za pomocą specjalnej wykrawaczki, ja niestety takiej nie posiadam, więc przygotowałam sobie szablon z papieru (odrysowany od obrazka ostrokrzewu w Internecie) i wycinałam listki w masie nożykiem :) Nieco czasochłonne, ale efekt prawie identyczny. U mnie wyszło 10 listków, czyli po 5 par, w zależności od wielkości listków może być potrzebnych więcej lub mniej, wszystko zależy od Was.
Miękką, białą masę cukrową rozwałkowujemy na blacie oprószonym cukrem pudrem (zapobiega to przywieraniu, tak samo postępujemy przy wycinaniu listków) na okrąg, który powinien mieć średnicę odpowiadającą sumie wymiarów obu boków oraz podstawy tortu (mierzymy: bok + bok+ góra). Schłodzony tort obkładamy delikatnie białą masą cukrową, wyrównujemy dociskając dłonią do boku, obcinamy nadmiar masy nożykiem (nie przejmujcie się ew. nierównościami, tort dekorujemy jeszcze wstążką). Na górę tortu przyklejamy listki ostrokrzewu (smarujemy je od spodu lekko wodą), a na koniec toczymy czerwone kuleczki i doklejamy do listków (także za pomocą wody). Gotowy tort przewiązujemy czerwoną wstążką i wstawiamy na kilka godzin do lodówki żeby całość dobrze związała.

Smacznego! :) 

Krem maślany*:
  • 200 g masła
  • 220 g cukru pudru
  • kilka kropel ekstraktu waniliowego
  • 2 łyżki mleka
Masło ucieramy z cukrem pudrem do białości (dodajemy cukier puder w trzech partiach). Na koniec dodajemy mleko i ekstrakt.
 

5 grudnia 2015

Proste cynamonowe ciasteczka (dla Św. Mikołaja).

Już dziś w nocy pewien Pan w czerwonym będzie sprawdzał czystość naszych butów, a potem zostawiał w nich prezenty, ale w międzyczasie chętnie też coś by przekąsił, bo przecież noc długa, a miejsc do odwiedzenia też jest sporo. Zadbajmy zatem o to, żeby nasz Mikołaj nie był w pracy głodny! :)

Jeśli nie jest Wam obojętny los Świętego, to macie jeszcze sporo czasu, żeby podwinąć rękawy i upiec dla niego coś pysznego, choćby najprostsze ciastka, które chcę dziś pokazać. Bo przecież każdy ma swojego Mikołaja, prawda? :) Nie tylko Ci najmłodsi :)

Ale przejdźmy w końcu do przepisu. Jest prosty i przyjemny. Wykonanie razem z upieczeniem zajmie Wam mniej niż dwie godziny, gdzie w tak zwanym międzyczasie zdążycie wypić ulubioną kawę ;) A ostatnie chwile, czyli pieczenie przyniosą najwięcej przyjemności, wyobraźcie sobie tylko ten zapach cynamonu unoszący się pod domu, naprawdę warto, nie tylko dla Świętego, ale także dla siebie, żeby wprowadzić w swoje progi ten cudowny, świąteczny klimat, bo teraz można robić to już  "bezkarnie" ;)

A na koniec, wracając do pierwszego akapitu - mam nadzieję, że ciastka cynamonowe, które przygotowałam Mikołajowi przypadną mu do gustu i nie zje tylko jednego, ale zabierze też kilka na drogę ;)

Udanej soboty!

P.S Gdybyście szukali jeszcze innej propozycji na ciastka dla Mikołaja, to polecam Wam te zeszłoroczne, przepis tutaj ;)


Składniki (24 sztuki):
  • 125 g zimnego masła pokrojonego na kawałki
  • 70 g cukru pudru
  • 150 g mąki
  • 1/2 łyżeczki cukru waniliowego
  • szczypta soli
  • 1 żółtko
  • 1,5 łyżki cynamonu
Wszystkie składniki szybko zagniatamy, zawijamy w folię i wkładamy do lodówki na ok. 1 h.
Wyjmujemy ciasto i  rozwałkowujemy na grubość ok. 0,5 cm. Odciskamy wzór stempelka, który wcześniej oprószamy mąką lub wycinamy za pomocą dowolnej wykrawaczki. Układamy ciastka na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 190 stopni przez ok. 5 min.
Studzimy na kratce.

