Wczoraj były zatem serca najprostsze z najprostszych, ale mimo wszystko efektowne. Dziś z kolei jedno serce wymagające nieco więcej pracy i wysiłku, ale efekt chyba jest tego wart :) Myślę, że na widok takiego obłędnie czekoladowego serca nie jedno serce zabije szybciej ;)
Tort jest obłędnie czekoladowy, bo czekolada to podobno składnik, który jest kwintesencją walentynkowych deserów, zachwyci zatem każdego miłośnika czekolady, obchodzącego to święto :)
W tytule napisałam jednak, że to tort nie tylko na Walentynki, bo przecież serce (oczywiście w przenośni :)) można podarować komuś na urodziny, rocznicę ślubu albo pierwszego pocałunku :) I tak mój pierwszy sercowy tort nie powstał na 14 lutego, lecz był prezentem na rocznicę ślubu moich rodziców - jak dziś pamiętam, jak szukałam w Internecie specjalnej foremki w kształcie serca - 5 lat temu znalezienie jej nie było tak proste jak dziś, no i ceny były często nieco zbyt wygórowane na kieszeń nastolatki, ale jednak udało się ją kupić, a przede wszystkim była na czas :) W moim przypadku sprawdza się zatem powiedzenie, że jak się coś kupi, to się ma i tym sposobem, teraz, prowadząc bloga już nie musiałam szukać sercowej formy, żeby pokazać Wam pomysł na walentynkowy tort, bo miałam ją w szafce :)
Składniki (forma okrągła 20 cm lub mała forma serce ok. 20 cm wys. i 15 cm szer.):
Ciemny biszkopt rzucany:
- 5 małych jajek lub 4 duże
- 3/4 szklanki cukru
- 2/3 szklanki mąki pszennej
- 1/3 szklanki kakao
Dno formy smarujemy tłuszczem i obsypujemy mąką (boków nie smarujemy!), jeśli korzystacie z tortownicy wykładamy ją papierem do pieczenia lub także smarujemy tłuszczem i obsypujemy dno mąką. Wykładamy ciasto do formy (moja forma jest dość niska więc podzieliłam masę na pół i piekłam biszkopty w dwóch turach - po ok. 20 minut każdy w temp. 170 stopni). Jeden biszkopt w wysokiej formie lub tortownicy pieczemy w temperaturze 160 - 170ºC około 30 - 40 minut (lub dłużej, do tzw. suchego patyczka).
Gorące ciasto wyjmujemy z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuszczamy je (w formie) na podłogę. Odstawiamy do ostygnięcia. Całkowicie studzimy. Jeśli piekliście w okrągłej formie, to czas na wycięcie serca. Przekrawamy na 3 lub 4 blaty - u mnie 4, każdy biszkopt podzieliłam na 2.
Nasączamy ponczem (u mnie 1/2 szklanki gorącej wody + 3/4 kieliszka whisky ).
Krem czekoladowy (warto przygotować krem przed upieczeniem biszkoptu):
- 500 ml śmietany kremówki
- 300 g czekolady gorzkiej
Połamaną czekoladę wrzucamy do rondelka, zalewamy śmietaną i podgrzewamy na małym ogniu aż czekolada się rozpuści - nie gotujemy! (jeśli nie rozpuści się całkowicie to przecieramy ją przez sito). Studzimy mieszankę w chłodnym miejscu, następnie wkładamy na kilka godzin do lodówki (musi być dobrze schłodzona). Zimną, czekoladową śmietankę ubijamy na sztywno.
Przekładamy blaty kremem, dekorujemy też wierzch i boki. Boki tortu można lekko posypać kakao. Górę tortu ozdabiamy rozetkami z bitej śmietany z dodatkiem barwnika.
Można podawać od razu, jednak dobrze żeby tort trochę schłodził się w lodówce.
Smacznego! :)
Cudowny :) Mega czekoladowy i pięknie ozdobiony!!
OdpowiedzUsuńWow :) To dopiero prezent na walentynki lub urodziny :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam takie barrdzooo czekoladowe wypieki- takie smakują mi najbardziej. No i jak ładnie udekorowany ten tort; )
OdpowiedzUsuńChciałabym zrobić taki tort, tylko jeśli zrobię go dziś, to nie będzie za suchy do soboty?
OdpowiedzUsuńDużo lepiej byłoby go zrobić jutro, a w sobotę udekorować (dekoracja jest ze śmietany, która nie jest zbyt trwała i może wyglądać nieatrakcyjnie, a co gorsza źle smakować jak dostanie zbyt dużo ciepła). Dziś warto upiec jedynie biszkopt i przygotować wstępnie masę - jutro biszkopt ładnie się przekroi, a masę wystarczy ubić. Dekorujesz tort tylko ciemną masą, wstawiasz do lodówki, a w sobotę rano zajmujesz się dekoracją. Ja osobiście tak bym zrobiła, gdybym chciała rozłożyć sobie pracę i żeby mieć go na sobotę :)
UsuńPozdrawiam!
Bardzo dziękuję! :)
UsuńProszę bardzo :) Życzę powodzenia :)
Usuń