Smacznego! :)

3 grudnia 2015

Sernik cynamonowo - miodowy na spodzie z ciastek korzennych.

Jeśli mówimy o przygotowaniach do Świąt, to trzeba pomyśleć o serniku, najlepiej wyjątkowym, robionym tylko z tej okazji, raz w roku, wyczekiwanym i wytęsknionym. Postanowiłam zatem pomyśleć nad takim zapadającym w pamięć sernikiem i podzielić się z Wami przepisem. Jak zawsze trzeba było wziąć kartkę i długopis, uruchomić wyobraźnię, wyrysować sobie wypiek w głowie i na papierze, a na końcu przejść do działania. Plan zawsze wydaje się dobry, ale czy jest, okazuje się dopiero po wyjęciu ciasta z piekarnika.

Całe szczęście był dobry, intuicja i moje jakieś tam doświadczenie mnie nie zawiodło. Wszystko wyszło tak jak chciałam i dziś mogę śmiało napisać, że mój pierwszy, tegoroczny test wyszedł pomyślnie i z przyjemnością dzielę się z Wami przepisem na bardzo świąteczny sernik cynamonowo - miodowy na spodzie z ciastek korzennych. Jest w nim w zasadzie wszystko czego można oczekiwać od bożonarodzeniowego wypieku: dużo sera, miodu i przypraw korzennych. Można powiedzieć, że to idealna propozycja dla osób, które nie chcą przed Świętami spędzać zbyt wiele czasu przy piekarniku i najchętniej upiekłyby tylko jedno, ale za to bardzo konkretne ciasto. Bo ten sernik to zdecydowanie "konkretna" propozycja, zjadamy kawałek do poobiedniej, świątecznej kawy i mamy dość ;) Ale jeśli już jesteśmy przy ilości to tu muszę jednak coś wtrącić - dla łasuchów kawałek to może być ciut za mało, bo choć jest syty to nie jest przesadnie słodki ;) Miejcie to na uwadze podczas ustalania świątecznego menu :)

Zatem moi drodzy przepis opisany i zaprezentowany, plan wykonany w 100%. Teraz pozostaje mi mieć cichą tylko nadzieję, że mój bardzo świąteczny sernik przypadnie Wam do gustu i już za kilkanaście dni zagości na Waszych stołach :)


Składniki (forma 20 cm):

Ciasteczkowy spód:
  • 125 g ciastek korzennych (np. speculoos)
  • 50 g rozpuszczonego, ciepłego masła
Ciastka kruszymy na piasek, łączymy z masłem, do powstania "mokrego piasku", wylepiamy spód i boki formy. Wstawiamy do lodówki. Przygotowujemy masę serową.

Masa serowa:
  • 375 g sera twarogowego
  • 125 g serka mascarpone
  • 200 g mleka skondensowanego słodzonego
  • 60 g miodu płynnego
  • 3 jajka
  • 15 g mąki pszennej
  • 15 g mąki ziemniaczanej
  • 150 g kwaśnej śmietany
Oba serki, mleko i miód ubijamy krótko mikserem do połączenia składników. Dodajemy po jednym jajku, a na koniec oba rodzaje mąk. Gotową masę wylewamy na schłodzony spód. Pieczemy ok. 50 minut w temp. 160 stopni. Na gorący sernik wykładamy kwaśną śmietanę. Studzimy całą noc. Przed podaniem posypujemy cynamonem.

Smacznego! :)

1 grudnia 2015

Grzany cydr. Na zimowe wieczory.

.. i nie tylko :) Bo można go podać także do świątecznego obiadu :)

No i mamy grudzień, kolejny rok zbliża się ku końcowi, nadchodzi także czas wielkich przygotowań do Bożego Narodzenia. Tym razem postanowiłam Was trochę zaskoczyć i przygotowania na blogu zaczniemy nie od wypieku, a od napoju i to jak sami widzicie nie byle jakiego, bo rozgrzewającego, a takich przecież najbardziej chcemy w chłodne dni. Być może w Święta zima nas zaskoczy i zobaczymy za oknem dużą ilość białego puchu, nasz termometr wskaże sporo poniżej zera, a w taką pogodę nasi goście będą zziębnięci i raczej w pierwszej chwili pomyślą o czymś na rozgrzewkę, a nie o tym pysznym serniku, który gości na stole co roku, a Wy będziecie mogli zaproponować im coś oryginalnego, czyli grzany cydr!

Większość z Was pewnie miała okazję spróbować tradycyjnego cydru, latem, mocno schłodzonego, wtedy jest świetnym "orzeźwiaczem". A jeśli jesteście wielbicielami tego trunku, to zdecydowanie spodoba się Wam jego rozgrzewająca funkcja, przynajmniej dla mnie jest to strzał w dziesiątkę. Dodatek przypraw i suszonego jabłka czyni go jeszcze smaczniejszym.

Jednak jak to się mówi, żeby coś ocenić, najpierw trzeba tego spróbować, więc do dzieła moi drodzy, na testy zostały Wam 24 dni! :)


Składniki (2 szklanki po 300 ml):

  • 600 ml cydru
  • 1 łyżka cynamonu
  • 2 łyżeczki miodu
  • 4 gwiazdki anyżu
  • 4 grube plasterki imbiru
  • 4 suszone jabłka
Wszystkie składniki umieszczamy w garnuszku i podgrzewamy na małym ogniu do rozpuszczenia się miodu (nie gotujemy!).
Gorący rozlewamy do szklanek.

Smacznego! :)

28 listopada 2015

Jabłecznik z kratką.

Można chyba śmiało powiedzieć, że jabłecznik z kratką to jeden z klasyków polskiej kuchni jeśli chodzi o domowe wypieki. Tak jest przynajmniej w naszej rodzinie, ponieważ na słowa "jabłecznik z kratką" każdemu świecą się oczy ;) No bo jak mają się nie świecić na myśl o cieście wypełnionym po brzegi uprażonymi jabłkami z babcinego sadu, z dodatkiem pachnącego cynamonu i tą "hitową" kratką, którą w dzieciństwie ściągało się z ciasta i zajadało "maczając" w jabłkowym dżemie (ot taka dziecięca fanaberia ;))? Ciężko, prawda? :)

Jabłecznik z kratką, to wypiek z gatunku tych, które znikają ze stołu szybciej, niż trwał czas ich pieczenia, poważnie ;) Jeśli jest to dla Was nowość, nie czekajcie, działajcie - na pewno się nie zawiedziecie, a jeśli znacie to ciasto i macie do niego taki sam sentyment jak ja, to może warto wrócić do "starych smaków"? :) Polecam i trzymam mocno kciuki z piękne, smakowite "kratki" :)

Tym rodzinnym klasykiem (a może i krajowym?) kończę sezon jesiennych wypieków na blogu, bo w przyszłym tygodniu zaczynamy przygotowania do Gwiazdki! :) Do napisania w grudniu!


Składniki (forma ok. 20 cm):

Nadzienie:
  • 10 średnich jabłek, obranych i pokrojonych w "8"
  • 3 łyżki cukru
  • 1 łyżka miodu
  • woda (tyle żeby zalać cukier i miód)
  • 1 łyżka masła 
  • 2 łyżki cynamonu
+ łyżka mąki ziemniaczanej (dodajemy w kolejnym kroku)
Cukier i miód zalewamy wodą, doprowadzamy do wrzenia (nie mieszamy!), dodajemy masło, gotujemy jeszcze chwilę, aż całkowicie się rozpuści (karmel powinien mieć lekko brązowy kolor), wrzucamy jabłka, posypujemy cynamonem i gotujemy na średnim ogniu, aż część jabłek się rozpadnie (chodzi o to, żeby w cieście znalazły się też większe owoce). Ściągamy z ognia i odstawiamy do całkowitego wystudzenia. Przygotowujemy ciasto.

Ciasto:
  • 250 g mąki
  • 60 g cukru pudru
  • 1 żółtko
  • 100 g masła
  • szczypta soli
Z podanych składników szybko zagniatamy gładkie, jednolite ciasto. 3/4 ciasta wylepiamy spód i boki formy, wkładamy do lodówki na 0,5 h, resztę także zawijamy w folię i wkładamy do lodówki. 
Wystudzone jabłka mieszamy z łyżką mąki ziemniaczanej, schłodzony spód nakłuwamy widelcem, posypujemy bułką tartą i wykładamy jabłka, wyrównujemy. Z pozostałego ciasta wałkujemy placek, z którego wycinamy paski o szer. ok. 1 - 1,5 cm i układamy na przemian na cieście (instrukcję jak zrobić idealną kratkę znajdziecie tu). Gotowe ciasto smarujemy jajkiem rozkłóconym z niewielką ilością wody i pieczemy ok. 50 minut w temp. 170 stopni.
Studzimy na kratce. Przed podaniem można posypać cukrem pudrem.

Smacznego! :)

26 listopada 2015

Ciasto gruszkowe z budyniem.

Obiecywałam, że ten tydzień na blogu będzie jeszcze jesienny i tak też się dzieje :) Okazuje się, że choć późna jesień proponuje nam w zasadzie tylko dwa rodzaje owoców, czyli jabłka i gruszki, to można z nich wyczarować wiele smakołyków, nie ograniczając się tylko do tradycyjnej szarlotki :) Zapraszam zatem na kolejny bardzo gruszkowy wypiek!

Dziś mam dla Was ciasto idealne na niedzielne spotkanie w gronie przyjaciół czy rodziny. Na pierwszy rzut oka każdy pomyśli, że to szarlotka, a tu niespodzianka, bo ciasto po brzegi wypełnione jest gruszkami oraz budyniem, a do szarlotki upodabnia się dużą ilością lubianej chyba przez wszystkich kruszonki :) Bardzo syte, ale nie za słodkie, będzie więc idealną propozycją dla osób, które mówią, że "nie jedzą ciast, bo są za słodkie" - na ten wypiek powinniście ich namówić :)

Jeśli więc nie macie jeszcze pomysłu na weekendowe ciasto, może skusicie się właśnie na to? :)


Składniki (forma 26 cm):

Spód:
  • 85 g masła
  • 85 g cukru
  • 200 g mąki
  • 7,5 g proszku do pieczenia
  • 1 jajko
  • 1 żółtko
Z podanych składników zagniatamy ciasto wylepiamy nim formę uprzednio wyłożoną papierem do pieczenia.

Nadzienie:
  • 8 średnich gruszek, obranych i pokrojonych w "8 - ki" (u mnie antonówki)
  • 1,5 opakowania budyniu (na 0,5 l mleka)
  • 375 ml mleka
  • 3 łyżki cukru
Gotujemy budyń zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Lekko studzimy. Układamy gruszki, najpierw tworzymy jedną warstwę układając zewnętrzną częścią do dołu, a następnie drugą, wnętrzem do dołu, uzupełniając wolne miejsca (jabłka powinny wchodzić jedno w drugie). Wykładamy budyń.

Kruszonka:
  • 100 g zimnego masła
  • 100 g cukru
  • 200 g mąki
Masło zagniatamy z cukrem, następnie dosypujemy mąkę i rozcieramy placami powstałą masę na kruszonkę. Obficie posypujemy ciasto.
Pieczemy ok. 50 minut w temp. 180 stopni (do złotego koloru). Studzimy na kratce. Najlepiej podawać na ciepło z lodami, czy kleksem bitej śmietany.

Smacznego! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...